Kwi 23 2014

Sawicki w Netii dzięki mocnym plecom

Wybór na stanowisko prezesa Netii Adama Sawickiego zakończył etap przeciągania liny w radzie nadzorczej firmy. Jak dowiaduje się Bywalec, Sawicki był liczącym się kandydatem od początku poszukiwań następcy Mirosława Godlewskiego, który po siedmiu latach szefowania Netii w lutym zapowiedział rezygnację. W telekomunikacyjnym światku mówiło się, że o stanowisko prezesa ubiegał się też Bogusław Kułakowski, obecny członek rady nadzorczej Netii, a przed laty prezes Polskiej Telefonii Cyfrowej, czyli Ery (obecnie T-Mobile). Niekorzystną okolicznością w staraniach Kułakowskiego o fotel szefa Netii było to… że nikt mu tego stanowiska nie proponował.

Zmiana prezesa zbiegła się w czasie ze zmianami właścicielskimi w spółce. Grupa funduszy Third Avenue, skupiająca 14 proc. akcji Netii, zaczęła się ich pozbywać. Ponad 3-proc. pakiet kupił Zbigniew Jakubas przez kontrolowaną przez siebie Mennicę Państwową. Pozostała część wystawioną na sprzedaż (co najmniej kolejne 4% akcji) miały kupić amerykańskie fundusze inwestycyjne.

Wydaje się, że Sawicki, który przed Wielkanocą mógł liczyć na poparcie większości członków rady nadzorczej Netii dogadał się także z nowymi właścicielami. Sawickiemu miało zależeć na stabilnej perspektywie w nowej firmie (m.in. dlatego odrzucił wcześniejszą propozycję pracy w Netii złożoną jeszcze przez Godlewskiego). A ponieważ dla prezesury w Netii Sawicki odrzucił intratną propozycję z sektora finansowego, można domyślać się, że do pracy w telekomie musiały przekonać go mocne gwarancje ze strony właścicieli firmy, zwłaszcza że wkrótce zapewne dojdzie do przetasowania w radzie nadzorczej, naturalnego po zmianach w akcjonariacie.

 Sawicki był w przeszłości prezesem GTS Central Europe, firmy obecnie przechodzącej w ręce Deutsche Telekom. GTS to jeden z operatorów komunikacyjnych skoncentrowany na usługach dla przedsiębiorstw. Jeśli właściciele Netii docenili doświadczenia Sawickiego z tego okresu, to zapewne Netia utrzyma obecny kurs, w którym nastawia się na usługi B2B jako bardziej rentowne niż te, które oferuje użytkownikom indywidualnym.


Kwi 11 2014

Transfer Diamentów

Niedawno informowaliśmy o zmianach , które stają się udziałem Dariusza Śpiewaka, wiceprezesa ZUS ds. IT, który zdobył w konkursie CIO Roku 2013 tytuł Diament CIO „Przywódca zmiany”. Wkrótce potem – o odejściu spod bandery z lwem św. Marka Przemysława Pietrzyka, który po doprowadzeniu firmy do tytułu Lider Informatyki 2013 w kategorii „Finanse i bankowość” i tytułu Diament CIO „Mistrz Informacji” w CIO Roku, odszedł z Generali do ING Usługi Finansowe.

W Generali jego miejsce obejmuje Dariusz Jankowski, dotąd dyrektor IT Proamy. Pod buławą tego hetmana są obecnie struktury obu firm. Zmiany te są echem przeprowadzonej w lipcu 2012 r. transakcji pomiędzy Generali PPF Holding (GPH) i Groupama, na mocy której Generali stało się właścicielem polskiego oddziału Grupama, czyli Proama. Pod koniec stycznia w firmie zmieniły się już zarządy obu firm.

Czy jest jeszcze ktoś, kto zdobył laury i nie zmienił barw? Nie. Krzysztof Dąbrowski, do niedawna CIO w Allegro, zwycięzca w Liderze Informatyki 2013 (kategoria „Handel i usługi”), Diament z konkursu CIO Roku 2013 („Architekt transformacji”) . Panie i panowie, nasza m-okazja do odnotowania na szpalcie Bywalca: Krzysztof Dąbrowski przechodzi do mBanku. Spotka tam, i będzie szefem, Józefa Beźnickiego, CIO Roku 2013, który sięgnął po ten tytuł w wielkim stylu.

Informacje Bywalca nie są tak pewne, jak to, że Kopernik nie żyje, ale docierają najczęściej z pierwszej ręki, więc dokładność zbliżona do poziomu 7 klasy dostępności. To mile łechce, ale zawiera zaszyty skuteczny uczuciowy szantaż. Razem z informacją z pierwszej ręki dostajemy bowiem zwykle embargo. I to kusi, i to nęci… 


Kwi 3 2014

Komorowski rezygnuje ze stanowiska

Tak, to prawda, ale chodzi o dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa Marka Komorowskiego. Kilka dni temu sam złożył wniosek o odwołanie ze stanowiska podległego dotąd bezpośrednio premierowi. W komunikacie RCB czytamy, że chodzi o względy osobiste (trzy lata w administracji każdego potrafi wykończyć), lecz dla obserwatorów nie ma wątpliwości, że prawdziwym powodem jest planowana zmiana podległości RCB. Nowy dyrektor RCB, którym prawdopodobnie zostanie nadbrygadier Janusz Skulich, dotąd zastępca komendanta Państwowej Straży Pożarnej, nie będzie już odpowiadał przed premierem, ale przed ministrem spraw wewnętrznych Bartłomiejem Sienkiewiczem. MSW stanie głównym ośrodkiem władzy w zakresie bezpieczeństwa.

Wszelako nie uszczupli to kompetencji Ministra Administracji i Cyfryzacji. Dalej w jego gestii pozostanie nadzór nad wojewodami, którzy z kolei odpowiadają za zarządzanie kryzysowe w swoich regionach.

Jakie było RCB pod kierownictwem Marka Komorowskiego? Próbowało znaleźć dla siebie miejsce w aparacie władzy. Ustawa o zarządzaniu kryzysowym skutecznie związała ręce ludziom z RCB. Nie mogli dowodzić bezpośrednio w sytuacjach kryzysowych, ponieważ były to kompetencje odpowiednio wójta/burmistrza/prezydenta/starosty albo wojewody czy też służb podległych MSW. Nie mogli zajmować się zagrożeniami terrorystycznymi, bo to działka Centrum Antyterrorystycznego ABW. Pozostały funkcje doradcze na rzecz Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, premiera i Rady Ministrów oraz ochrona infrastruktury krytycznej, w tym ochrona cyberprzestrzeni (ćwiczenia Cyber EXE 2012 były wspólnym dziełem Computerworld, Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń, Instytutu Mikromakro oraz właśnie RCB)

Oczkiem w głowie kierownictwa RCB było niewątpliwie ochrona infrastruktury krytycznej (IK). To realna władza i jedyny dotąd obszar, w którym inne instytucje doceniały kompetencje RCB. Ale kiedy wreszcie pod kierownictwem Komorowskiego RCB przygotowało Narodowy Program Ochrony Infrastruktury Krytycznej (NPOIK), który określa zasady ochrony IK oraz współpracy właścicieli IK z administracją publiczną, okazało się, że de facto to ABW chce pociągać za sznurki i narzucać rozwiązania. W starciu z takim „zawodnikiem” RCB jest bez szans.

Słowem, Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść. Po RCB nikt nie uroni łzy. Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego i jej jawna część, tzw. Biała Księga, którą przygotowało BBN, wręcz rekomenduje likwidację RCB i ustanowienie silnego ośrodka decyzyjnego w zakresie bezpieczeństwa państwa na szczeblu rządowym. I takie niewątpliwe stworzy szef MSW.