Gru 18 2013

Z Generali do ING Życie

Przemysław Pietrzyk, CIO w Generali Polska, Liderze Informatyki 2013 w kategorii Bankowość i Finanse oraz świeżo upieczony laureat nagrody Diament CIO „Mistrz Informacji” w konkursie CIO Roku 2013 będzie podobno w przyszłym roku szefem IT w ING Życie. Bywalec gratuluje i życzy kolejnych sukcesów!


Gru 11 2013

Zmiany na froncie

Gen. Waldemar Skrzypczak, wiceminister obrony narodowej, odpowiedzialny za zakupy,  skapitulował pod obstrzałem „służb tajnych i dwupłciowych” pod koniec listopada. Po jego dymisji nie było jasne, kto go zastąpi. Wreszcie minister Tomasz Siemoniak zadecydował, że zakupami i wielomiliardowym programem modernizacji technicznej wojska, zajmie się dotychczasowy sekretarz stanu Czesław Mroczek, poseł PO. Jego kompetencje w zakresie spraw społecznych przejmie wkrótce nowy wiceminister.

Generalnie, zmiana wymuszona wojnami lobbystycznymi i awersją służb do niepokornego generała, ale od strony politycznej bez zarzutu. Teraz zakupy, w tym i okrętów podwodnych, i dronów (czytaj całego systemu pozyskiwania i przetwarzania informacji) przejmie polityk partii rządzącej, od lat zajmujący się wojskiem. Czy w ślad za tym MON ustabilizuje wreszcie swój budżet na zakupy? To nie jest jeszcze oczywiste. Tymczasem biznes nie zasypia gruszek w popiele i szuka konsorcjantów w świecie. Otóż WB Electronics, czołowy polski koncern teleinformatyki i elektroniki wojskowej (myślicie, że na informatyce w Polsce znają się tylko aktualni klienci CBA…?) wraz ze swoimi partnerami zachęcał ostatnio na konferencji w Ambasadzie RP w Paryżu francuskie firmy do współdziałania. Gra idzie o „drobne” 2 mld złotych, ale w tle jest grubsza kasa, czyli skonstruowanie i produkcja europejskiego drona klasy MALE (średniego zasięgu). Eeech, dlaczego kochano branżo, jeszcze się podniecasz jakimś tam CPI i informatyzacją administracji? To groszowe sprawy.


Gru 2 2013

Operacja na Mieczu, czyli informatyzacja ochrony zdrowia

Nad placówkami leczniczymi w Polsce wisi Miecz Damoklesa w postaci Ustawy o systemie informacji  w ochronie zdrowia, która każe wszystkim , od wielkich szpitali klinicznych po małe prywatne gabinety, zrezygnować  1 sierpnia 2014 r. z dokumentacji papierowej i przejść na dokumentację elektroniczną. Pojawiły się nawet opinie, że wymogu ustawy w przewidzianym terminie spełnić się nie da, są już nawet tacy, którzy na własne oczy widzieli projekt nowelizacji Ustawy, przesuwający całą operację nawet o dwa lata.

Projekt taki, nawet jeśli jest, to głęboko schowany, bo Ministerstwo Zdrowia i jego wyspecjalizowana agenda, czyli  Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia jakby nigdy nic produkują kolejne niezbędne dokumenty. Na niższych szczeblach też praca wre: dyrektorzy jednostek służby zdrowia gorączkowo pytają działy IT, co jest potrzebne, żeby system działał, właściciele tychże ogłaszają przetargi, lekarze pospiesznie szkolą się z obsługi komputerów, a firmy informatyczne liczą przyszłe zyski. I co? Cały ten wysiłek pójdzie na marne?

Odsunięcie zmian, które i tak są nieuchronne niewiele poprawi. Jako naród nie mamy skłonności do systematycznej pracy, więc ogłoszenie nowego terminu niewiele tu zmieni. Pieniądze – niemałe przecież, zważywszy, że jedno tylko zamówienie dla dużego szpitala warte jest parę milionów złotych – nie będą łatwiejsze do zdobycia. Co więcej, odsuną się również w czasie widoczne gołym okiem oszczędności, które są możliwe dzięki temu, że system identyfikuje dosłownie każdą tabletkę i parę gumowych rękawiczek zużywanych w szpitalu. Jednak to, co może cieszyć menedżerów odpowiedzialnych za wynik finansowy, może martwić tych, którzy przyzwyczaili się do pasożytowania na publicznym – czyli niczyim mieniu.

Nie zmieni się również główna zasada budowania systemu: od czapy w postaci platformy P1 w dół – poprzez systemy regionalne do pojedynczych zakładów. Wprawdzie lepiej byłoby zrobić odwrotnie – zwykle dom buduje się od fundamentów, ale u nas w kraju łatwiej jest zacząć od dachu. W tej kwestii kolejne ekipy pozostają głuche na sugestie, bo – podobno – środki na szczeblu centralnym wydawane są efektywniej. No nie wiem! Biorąc pod uwagę, że żadnego systemu ogólnopolskiego nie udało się jeszcze zbudować w całości, śmiem wątpić.

Wyhamowanie impetu w informatyzacji ochrony zdrowia, zwłaszcza na szczeblu lokalnym jest szkodliwe, bo odsuwa nas nie tylko od technologii, ale także od wiedzy i wyższych standardów leczenia.