Kwi 24 2009

Awesome, baby!

Steve Ballmer spędził bardzo pracowity dzień w Polsce. Naprawdę pracowity…

Zaczęło się od spotkania z młodymi programistami w Sheratonie. Luz, pasja i… w pełni wyreżyserowany i pod kontrolą spontan. Żadnych zdjęć i zakaz wejścia na salę z bagażem, w którym mogłyby zostać ukryte przedmioty do rzucania, jak podczas “węgierskiego incydentu z nabiałem”. Ostatnie wskazówki dla wyłonionych wcześniej pytających i ich wcześniej zatwierdzonych pytań.

Na kwadrans przed rozpoczęciem sesji – porcja energetycznej muzyki, czyli Feel i Reni Jusis. Steve Ballmer wbiega na scenę z biało-czerwonym szalikiem z napisem Polska na szyi. Z głośników słychać Teraz! Teraz! Teraz! zespołu ONA. Rozpoczyna się 45 minut show szefa Microsoftu. Zanim jeszcze zaczął, publika już była jego. Gestykuluje, krzyczy, stroi miny, rzuca żarty. Mówi, że za długo szykowali Vistę, że IE ma za mały udział w polskim rynku i będą nad nim pracować dopóki więcej Polaków nie zacznie z niego korzystać, że wyszukiwarki tak naprawdę są do kitu etc. Trwa sesja wcześniej przygotowanych pytań. Jedno brzmi – jakim jednym słowem opisałbyś Microsoft?. Ktoś z sali rzuca: Awesome! Steve Ballmer chwyta w mig – gdyby to miały być dwa słowa, to: Awesome, baby! (sala jest wniebowzięta). Po chwili dodaje, że to nie w jego stylu i on odpowiedziałby raczej popular innovation.

Nagle mały zgrzyt. Ktoś z pierwszych rzędów (spoza wybranej grupy) znienacka zadaje pytanie : A co z Xbox Live (jest usługa online dla konsoli Xbox dostępna na całym prawie świecie, ale nie w Polsce)? Ballmer przyznaje, że o jej braku dowiedział się po wylądowaniu na Okęciu i stwierdził, że to chyba “not too smart”, aby sprzedawać Xbox bez Live. Ale zastrzegł, że mogą tu decydować kwestie systemu rozliczeń i bilingu za tę usługę. Zapisał sobie tą sprawę w zwykłym żółtym notatniku, chwilę wcześniej kreśląc wizję komputerów, które rozumieją mowę i gesty. Naprawdę trochę było żal, że to tylko 45 minut.

Druga okazja spotkania ze Stevem Ballmerem to brifing u wicepremiera Waldemara Pawlaka. Ciasna salka, pełno dziennikarzy, kamery, mikrofony, czołgający się po podłodze fotoreporterzy. Ballmer już tym razem z kartki wygłasza przemówienie w nieustannym błysku fleszy. Ogłasza sukces – Warszawa będzie gospodarzem Imagine Cup 2010.

Nie oglądaliśmy wieczornych wiadomości telewizyjnych, na Pudelka też nie zaglądaliśmy, ale możemy przyznać, że medialnie wizyta Ballmera była dużym sukcesem polskiego oddziału Microsoftu. Firma przyznaje nam organizację słynnego, międzynarodowego konkursu, pomaga chronić dzieci przed pedofilami, będzie szkolić polskich przedsiębiorców z e-biznesu, a to wszystko w pełnej współpracy z władzami. To jak to jest i będzie ze sprzedażą Microsoftu do publika?