Wrz 17 2008

Łubu dubu, niech nam żyje prezes Filipkowski

Tego nie znajdziecie w Vivie, w Party, ani w Gali! Naszym wiernym Czytelnikom winni jesteśmy spóźnioną relację z hucznego balu urodzinowego (39.), który wyprawił nowo urzędujący dyrektor generalny Della. Istnieje domniemanie, że jubilat wynegocjował solidną podwyżkę, bo z własnego majątku opłacił ponad stu osobom występ rewiowy w warszawskim Teatrze Sabat, połączony z obfitym poczęstunkiem. Wśród zaproszonych najliczniejsza była grupa reprezentująca ok. 7 proc. polskiego rynku laptopów, a tuż za nią uplasowali się headhunterzy (oj, jak oni nie lubią tego określenia) oraz rodzina Chwiejczaków.

Od razu spieszymy z wyjaśnieniem, że Dariusz Chwiejczak jeszcze do branży IT nie wraca, niestety, ale gotowi jesteśmy zaryzykować zakład, że ten moment nastąpi w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Kto da mniej?

Po kilku aperitifach na sali rozległo się “łubu-dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu” zaintonowane przez ekipę Della. Nie jesteśmy pewni, czy prezes zrozumiał kontekst, bo w “misiowych” czasach grywał na backyardzie w futbol amerykański z kolegami z New Jersey, a TVP Polonia wówczas nie nadawała. W każdym razie i tak było miło i dowcipnie.