Sie 11 2008

Jacek Murawski prezesem Microsoftu

Od dzisiaj publicznie wiadomo, że w listopadzie Jacek Murawski obejmie stanowisko dyrektora generalnego w polskim oddziale Microsoftu. Bywalec – Murawski 0:2. Komentarze pomeczowe wkrótce.

Pierwszego gola straciliśmy równo dwa lata temu. W meczu, którego stawką było wskazanie przyszłego szefa Della mało kto zwracał uwagę na zapomnianego zawodnika truchtającego z daleka od naszego pola karnego, gdzieś tam w Szwajcarii. Skoncentrowani na agresywnych napastnikach z pierwszych stron gazet odpuściliśmy krycie gracza w koszulce z napisem “Vizepräsident SAP AG”. Ten zaś, przez nikogo niepilnowany, wykonał szybki rajd wzdłuż linii autowej, kiwnął naszych obrońców i z fałsza strzelił wprost w okienko bramki. W geście zwycięstwa zrzucił gryzący w plecy trykot z trzyliterowym logo i przywdział strój kapitana drużyny Della. Z sukcesami występował w nim przez następne dwa lata na polskich boiskach, a ostatnio także w lidze czeskiej i słowackiej.

Można powiedzieć, że o ile przy pierwszym golu nasza obrona zaspała, to przy drugim w ogóle nie wyszła na boisko… Szykował się kolejny mecz sezonu – o wskazanie nowego prezesa Microsoftu. Nasz sztab trenerski solidnie rozpoznał sytuację i zarządził indywidualne krycie wybranych zawodników. Jacek Murawski miał w ogóle w tych zawodach nie wystąpić, nie było go nawet w rezerwie. Kiedy wydawało się, że w regulaminowym czasie gry nie uda się wyłonić zwycięzcy nudnawego meczu, bezpańska piłka poleciała w aut, wysoko w trybuny. Złapał ją krótko ostrzyżony mężczyzna, poderwał się ze stadionowego krzesełka i precyzyjnym kopnięciem przelobował naszego bramkarza. Sędzia uznał niecodzienną bramkę, w protokole zapisał “Murawski 93 minuta” i odgwizdał koniec spotkania.