Sie 27 2008

Tomasz Lewandowski razy dwa

Wczoraj (26 sierpnia), zaledwie po dwóch miesiącach, z funkcji prezesa Optimusa zrezygnował Tomasz Lewandowski. Już się zaniepokoiliśmy, że nasz stary znajomy Tomasz Lewandowski nic nam nie mówiąc zmienił pracę przechodząc do Optimusa z ABG, gdzie jeszcze przed wakacjami był wiceprezesem odpowiedzialnym m.in. za sektor służby zdrowia…

…i niewiele się pomyliliśmy. Faktycznie odszedł, z powodu planowanej fuzji ABG z Asseco Poland. Okazało się jednak również, że nie jest to ten sam Tomasz Lewandowski, który nie chciał dalej piastować kierowniczego stanowiska w Optimusie. Zbieżność nazwisk.

Szczerze mówiąc, po którejś zmianie przestaliśmy już śledzić rotacje w zarządzie Optimusa. Jak widać po ich częstotliwości, słusznie. Spółki tylko żal. Pamiętamy bowiem dobrze jej świetność za czasów Romana Kluski, zanim postanowił przestać się interesować jej przyszłością, a BRE Bank zrobił to co zrobił…


Sie 12 2008

Nowy szef Della? Filipkowski, prosta sprawa!

Znamy już nowego szefa Microsoftu, pozostaje zająć się nowym szefem Della. Kto nim zostanie, to wydaje się przesądzone. Jeśli nie będzie nim Maciej Filipkowski, najmocniejszy nr 2 w polskich oddziałach korporacji IT, to od jutra piszemy wyłącznie o wędkarstwie.

Maciej Filipkowski – jeśli jeszcze ktoś o nim nie słyszał, to z pewnością usłyszy – już kiedyś miał być szefem Della. Dwa i pół roku temu ściągnięto go z zagranicy, gdzie odpowiadał za sprzedaż na największych rynkach środkowoeuropejskich. Równocześnie jednak pojawiła się fenomenalna kandydatura Jacka Murawskiego i Maciej Filipkowski został dyrektorem handlowym w zespole bardziej utytułowanego kolegi. Ostatnimi czasy koncentrował się na rozwoju kanału partnerskiego.

Dwa miesiące temu chcieliśmy typować go na przyszłego prezesa Microsoftu, ale szybko odstąpiliśmy od pomysłu. Uznaliśmy, że choć ma prawie wszystko czego na tym stanowisku potrzeba, to Microsoft jest nie po jego drodze. Jeśli nie zawodzi nas intuicja, Maciej Filipkowski wyznaczył sobie misję w Dellu, którą najpierw z żelazną konsekwencją dokończy, a potem wypłynie na wody znacznie szersze niż rynek IT. Zresztą sam nam kiedyś o tym mówił.

Nie będziemy ukrywać, że do Macieja Filipkowskiego mamy słabość. Do bólu konkretny, musi być twardym negocjatorem, ale przy tym niezmiernie sympatyczny. Przynajmniej dla nas.

Zaprosiliśmy go kiedyś do udziału w roli prelegenta w konferencji Computerworld poświęconej zarządzaniu telefonicznymi centrami obsługi. Bronił się, że o call center nie będzie mówił, bo to nudy, ale może opowiedzieć o przywództwie w takiej organizacji. Zaryzykowaliśmy, na szczęście. Maciej Filipkowski dał taki wykład, że nazajutrz ludzie prosili nas o nagranie, a w ocenie publiczności otrzymał najwyższe noty w długiej historii wszystkich konferencji Computerworld.


Sie 11 2008

Jacek Murawski prezesem Microsoftu

Od dzisiaj publicznie wiadomo, że w listopadzie Jacek Murawski obejmie stanowisko dyrektora generalnego w polskim oddziale Microsoftu. Bywalec – Murawski 0:2. Komentarze pomeczowe wkrótce.

Pierwszego gola straciliśmy równo dwa lata temu. W meczu, którego stawką było wskazanie przyszłego szefa Della mało kto zwracał uwagę na zapomnianego zawodnika truchtającego z daleka od naszego pola karnego, gdzieś tam w Szwajcarii. Skoncentrowani na agresywnych napastnikach z pierwszych stron gazet odpuściliśmy krycie gracza w koszulce z napisem “Vizepräsident SAP AG”. Ten zaś, przez nikogo niepilnowany, wykonał szybki rajd wzdłuż linii autowej, kiwnął naszych obrońców i z fałsza strzelił wprost w okienko bramki. W geście zwycięstwa zrzucił gryzący w plecy trykot z trzyliterowym logo i przywdział strój kapitana drużyny Della. Z sukcesami występował w nim przez następne dwa lata na polskich boiskach, a ostatnio także w lidze czeskiej i słowackiej.

Można powiedzieć, że o ile przy pierwszym golu nasza obrona zaspała, to przy drugim w ogóle nie wyszła na boisko… Szykował się kolejny mecz sezonu – o wskazanie nowego prezesa Microsoftu. Nasz sztab trenerski solidnie rozpoznał sytuację i zarządził indywidualne krycie wybranych zawodników. Jacek Murawski miał w ogóle w tych zawodach nie wystąpić, nie było go nawet w rezerwie. Kiedy wydawało się, że w regulaminowym czasie gry nie uda się wyłonić zwycięzcy nudnawego meczu, bezpańska piłka poleciała w aut, wysoko w trybuny. Złapał ją krótko ostrzyżony mężczyzna, poderwał się ze stadionowego krzesełka i precyzyjnym kopnięciem przelobował naszego bramkarza. Sędzia uznał niecodzienną bramkę, w protokole zapisał “Murawski 93 minuta” i odgwizdał koniec spotkania.