Maj 23 2008

Mamy kandydata!

W ramach akcji “Cała Polska szuka prezesa” natrafiliśmy na absolutnego pewniaka. I to z zagranicy. Jesteśmy w 100% pewni, że ten kandydat… nigdy nie będzie pracował w Microsoft Polska, Microsoft Hungary, ani innych oddziałach korporacji.

Dlaczego? Sprawa jest prosta. Zblokuje go centrala z Redmond. Nasz kandydat podpadł niedawno S. Ballmerowi (właściwie to było odwrotnie). Nie wiemy dokładnie o co chodzi, ale w skrócie sytuacja przedstawia się tak, że Microsoft jest chyba winien sporo pieniędzy narodowi węgierskiemu i nie chce ich oddać. Pewien węgierski młodzieniec przypomniał o tym szefowi MS przesyłając mu kilka wiadomości ukrytych w jajkach. Z resztą nie będziemy nic objaśniać własnymi słowami, bo jeszcze coś pokręcimy. Zobaczcie sami. Cała dyskusja jest zarejestrowana na poniższym filmie.


Maj 23 2008

Dariusz Chwiejczak – “Cała Polska szuka prezesa”

Kto na szefa Microsoft Polska? > zobacz listę kandydatów:

– Tomasz Bochenek

– Grzegorz Bliźniuk

– Andrzej Dopierała

– Wojciech Szewko

– Mister X

– Dariusz Chwiejczak

– Paweł Piwowar

O tym, że Dariusz Chwiejczak jest magiem, pisarzem, a od niedawna hotelarzem wie cała Polska, a przynajmniej ta jej część, która razem z nami szuka prezesa dla Microsoftu. O tym jednak, że byłby idealnym kandydatem na następcę Marka Rotera wiedzą chyba nieliczni, sądząc po tym, iż na razie ta kandydatura nie wypłynęła w komentarzach na blogu. Ten kandydat ma same zalety i jedną małą wadę, nieosobistą, o której na końcu.

Wciąż młody, a mamy przekonanie, że przyszły prezes Microsoftu będzie co najwyżej wczesnym czterdziestolatkiem. Zmotywowany, bo ma wiele branży do udowodnienia po tym, jak czary nie zadziałały w Computerlandzie. Menedżer ukształtowany. Trudno znaleźć na rynku kogoś, który ma za sobą pięć lat na stanowisku dyrektora generalnego w lokalnym oddziale korporacji. Z sukcesami, dodajmy. Z Cisco nikt go nie wyprosił, odszedł sam wierząc, że kilka numerów dalej w Alejach Jerozolimskich trawa jest bardziej zielona. Lubiany przez współpracowników i przez regionalnych szefów. Z tymi drugimi nie miałby najmniejszych problemów komunikacyjnych, ponieważ znany jest z tego, że w pięciowyrazowym zdaniu potrafi użyć trzech anglojęzycznych słów. Jego sformułowanie o “helicopter view” robiło wrażenie na kolegach i koleżankach z zarządu Computerlandu. O ile prawdziwą jest hipoteza, że Microsoft potrzebuje kogoś, kto naprawi relacje w sektorze publicznym, to również kandydatura Dariusza Chwiejczaka jest strzałem w 10. W Cisco odpowiadał przez długi czas za public. Nie pamiętamy spektakularnych porażek tej firmy w tym sektorze. Wszędzie gdzie miało być Cisco, było Cisco. Podsumowując, jeżeli następny prezes Microsoftu ma być “sielski jak bochenek” to czas zamykać proces rekrutacyjny. Patrol headhunterski z gotowymi papierami powinien ustawić się na drodze wylotowej z Warszawy w kierunku Gdańska i wypatrywać aut szwedzkiej marki. Szczegóły identyfikacyjne udostępniamy na życzenie.

Jest jedno “ale”, o którym wspomnieliśmy wcześniej. Hmmm, jakby to powiedzieć… W języku stadionów brzmi to mniej więcej tak: “Bóg wybacza, Legia nigdy”. Chodzi o to, że Dariusz Chwiejczak był już kiedyś jedną nogą w Microsofcie. Nawet dwiema nogami, bez lewej pięty. W ostatniej chwili zawrócił jak Hołowczyc w reklamie chipsów i podjechał pod Computerland. Czy ktoś w Microsofcie mógłby mu to mieć za złe? Najbardziej ma to pewnie za złe on sobie sam.

Nie wiemy na 100 procent, czy Dariusz Chwiejczak jest do wzięcia i czy w ogóle odpowiada na oferty. Do nas miał oddzwonić w lipcu zeszłego roku. My jednak z natury wszystkim wybaczamy i z radością powitalibyśmy go znowu w branżowym gronie. W następnym odcinku… mamy poważny problem. Albo minister albo inny kandydat idealny, ale nieosiągalny. Decyzja zapadnie po weekendzie. Dziękujemy za maile anonimowe i te podpisane. Ten o braciach K. był naprawdę przedni! Jeszcze nam się przyda.