Mar 27 2008

Bywalec uzależniony od sektora publicznego

Działa na nas jak narkotyk. Wciąga w sidła i omamia. Czas na odwyk. Ale jak to zrobić? Wymyśliliśmy, że będziemy jeździli po fabrykach.

Nasze wojaże opisujemy w Raporcie Specjalnym IT w przemyśle w najbliższym numerze Computerworld (14/2008). Nie ma nic bardziej otrzeźwiającego jak charakterystyczny zapach lakierni czy wszędobylski pył w odlewni metali. Inną formą terapii jest rozmowa z tamtejszymi menedżerami o zarządzaniu projektowym i inwestycjach teleinformatycznych.

I gdy czuliśmy się już ocuceni świeżym spojrzeniem na biznes… szlag trafia całą terapię. Przypominamy sobie o naszym uzależnieniu i tym, jak branża IT próbuje narzucić wolę sektorowi publicznemu. Jak to robi namolnie, bez znajomości jego specyfiki, butna i pewna siebie. Jak krzyczy i protestuje, gdy urzędnicy traktują jej rozwiązania jako niepotrzebne fajerwerki i zamiast o e-urzędzie wolą poznawać New Public Management (www.computerworld.pl/artykuly/57606.html).

Gdy jednak zwiedzamy fabryki, nie poznajemy naszej kochanej branży. Ta sama, a jakby nie ta sama. To klient ma zawsze rację, wystarczy tyle informatyki, ile trzeba, aby firma wykonała projekt o jak najlepszej jakości, na czas i przy założonym budżecie. Słowem, żadnych niepotrzebnych wydatków na propagandowe umizgi sprzedawców IT. Biznes wie, co chce kupić i nikt mu nie będzie dyktował warunków. O dziwo, firmy IT chodzą tam w kagańcu i na nikogo nawet nie zawarczą.

Chyba zaczniemy aplikować tą kurację znajomym urzędnikom i politykom, aby zobaczyli jak wygląda normalny świat.