Cze 16 2007

Dymisje Piotra Piętaka

Uwielbiamy jak wiceminister Piotr Piętak co tydzień składa dymisję. A to pokłócił się z Ludwikiem Dornem o coś tam, a to nie zgodził się z opinią ministra Janusza Kaczmarka. I o dziwo, po kilku godzinach wszystko wraca do normy (o ile za normalną uznać sytuację ciągłej walki o swoje zdanie poprzez groźbę dymisji!). Należy w tym upatrywać anielskiej cierpliwości Pana Premiera lub … braku innej osoby na miejsce Piotra P. Branża teleinformatyczna nauczyła się z tym żyć, gorzej z geodetami. Tym razem poszło właśnie o Głównego Geodetę Kraju Wiesława Potrapeluka, który okazał się głównym hamulcowym zmian w Prawie Geodezyjno-Kartograficznym. Zespół ekspertów Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości, którego zadaniem było przygotowanie analizy zmian w prawie geodezyjnym, pod wodzą prof. Grażyny Szpor, zaproponował szybkie uchwalenie nowych zasad funkcjonowania Geodezyjnej Ewidencji Sieci Uzbrojenia Terenu (GESUT), bez których nie da się nic zrobić w budownictwie. Za są geodeci powiatowi, przedsiębiorcy, ale przeciwko jest Wiesław Potrapeluk, totalna pomyłka kadrowa PiS. Nic dziwnego, że Piotr Piętak chce wymusić na premierze jego szybką dymisję swoją kontrowersyjną, acz sprawdzoną metodą. Inaczej nie rozbije geodezyjnego monopolu.

Jak widać PiS reaguje wyłącznie na pożary. Piotr Piętak wywołuje pożar, patrzy, czy PiS już się zaczyna palić, a jak pójdzie lekki smrodek, to go gasi. I tak co chwila. Kiedy więc PP pożegna się ostatecznie z rządem? Na razie mu to nie grozi, bo Jarkowi Kaczyńskiemu potrzebny jest kozioł ofiarny, gdy okaże się, że lud nie wymienił starych dowodów na nowe do 31 grudnia 2007 r. Wtedy widowiskowo rzuci Piotra P. lwom na pożarcie (czytaj mediom). Chyba że stanie się cud i 10 mln osób masowo ruszy do urzędów po plastikowe karty.