Maj 11 2007

Słowacki RUM

Polscy urzędnicy przymierzający się od 1991 r. do budowy Rejestru Usług Medycznych w Polsce, który wciąż nie zszedł z ich “desek kreślarskich” – być może za często się zmieniają, albo są inne, pozamerytoryczne przyczyny takiego stanu, może ktoś, jakiś układ nie chce, aby ten system powstał – powinni bacznie przyglądać się rozpoczynającemu się właśnie projektowi na Słowacji. Finansowany jest z funduszy europejskich. W ciągu najbliższych kilku tygodni zostanie podpisana umowa na pilotaż systemu elektronicznej karty pacjenta. Weźmie w nim udział tamtejsze Ministerstwo Zdrowia, słowacki odpowiednik Narodowego Funduszu Zdrowia i jeden ze szpitali. Docelowo każdy z obywateli Słowacji ma mieć – dostępną przez Internet dla lekarzy, płatnika świadczeń zdrowotnych i resortu zdrowia – kartę pacjenta ze wszystkimi przebytymi chorobami, wykonanymi zabiegami, łącznie z takimi plikami jak np. zdjęcia rentgenowskie. Lekarze – po uzyskaniu odpowiednich uprawnień – mogą, nie wychodząc ze swoich gabinetów znajdujących się nawet na dwóch krańcach Słowacji, konsultować dane pacjenta. Słowacki NFZ może zaś kontrolować działania lekarzy związane z przepisywanymi lekami, zabiegami itp. Być może uda się ten pomysł przeszczepić do Polski? Skoro dla rodzimych specjalistów 15 lat to za mało, może powinni skorzystać z gotowego rozwiązania.

Słowacy bez rozgłosu budują autostrady, reformują system podatkowy i ubezpieczeń zdrowotnych, wdrażają rozwiązania mające kontrolować wydatki na zdrowie, ściągają kolejne inwestycje… I nie potrzebują do tego strajków lekarzy, czy decyzji FIFA o organizacji Euro 2012.