Mar 15 2007

CW do lustracji, wystąp!

Et tu Brute contra me?” – tymi słowami Juliusz Cezar pożegnał swoich zabójców w idy marcowe 44 roku p.n.e (15 marca). Ponad 2 tys. lat później nasz nowy redaktor naczelny Krzysztof Frydrychowicz oczekuje, że starsza część redakcji podda się woli ludu i złoży stosowne oświadczenia lustracyjne na schodach Instytutu Pamięci Narodowej. Na własnej piersi Bywalca wyhodowaliśmy Brutusa, rocznik 1974. Jemu się upiekło!

Oświadczeń lustracyjnych z racji młodego wieku nie złożą również redaktorzy: Antoni Bielewicz, Rafał Jakubowski i Dorota Konowrocka. Znaczy, możemy zastanowić, co wiemy o pozostałych.

Adam Jadczak – rocznik 1972. Italianista, wieczny student, wielbiciel włoskich win i kobiet. Blondyn (ciemny) o niebieskich (wpadających w piwne) oczach, rasy nordyckiej (cholera, to nie o taką lustrację chodzi?!) Czysty, znaczy nie widnieje na liście Wildsteina, nie umoczony w PRL, chociaż ma świadectwa z czerwonym paskiem, gdzie się puszy komunistyczny ptak, zwany piastowskim orłem.

Andrzej Gontarz – rocznik 1961. Kulturoznawca po Uniwersytecie Adama Mickiewicza. Jako jeden z nielicznych w redakcji przeszedł przeszkolenie wojskowe w jednostce łączności (jak mniemamy stąd jego upodobanie do Internetu). Ma stopień szeregowego podchorążego rezerwy, ale tylko dlatego, że to było niepełne przeszkolenie. Po służbie wojskowej oddelegowany do Muzeum Sportu i Turystyki. Później trafił do Centrum Sztuki Współczesnej. Jeśli w wojsku nikt go nie zwerbował, znaczy niech go głowa nie boli -przeżyje.

Przemysław Gamdzyk – rocznik 1969. Absolwent Liceum PAX im. Świętego Augustyna i warszawskiej informatyki na UW. Raczej bez szans na kontakt ze służbami PRL. Chociaż studenckie lata spędził w budynku dawnej Wojskowej Akademii Politycznej, to było już to po 1989 r. i w tych murach ostał jeno lekki smrodek historii.

Sławomir Kosieliński – rocznik 1968. Historyk. W czasach licealnych przewodniczący szkolnego koła ZSMP (Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej – przybudówki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej). Eee, tam! Takich nie werbowano! Jeśli już, to na historii. Na pierwszym roku prof. Henryk Samsonowicz wieścił karierę studentom: połowa z Was trafi do służb specjalnych, część z Was będzie dziennikarzami, a część nauczycielami. Prorocze słowa! Nic dziwnego, że red. Kosiel-Kosieliński pracował w latach 90. w Biurze Prasy i Informacji MON. Co niektórzy plotkują, że ani widzi musiał mieć kontakt z WSI – stąd jego artykuły o służbach i wojsku… A ta konferencja “Wolność i bezpieczeństwo” to nic innego jak sabat oficerów różnych służb, policji tajnych i dwupłciowych. Na niej tytułują Kosielińskiego – majorem, a może za chwilę wręcz podpułkownikiem. Hm. Ale, ale! To wszystko się działo po 1989 r. No to klapa. Na nic lustracja.

Wiesław Pawłowicz – rocznik 1951, dr fizyki. W połowie lat 70. pracował w cywilnym Instytut Fizyki Plazmy i Laserowej Mikrosysntezy. Kiedy ten został zmilitaryzowany, Wiesiek grzecznie podziękował za dalszą współpracę. Też się nie ma czego bać. Do lustracji, przystąp!

Bywalec – wiek bliżej nieokreślony, rok z hakiem, cudowne dziecko CW, zlepek charakterów wszystkich redaktorów, poglądy polityczne nie do ustalenia, stosunek do lustracji obojętny z racji wieku. Ale chłop żywemu nie przepuści! Brutusie, miej się na baczności.


Mar 15 2007

Komu podoba się Sygnity?

Sygnity to nowa marka, pod którą występują połączone ComputerLand i Emax. To być może to już ostatnia szansa napisania o starym, dobrym ComputerLandzie, więc nie możemy jej przeoczyć.

Po wpisaniu w Google “Sygnity” wyszukiwarka najpierw chce poprawić naszą frazę na “sygnety”, a przy okazji próbuje nam wciskać obciachowe pierścionki z Allegro. Dziękujemy – sygnetów i torebek “pederastek” nie nosimy.

Przeprowadziliśmy w redakcji błyskawiczą ankietę mailową pt. “Z czym kojarzy ci się Sygnity?”. Redakcyjna młodzież orzekła zgodnie: “Trinity Matrix”. Weterani szukali skojarzeń z podpisem elektronicznym i umarłym centrum certyfikacji przy PKI TP – Signet. Kilku osobom nasunęło się skojarzenie z godnością (ang. dignity). O dziwo nikt nie odpowiedział – “z niczym”.

Wiemy, że do wymyślenia nazwy ComputerLand i Emax zatrudniły agencję specjalizującą się w rebrandingu. Ciekawostą jest, że domena sygnity.pl została zarejestrowana ponad rok temu. Gratulujemy dalekowzroczności!

Starym i nowym zarządom ComputerLandu dziękujemy za dotychczasową współpracę, za to, że regularnie dostarczały nam tematów do Bywalca, windując ogladalność naszej witryny. Do nowej nazwy Sygnity obiecujemy szybko się przyzwyczaić.

***

Koledzy z redakcji Computerworlda przygotowali całą sekcję o CL i Emaksie: http://www.computerworld.pl/clemax
Bywalec zachęca do wzięcia udziału w opublikowanej tam sondzie na temat następstw fuzji obu spółek.