Mar 9 2007

Kosmiczna misja Piotra Piętaka

Nasz ulubiony wiceminister został pełnomocnikiem rządu ds. technik satelitarnych i kosmicznych. Jego zadaniem będzie opracowanie jeszcze w tym roku (o ile rząd sam się nie wystrzeli w kosmos) polskiej polityki kosmicznej. Jak podaje serwis Geoforum ma to być “zrównoważony program narodowy na lata 2007-13, komplementarny z europejskim programem kosmicznym“.

Posłuży strategii rozwoju kraju, zwiększeniu tempa rozwoju gospodarki, ochronie i poprawie środowiska naturalnego i wzmocnieniu bezpieczeństwa państwa. Chodzi o wspólne działanie administracji publicznej, sektora badawczo-rozwojowego i biznesu.

Od strony praktycznej może wreszcie dojdzie do podpisania Porozumienia o Europejskim Państwie Współpracującym z Europejską Agencją Kosmiczną, znane szerzej jako porozumienie PECS (Programme for European Cooperating States), przedsionek do pełnego uczestnictwa w ESA. Dotychczas nikt nie miał głowy do zajmowania się takimi drobiazgami jak ten nowy mechanizm finansowania innowacyjnych projektów.

Chętnych, żeby kupić Piotrowi Piętakowi bilet w jedną stronę i wysłać go na Marsa znalazłoby się w branży i okolicy bez liku. My jednak wolimy go na Ziemi – mamy przynajmniej o kim pisać.


Mar 9 2007

Jak wkurzyć dziennikarzy? Poradnika część druga….

….bo za pierwszą może uchodzić wpis poniżej dotyczący imprezy Microsoftu…

Dawno już nie widzieliśmy kolegów po piórze tak wkurzonych i rozczarowanych jak na wczorajszej krakowskiej konferencji prasowej Google z Gregiem Badrosem, szefem europejskich działów badawczo rozwojowych firmy z Mountain View….

Być może to zaskoczenie wynika z faktu, że nie bywamy na briefingach z szefową MSZ P. Anną “Proponuję-żeby-Państwo-nie-zadawali-żadnych-pytań” Fotygą….

Przedstawiciele Google byli niemal równie enigmatyczni. “Ile osób planują Państwo zatrudnić w Krakowie?” – pytali dziennikarze. “Tylu, ilu wartościowych kandydatów znajdziemy?” – odpowiadał szef polskiego ośrodka Wojciech Burkot. “Kilkunastu? Kilkudziesięciu? Stu? Tysiąc?” – dociekali dziennikarze. “Jeśli przyjdzie tysiąc wartościowych osób to tyle zatrudnimy” – odpowiadali niezrażeni przedstawiciele Google.

Podobne przekomarzanki towarzyszyły pytaniom o projekty realizowane w Krakowie, czy przyszłość samej korporacji. Rozczarowanych dziennikarzy nie udobruchały nawet gustowne czarne koszulki polo z logiem koncernu szczycącego się hasłem “don’t do evil”.

Nieskromnie przyznamy, że udało nam się wyciągnąć z przedstawicieli Google ciut więcej informacji. Wywiad z Gregiem Badrosem w jednym z najbliższych numerów Computerworld.