Wrz 20 2006

Vista dzieli, Vista rządzi

W Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji zawrzało. Powodem jest stanowisko Izby w sprawie systemu operacyjnego Vista, o który Microsoft spiera się z Komisją Europejską. Zarząd PIIiT postanowił stanąć w obronie ciemiężonego przez europejskich urzędników producenta oprogramowania i wyraził zaniepokojenie możliwością opóźnienia wprowadzenia na rynek europejski Windows Vista.

To nie spodobało się kilku członkom Izby, reprezentującym firmy znane z umiarkowanej sympatii do Microsoftu. Wskazują one na uchybienia przy przyjęciu dokumentu, ale przede wszystkim ich zastrzeżenia budzi fakt, że Izba zajmuje stanowisko w sprawie komnkretnego produktu konkretnej firmy, jawnie konkurencyjnej w stosunku do innych członków. Jeśli już, niezadowolone firmy wolałyby widzieć w stanowisku Izby odniesienie do generalnych zasad współpracy Komisji Europejskiej z branżą IT, a nie apel w obronie Microsoftu. Jako dodatkowy argument podają, że europejska organizacja branżowa EICTA w ogóle nie zajęła w tej sprawie stanowiska.

Cieszymy się, że to nie my, a prezes Wacław Iszkowski musi podjąć decyzję o tym, jak załagodzić konflikt. Mówi się – na razie tylko szeptem – że spór o apel w sprawie Microsoftu może kosztować Izbę utratę kilku prominentnych członków, bowiem sprawa odbiła się echem w regionalnych centralach.

A co na temat Windows Vista mają do powiedzenia prawdziwi sojusznicy Microsoftu? Guru od bezpieczeństwa w Cisco Systems szczerze wyznał niedawno, że obawia się Windows Vista. Widać w każdej koalicji musi od czasu do czasu zaiskrzyć


Wrz 20 2006

Cech Rzemiosł Różnych

27497-smallW poznańskiej farze byliśmy świadkami bardzo ciekawej ceremonii. Fryzjerczykowie, czyli uczniowie z zakładów fryzjerskich, stanęli przed ołtarzem, by przejść obrzęd wyzwolenia (pasowania) na czeladnika Cechu Rzemiosł Różnych. Odczytano rotę przysięgi, następnie zaś cechmistrz każdego dotykał swoją buławą na znak przejścia w stan czeladnikowski. Gdy później dotarliśmy na Nadzwyczajny Zjazd Delegatów Polskiego Towarzystwa Informatycznego i okolicznościową konferencję z okazji jego 25 lecia, nie mogliśmy się pozbyć skojarzeń, że akurat trafiliśmy na rytuały wymierającego średniowiecznego cechu rzemieślników. Brakowało tylko modłów do św. Izydora, patrona Internetu.

Wśród delegatów średnia wieku oscylowała wokół pięćdziesiątki. Raczej byli to naukowcy niż praktycy. Starszyzna cechowa, tj. działacze PTI z reguły są wykładowcami na wyższych uczelniach. Chociaż branża IT liczy podobno ok. 240 tys. ludzi, to do tego cechu należy raptem 1500 osób. Czyżby tylko tylu mamy prawdziwych informatyków?! A może cechem przestali się absolutnie przejmować partacze – zgodnie ze średniowiecznymi zwyczajami są nimi ci, co wykonują swoją pracę nie należąc do cechu? Dalibóg, tego nie wiemy. Ba, a co walczą starsi cechowi? “Być wiodącym stowarzyszeniem wszystkich osób zawodowo zajmujących się ICT” – tak określono misję PTI. Jak onegdaj cech fryzjerów uznał się za jedyny, prawdziwy, to potem gonił z brzytwą wszystkich wędrownych golibrodów. Ale niech tam! Chcą powalczyć także o wzrost liczby członków, bez utraty elitarności, alians strategiczny z Polską Izbą Informatyki i Telekomunikacji czy też projekty UE. Wreszcie braciom cechowym marzą się stopnie zawodowe jak to drzewiej bywało (młodszy, starszy, główny) poświadczone certyfikatem Q-PTI. Warunek: by majster chciał spojrzeć w ogóle na taki papier. I na koniec, by wreszcie zaczął obowiązywać Kodeks Boziewicza, tfu, żeby wiedzieć, co wolno, a co nie i kiedy można się pojedynkować.

“Srebne wesele…” – ot, taka piosnka z dzieciństwa gdzieś tam nam w uszach gra. Wolelibyśmy jednak otwartej i poważnej debaty, co dalej z PTI, zanim staniemy nad jej trumną wśród pocztów sztandarowych i wszelkiej maści partaczy. A przy okazji, prosiemy zerknąć poniżej, bo odkryliśmy interesujący cechowy dokument.

***

Nieśmiertelne prawdy

Oto najciekawsze cytaty z dokumentu PTI, żeby jeno unaocznić pewne nieśmiertelne problemy życia cechowego. Prosimy czytać uważnie:

– “Większość pracowników informatyki, nie tylko zresztą w Polsce, stanowią ciągle jeszcze ludzie przyuczeni do zawodu, a więc reprezentujący bardzo nierówny poziom i często partykularnie zawężoną specjalizację”.

– “Współdziałanie informatyk – użytkownik budzi ciągle wiele zastrzeżeń. Negatywny wpływ na to współdziałanie ma przede wszystkim fakt, że brak jest wypracowanych metod i technik wprowadzania informatyki do działań gospodarczych. Negatywny wpływ ma również niski stan kultury informatycznej społeczeństwa”.

– “Niedostateczny jest również stan prac normalizacyjnych w dziedzinie informatyki”

– “Brak stopni specjalizacyjnych, zdeprecjonowanie stanowiska tzw. specjalistów w nomenklaturze zawodowej oraz niejednolitość i na ogół niski poziom wymagań egzaminacyjnych na przeróżnych kursach informatycznych – wszystko to uniemożliwia wprowadzenie jakichkolwiek kryteriów kwalifikacyjnych przy obsadzaniu stanowisk “informatycznych”.

– Absurdalne przepisy i działania wywodzące się z nieracjonalnych zasad gospodarowania często powodowały, że nawet udane systemy okazywały się nieprzydatne w praktyce i były odkładane na przysłowiowe półki”

– Wydaje się, że wiele systemów informatycznych opracowano jedynie z punktu widzenia potrzeb informatyków poszukujących eleganckich lub naturalnych zastosowań dla znanych sobie narzędzi”.

– Należy skończyć z fascynacją sprzętem, gdyż na świecie jego udział w globalnej wartości systemów informatycznych gwałtownie się zmniejszył i nadal będzie malał.

Gwoli wyjaśnienia cytujemy referat programowy Komitetu Założycielskiego Polskiego Towarzystwa Informatycznego, którego pierwszy zjazd odbył się 23 maja 1981 r. w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki. Wówczas 1300 ośrodków obliczeniowych wyposażonych było w około 800 komputerów i 1500 minikomputerów, zaś zatrudnionych było 56 tys. osób. W planie na rok 1981 miano wyprodukować 3 komputery (spadek z 35 sztuk w roku poprzednim). Wyższe uczelnie opuszczało rocznie około 500 absolwentów o specjalności “informatyka”.