Wrz 14 2006

Hej, strzelcy wraz… czyli SAS w krótkich majteczkach

Zaprzyjaźniony portier ze strzelnicy w klubie Warszawianka wyznał kiedyś, że na strzelanie przychodzą głównie “komputerowcy”. Nam wydawało się, że branży przeszła już moda na “Kryminalnych”, odkąd nowym idolem jest Tiger Woods. Okazało się jednak, że jeszcze nie wszyscy zdążyli załapać się na podmiejski pociąg do http://www.warsawgolf.pl ” target=”_blank”>Rajszewa. Właśnie dostaliśmy wyniki III Ogólnopolskiego Turnieju Strzeleckiego z cyklu Grand Prix Polski IT.

Cóż za niespodzianka! Drużynowo wygrało EMC, przed Damovo, Comarchem, Wasko i Cisco (indywidualnie zwyciężyła Katarzyna Piętka z Comarchu). Czyżby oznaczało to, że pracownicy Oracle, Computerlandu, TP i Polkomtela, których do tej pory mieliśmy za wyborowych strzelców teleinformatyki oddali karabinki dzieciom, a sami wzięli się za driving range w First Warsaw Golf & Country Club?

Bardziej przemawia do nas to co robi SAS Institute. Firma ta w ogóle nie kojarzyła się nam ze sportem, a tymczasem eksperci od analizy i statystyki będą grać w piłkę. I to w tę jedyną prawdziwą – nożną! W sobotę na AWF polski oddział organizuje międzynarodowy korporacyjny turniej futbolowy. Ten przywilej jest nagrodą za zwycięstwo w ubiegłorocznych zawodach. Do Warszawy przyjadą pracownicy SAS z dziewięciu krajów, w tym z dalekiej RPA.

Trener Alicja Wiecka na pewno potrafi przygotować perfekcyjny bank danych o rywalach, ale obawiamy się, że może jej zabraknąć – tu cytat z red. Szpakowskiego – boiskowego cwaniactwa. Powołała do kadry samych konsultantów i kierowników projektów. Nie wie chyba, że w takich turniejach do pierwszego składu wystawia się pracowników zaplecza administracyjnego i ich znajomych z podwórka. A tak będziemy oglądać jedenastu “świetnie wyszkolonych politechnicznie” zawodników, których szczyt piłkarskiej kariery przypadł na drugi semestr ósmej klasy. Nie mówiąc o tych, którzy mieli dożywotnie zwolnienia z WF.

Red. Szpakowski powiedziałby, że takim tekstem obudziliśmy w zawodnikach SAS Polska sportową złość. I tylko o to nam chodziło! Panowie grajcie tak, jakby na trybunach siedział sam Leo Beenhakker z Bobo Kaczmarkiem. Pokażcie, że polski futbol to nie tylko “Fryzjer” i Listkiewicz (na Rasiaka złego słowa nie powiemy). Jak dziś Legia zagrała to widziała cała Polska, niestety


Wrz 14 2006

“Nowi romantycy” wciąż w cenie

Ktoś w TP zatęsknił za brokatem, odblaskowymi kulami dyskotekowymi i new romantic. Chyba tylko niepoprawną nostalgią można wyjaśnić fakt, że na gwiazdę koncertu promującego Neostradę i LiveBox wybrano Duran Duran, gwiazdy lat osiemdziesiątych, których muzyka rozbrzmiewała po “wesołych miasteczkach” i strzelnicach jak Polska długa i szeroka.

Podobno do wyboru zespołu występującego na imprezie TP podeszło nader profesjonalnie. Zlecono badania fokusowe, wyłoniono listę wykonawców, których występ pozwoliłby zapomnieć Polakom o wpadkach z “błękitną linią” i neostradą.

Na liście podobno najczęściej przewijały się takie nazwy jak: Queen (!), Eric Clapton, George Michael, czy Rod Stewart. Jak najbardziej byli to więc wykonawcy znani w czasach, gdy polscy piłkarze byli postrachem nie tylko dla drużyn z Kostaryki.

Ostatecznie jednak zignorowano “vox populi” i 23 września na warszawskim Służewcu zagra Simon Le Bon i spółka. Oj coś czujemy, ze stara miłość nie rdzewieje, prawda?

O całej sprawie jak zwykle piszemy powodowani czystą zawiścią, wynikającą z problemów ze zdobyciem biletów. Bo fanami Duran Duran jesteśmy po dziś dzień. Co miesiąc tlenimy włosy, a z Grundiga wciąż dobiegają nas słowa “Meeting you with a view to a kill face to face in secret places feel the chill, Nightfall covers me but you know the plans I’m making, Still over sea could it be the whole earth opening wide, A sacred why a mystery gaping inside the weekends why until we, Dance into the fire that fatal kiss is all we need, Dance in the the fire to fatal sounds of broken dreams, Dance in to the fire that fatal kiss is all we need dance into the fire”