Wrz 11 2006

Ignacy – prezes, którego nie da się nie lubić

Kilka dni temu z Chorzowa zajechał z całą świtą prezes BPSC Ignacy Miedziński, by pokazać się ze swoim nowym systemem ERP – Impuls 5. O systemie napiszemy przy innej okazji (część sali wyraźnie odetchnęła z ulgą), skupmy się na kuluarach. Takich gawędziarzy jak Pan Ignacy jest w branży jak na lekarstwo, a istnieje ryzyko, że i on jak za dużo zarobi na giełdzie (debiut za pół roku) to odechce mu się ERP i będzie można spotkać się z nim już tylko na całorocznych polach golfowych w Portugalii. Cieszmy się więc póki jest jeszcze w kraju.

Pan Ignacy to “krzok”. Wyemigrował z Warszawy na Śląsk czterdzieści lat temu i tak mu już zostało, rzecz jasna ze stratą dla naszego mazowieckiego regionu. W Śląsku jest zakochany, potrafi mówić gwarą i przy każdej okazji podkreśla korzenie swojej firmy. Za największy komplement poczytuje sobie, że ktoś mu kiedyś powiedział, iż BPSC to “taka fajna ordnungowa firma“. Tym kimś był duet menedżerski Adam Góral i Jacek Duch, czyli równie ordnungowe Asseco Poland. Panowie rozmawiali o połączeniu, ale ostatecznie pieniądze z Rzeszowa nie powędrowały na Śląsk tylko na Mazowsze (przejęcia Wa-Pro i SoftLab). Nie znamy kulisów biznesowych, ale wiemy, że towarzysko szefowie Asseco na pewno stracili. Coś nam jednak podpowiada, że ten rozdział nie został jeszcze zamknięty. Ignacy Miedziński odgraża się, że podbije Donieck i Moskwę, a w tym kierunku rozglądają się również Panowie Góral i Duch. Tę trójkę łączy wiele, ale przede wszystkim przyjaźń i technologia Oracle’a.

Z ciekawostek, które udało nam się zasłyszeć w korytarzach hotelu Marriott, mowa była o tym jak Comarch pozazdrościł Panu Ignacemu modułu produkcyjnego w systemie ERP. Nieopodal Chorzowa usytuował oddział i zorganizował “dni otwarte” dla pracowników BPSC. Ostatecznie próba przejęcia kilkunastu osób zajmujących się produkcją nie powiodła się, ale kosztowała prezesa BPSC trochę zdrowia oraz, jak się domyślamy, wydatków na podwyżki. A mówi się, że Comarch taki nieskory do konsolidacji rynku…

Pisaliśmy już, że prowadzimy wewnętrzny ranking pracowitych PR-ów. Mamy też klub lubianych prezesów i dyrektorów generalnych. Ignacemu Miedzińskiemu należy się tytuł honorowego członka. Wbrew pozorom, na ekskluzywną listę wcale nie jest trudno się dostać. Wystarczy: odbierać telefony z puli numerów +48502 727…, mieć fajny samochód, narzekać na konkurencję (swoją i naszą), z wdziękiem przeklinać (wyjątek zrobiliśmy dla wiceprezesa CL). Mile widziana jest gra w golfa, a jeśli nie to przynajmniej licencja pilota (z pozdrowieniami dla sympatycznego Pana Pawła).