Wrz 6 2006

KRYNICA NA ŻYWO: Na deptaku…

26881-small …Nie widzieliśmy Ryszarda Krauze. Miał być, ale się rozchorował. Jego personel w postaci Krzysztofa Króla zachwalał, że miał przygotowaną rewelacyjną prezentację o świecie i biznesie. Szkoda, bo uwielbiamy jak Prezes mówi, zaś Dyrektor Król robi za komputerowy interfejs do przewijania slajdów w PowerPoint.

…Nie widzieliśmy jeszcze Tomasza Sielickiego. ComputerLand jest partnerem XVI Forum Ekonomicznego w Krynicy. W ubiegłych latach prezes prowadził panele, brylował w towarzystwie Aleksandra Kwaśniewskiego, a teraz, co? Tylko logo na ulotkach???

…Zobaczyliśmy, że Lumena zna się na biznesie. Jej transparent zakrył pół okna pijalni głównej. Sama firma robi za support techniczny. Hmm… Wifi kaprysi.

…Zobaczyliśmy, że Techmex dalej podgląda nas z kosmosu. I jeszcze się tym chwali. Ludzie, kupujcie akcje! Jak usłyszycie, że będziemy mieli u siebie tarczę rakietową, to zdjęcia z satelity Ikonos będą szły jak ciepłe bułeczki. Rosjanie kupią wszystkie na pniu.

….Dowiedzieliśmy się, że pewien bank internetowy chce swoim klientom zafundować komórki, tj. chce być operatorem MVNO. Ale jazda! Słyszeliśmy, że hipermarket będzie operatorem wirtualnym, ale bank? Co się porobiło na tym świecie. Nawet za pogaduszki bank nas skasuje.

A w ogóle ludzie patrzą na uczestników Forum jak na pamiątkę z wakacji. Pstrykają fotki aż miło. “Panie Premierze, prosimy o zdjęcie” – tylko tyle i aż tyle zostało Józefowi Oleksemu po latach sławy.


Wrz 6 2006

Do PZU przez golfa

Panowie prezesi! Kije golfowe trzymać w gotowości! Od wczoraj pionem IT w PZU SA w miejsce Mirosława Szturmowicza kieruje Pani Joyce Desirée Deriga. Ze stron internetowych PZU wiemy, że lubi grać w golfa. I znowu będzie się mówić na mieście, że IBM i Prokom są w PZU nie do ruszenia, bo firmy te mogą wystawić zdecydowanie najsilniejszą reprezentację golfową. Piotr Mondalski już przez drugą kadencję prezesuje Polskiemu Związkowi Golfa, a Dariusz Fabiszewski właśnie trenuje uderzenia na słonecznej Sardynii.

Pozostali mogą próbować szczęścia rozmawiając z Panią Deriga o filmach, bo kinematografia jej drugie hobby. Zważywszy, że branża IT zdominowana jest przez mężczyzn, lepsze już te filmy niż, dajmy na to, …joga. Sprzedając do PZU wystarczająco trzeba się nagimnastykować.

Gwoli informacyjnego obowiązku: Joyce Desirée Deriga jest prawnikiem. Pochodzi z Holandii. Od początku jest zaangażowana w inwestycję Eureko w PZU. W centrali Eureko pełni funkcję dyrektora ds. biznesu międzynarodowego.

Wszystkim, których martwił los bezrobotnego Mirosława Szturmowicza pragniemy uspokoić, że spotkaliśmy go dzisiaj na mieście w świetnej kondycji. Opalony, wyluzowany, z pomysłami na przyszłość. Zdawał się myśleć: wy mnie jeszcze poznacie!


Wrz 6 2006

400 euro dziennie

Kilka dni temu Gazeta Wyborcza wystartowała z akcją “Przystanek Polska“, która ma na celu zachęcenie świeżych emigrantów do powrotu do kraju. Cel jak najbardziej słuszny, podobnie jak i argumentacja przytaczana na łamach. Po co studenci i absolwenci mają zmywać gary w Londynie skoro u nas też jest praca? Może nieco gorzej płatna, za to gwarantująca większe możliwości rozwoju.

Zaczynają akcentować to także duzi pracodawcy, ostatnio choćby Accenture Technology Solutions, “technologiczne ramię” koncernu konsultingowego. W całej dyskusji przywoływani są również młodzi informatycy, którzy zamiast budować potęgę technologiczną kraju wolą wykonywać proste prace fizyczne na Wyspach.

Wszystko brzmi fajnie tylko jest z gruntu fałszywe. Bo na Wyspach praca dla informatyków także jest i coraz więcej Polaków tam wyjeżdża. Trzeba znać język mieć odpowiednie doświadczenie i siłę przebicia, ale dobra praca jest w zasięgu ręki. I to także dla młodych ludzi. O bardziej doświadczonych np. kierownikach projektów już nie chcemy nawet wspominać. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że zagraniczne instytucje bankowe skłonne są wpłacić takim ludziom nawet równowartość 400-500 euro brutto. Za dzień pracy. I to dla pracownika, nie dla wynajmującej go firmy.

Do tego przewidywalne warunki pracy, większa etyka i pewność w biznesie, bardziej racjonalne rządy, którymi i tak się nie trzeba przejmować (no chyba, że Samoobrona zaplanuje jakąś ekspansję międzynarodową). No niby tam bardziej leje, ale za taką dniówkę można kupić kilkaset parasoli. I to dopiero jest konkurencja i zagrożenie, któremu Polska nigdy nie będzie w stanie podołać.