Sie 21 2006

Łódź prawie ma Della – odcinek 562

Wierzby szumią, który to już raz, że komputerowy gigant ostatecznie zdecydował o budowie nowej fabryki w Polsce. Jeśli to prawda, to umowa może zostać podpisana w ciągu dwóch tygodni.

Nowy zakład Della prawdopodobnie powstanie na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, ale informacje w tej sprawie nie są potwierdzone. Działalność produkcyjna miałaby ruszyć na jesieni 2007 roku.

Bardzo byśmy życzyli sobie, by tym razem Dell dał ostateczną odpowiedź. Nasłuchiwanie od blisko trzech lat wszelkich doniesień o nowej fabryce już nas trochę znużyło. Dość mają też pracownicy polskiego Della. Po każdej wzmiance o fabryce wydzwaniają do nich dziennikarze z konkurencyjnych mediów, ale to pół biedy. Najgorsze że ludzie dzwonią na infolinię handlową z pytaniem gdzie można składać CV. Dlatego w Dellu już wolą jak piszemy o wadliwych akumulatorach i topniejących zyskach.


Sie 21 2006

Computerland trzeszczący

Publikujemy dziś w naszym oficjalnym serwisie internetowym (jutro w druku) CW Online artykuł “ComputerLand trzeszczy” poświęcony rynkowemu wizerunkowi spółki. Nie wszystko zmieściło się w tamtym tekście. Skrawki i ścinki zamieszczamy na blogu.

Danielewski uzupełnia komórki…

Usilnie nas przekonywano, że po tak słabych wynikach finansowych prezes powinien podać się do dymisji. To chyba przesada. Scott McNealy firmował bodaj 13 kolejnych kwartalnych strat Suna i odsunął się w cień dopiero jak uznał, że musi mieć więcej czasu na grę w golfa.

Gdyby prezes się jednak uniósł honorem i ustąpił strzeliłby samobója do bramki Prezydenta Tomasza Sielickiego. Piotr Kardach z Emaxu mógłby już teraz drukować sobie wizytówki “Prezes Zarządu Computerland SA” ( a tak będzie musiał z tym jeszcze poczekać kilka miesięcy…)

W konkursie na najbardziej wydziwiony zarzut pod adresem prezesa CL wygrał ten dotyczący stylu zarządzania – Excel Management. Zarzut polega na tym, że w opinii prezesa najbardziej zaufanym członkiem zarządu jest jego arkusz P&L. Wszystko inne to światy równoległe. Ten kto to wymyślił musi mieć nieprawdopodobną siatkę przyjaciół. Opowieści o excelowej pasji prezesa propagują się z szybkością łańcuszków szczęścia.

Nie wszyscy krytykują: “W czasie koniunktury chwalą cię dokładnie za to samo, za co później ganią cię gdy przychodzi kryzys. Gdyby CL miał lepsze wyniki, to Michał wpatrzony w swojego Excela byłby stawiany za wzór w Harvard Business Review”. Fakt, że na razie CL nie idzie więc Excel jest na cenzurowanym.

Chwiejczak nie przeklina…

Abstrahując od wysokich kwalifikacji Dariusza Chwiejczaka, ściągniecie go z Cisco do CL było świetnym posunięciem, również w wymiarze marketingowym. Uciszyło życzliwych komentatorów krytykujących duet Sielicki & Danielewski za zdymisjonowanie innych członków zarządu – Krzysztofa Rutte i Sławomira Chłonia.

Świetnie zorganizowany wiceprezes Chwiejczak nie jest wolny od wad, na co zwrócono nam uwagę. Mianowicie, nie przeklina. “Jak człowiek, z ust którego nie słyszałem jednego przekleństwa może dać sobie radę z tą bandą dwustu (…tu padają mocne słowa opisujące dział handlowy CL )” – pyta retorycznie nasz rozmówca znający CL od podszewki. Pierwszy kwartał, który Chwiejczak firmuje jako szef sprzedaży zakończył się wynikiem jaki wszyscy znamy. Czym prędzej powinien podciągnąć się w łacinie.

A Sielicki nie załatwia

Szczerze mówiąc jedną z najbardziej zaskakujących konkluzji przeprowadzonych przez nas rozmów była opinia byłych menedżerów CL, że Tomasz Sielicki, pierwsza twarz tej spółki, nie dość wykorzystuje swoje kontakty w świecie biznesu. W sensie, że CL nic z tego nie ma. Nie dlatego, żebyśmy wcześniej mieli Prezydenta za kuluarowego załatwiacza deali, ale nie możemy uwierzyć w to, że w doborowym towarzystwie jeździ on do Davos tylko po to, by wsłuchiwać się w referaty o konieczności naprawy świata.

Oj oberwie nam się za ten trzeszczący tytuł. Już dziś zapewniamy, że w planach są kolejne artykuły z tego cyklu m.in.: “Prokom skrzypi”, “Comarch skwierczy”, “Huczy w Lumenie”.