Sie 18 2006

Prawo VaGla

Wicepremier Ludwik Dorn, zwany przez policjantów “Krwawym Ludwikiem”, przez nas skromniej specem od krowich cycków, powołał Piotra Waglowskiego w skład Rady Informatyzacji jako przedstawiciela Stowarzyszenia Internet Society Poland. Są może tacy wytrawni internauci, co nigdy nie słyszeli o tej Radzie, ale o serwisie VaGla.pl – chyba tak. Na pewno urzędnicy odpowiednich resortów, którzy wszędzie szukają prawników znających się na Sieci oraz dziennikarze, uwielbiający specjalistów piszących za nich komentarze.

Niewątpliwie Piotr VaGla Waglowski wyrąbał sobie drogę ku sławie i karierze w internetowej dżungli, zanim wymyślono jeszcze Nową Gospodarkę i dotcomy. Jak na rocznik 1974 musiał zacząć przygodę z Siecią in statu nascendi w wieku 20 lat, kiedy tylko nieliczni wiedzieli, co to jest protokół IP i WWW. To na starcie dawało mu sporą przewagę nad innymi prawnikami, szukającymi chleba w tej dziedzinie.

I jako taki samotny szeryf błąkający się po Dzikim Zachodzie, który tropi internetowych przestępców, następnie zaś pisze o nich naukowe rozprawy, może doczekałby się zasłużonej sieciowej e-merytury w wieku 40 lat, gdyby nie zaangażowanie się w politykę i działalność w alterglobalistycznej organizacji.

Tak, tak – jakiż to szaleniec wytyka politykom błędy w zakresie stanowienia prawa na potrzeby społeczeństwa informacyjnego, walczy o otwarte standardy w duchu lewicowych ruchów alterglobalistycznych – wyznawców Open Source i spiskuje przeciwko Wielkiemu Billowi? Na szczęście Ludwik Dorn został skutecznie zainfekowany lewicową wizją świata Wolnego Oprogramowania, którego wyznawcą jest jego przyjaciel i podwładny wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Piotr Piętak. Nie na darmo w prawie każdym przemówieniu o informatyce “Krwawy Ludwik” mówi “Microsoft opanował świat. Trzeba z tym skończyć”, tak jak Katon Starszy grzmiał “Carthaginem delendam esse”.

Obaj panowie w Piotrze znajdą poplecznika i guru, który wpłynie na postawy internetowej społeczności, chyba że nie znają Prawa VaGla. A jeśli nie znają, tenże młody człowiek, udekorowany rok temu przez prezydenta Kwaśniewskiego Brązowym Krzyżem Zasługi, odnajdzie się w Radzie jako lis w kurniku.

Oto po raz pierwszy prezentujemy odszyfrowane artykuły Lex Vaglis:

Art. 1

1. Wolność stanowienia o sobie stanowi naturalne prawo każdego internauty, którego nie można zmusić do niczego.

2. Wyjątkiem jest konieczność używania otwartych standardów w kontaktach z władzą publiczną. Jeżeli ta tego nie rozumie, trzeba ją zmienić, zaś krnąbrnego internautę postawić pod pręgierzem opinii publicznej i wymierzyć mu karę chłosty w postaci spamu blokującego jego serwis WWW i skrzynkę pocztową.

Art. 2

1. Tylko członkowie światowego internacjonalistycznego Internet Society (ISOC) propagują rozwój Internetu i społeczeństwa informacyjnego zgodnie z hasłem “Internauci wszystkich krajów łączcie się!”

2. Członkowie innych Lóż i organizacji, o ile nie przynależą do ISOC, nie powinni się odzywać w sprawach Wolnego Oprogramowania, Otwartych Standardów i prawa komputerowego, których propogowanie de iure i de nomine przynależy wyłącznie do serwisu VaGla.pl

3. Każdy atak na VaGla.pl jest atakiem na Prawo i Sprawiedliwość (zbieżność przypadkowa), która zapanuje w Sieci, gdy świat pójdzie drogą Otwartych Standardów.

Art. 3

1. Każdy przedsiębiorca i wynalazca ma obowiązek przedstawić w Internecie szczegóły swojego pomysłu biznesowego i wynalazku. Odtąd ma być publikowany dokładny opis techniczny łącznie z biznesplanem, by każdy mógł sam sobie wyrobić o tym pogląd.

2. Tym samym zakazuje się posługiwania się jakimkolwiek patentami, by ukrócić dyskusję, co podlega prawu autorskiemu, a co nie.

3. Wyjątek stanowi serwis VaGla.pl, który jeśli zostanie skopiowany w części lub całości, to przestępstwo będzie ścigane z całą surowością prawa.

Art. 4

1. Celem działalności Rady Informatyzacji ma być przejęcie w niej władzy przez zwolenników Światowego Układu Internautów (wzór do naśladowania, to warszawski oddział PTI przejęty właściwie w całości przez ISOC Polska).

Niestety, tu się urywa znaleziony w czeluściach Sieci dokument, w którego autentyczność niewątpliwie uwierzy nowa Sejmowa Komisja Śledcza ds. informatyzacji sektora publicznego.


Sie 18 2006

Zaczęło się? ABW ściga Asseco

Dzisiejszy “Dziennik” (przezywany przez złośliwych “Der Dziennikiem”) przynosi informację o tym, że ABW analizuje kontrakt pomiędzy PKO BP oraz Asseco Poland i Sun Microsystems na modernizację systemu wdrożonego przez Computerland.

Sam Computerland swoje usługi wycenił na 16,5 mln., jednak kierownictwo PKO BP wybrało bez przetargu ofertę konsorcjum opiewającą na 20,5 mln. Jak nieoficjalnie dowiaduje się “Dziennik” ABW ma przejrzeć inne umowy podpisane przez firmy Ryszarda Krauzego w PKO BP.

Gdybyśmy byli leniwi skomentowalibyśmy to jednym zdaniem – dużo tego przeglądania będzie.

Mamy jednak kilka refleksji. Od kilku miesięcy po rynku krąży plotka, że wygranie przez PiS wyborów samorządowe będzie sygnałem do wnikliwej kontroli przedsięwzięć Pana Ryszarda. Przyszły szef CBA ku zaskoczeniu wielu obserwatorów już dawno zapowiedział, że nowe służby skontrolują nie tylko Kulczyka, Gudzowatego, ale także Krauzego. Czyżby ktoś ze służb popełnił falstart? A może to tylko przedsmak współzawodnictwa pomiędzy ABW i CBA w ściganiu i wykrywaniu afer? Jeśli tak to czasy dla przedsiębiorców idą naprawdę ciężkie. I to także dla tych, którzy nie mają nic na sumieniu.

Na koniec jeszcze jedna ponura konstatacja. Coś tak podejrzewamy, że modernizacja PKO BP nie zakończy się nigdy. No ale dzięki temu i nam tematów do Bywalca nie zabraknie.