Cze 6 2006

Oracle i jego drużyna

Dzisiaj to już drugi wpis poświęcony Oracle, co dobitnie świadczy o tym, że Andrzej Dopierała nie próżnuje (osławiony pakiet menedżerski w Oracle’u zobowiązuje). Sprzedaje i zatrudnia. A jak przystało na Oracle, prezes buduje zespół drogą akwizycji. Klucz jest przejrzysty. Najpierw Andrzej Dopierała przyjął do pracy Tomasza Zińko, który ma za sobą karierę w SAP. Teraz ściągnął z Microsoftu Radosława Adacha, odpowiedzialnego u konkurenta za sektor użyteczności publicznej. Logicznym ruchem byłoby teraz uszczuplenie działu sprzedaży IBM. Z jednym zastrzeżeniem. Ofert mogą spodziewać się tylko sprzedawcy z tzw. gatunku agresywnych, bo za takich właśnie uchodzą na rynku obaj nowi pracownicy Oracle.

Co do zasady nie chcemy robić konkurencji poniedziałkowej “Gazecie Praca”, ale co rusz nas ktoś prowokuje. Pytanie, czy ludzie zmieniają pracę, bo rynek w Q1 i Q2 ślimaczy się niemiłosiernie i dlatego można więcej czasu poświęcać na myślenie o własnej karierze, czy jest wręcz odwrotnie – ludzie zbyt dużo rozmawiają z headhunterami i nie ma kto sprzedawać?


Cze 6 2006

Nadzieja dla Computerlandu?

Tak, tak, nam wszystko kojarzy sie z Computerlandem. Albo z HP. Ale jak tu mieć inne skojarzenia? Siedzimy czekając na Jerzego Millera, prezesa NFZ, gdy nagle z jego gabinetu wychodzi….Andrzej Dopierała.

Jeszcze niedawno uznalibyśmy to za dobitny dowód na to, że HP rzeczywiście jest żywotnie zainteresowane RUMem. Odkąd jednak Andrzej Dopierała został prezesem polskiego Oracle’a przychodzi nam do głowy tylko jedno uzasadnienie. Nowy szef był tam w sprawie swojego wypróbowanego partnera, firmy Computerland, która wdrożyła swoje rozwiązania oparte na Oracle’u w 150 szpitalach, a także w 8 oddziałach Narodowego Funduszu Zdrowia. Prezesowi NFZ nic do tego jak informatyzują się szpitale. Natomiast bez wątpienia ma wpływ na charakter i sposób ewentualnej realizacji projektu RUM.

Inna sprawa, że Jerzy Miller konsekwentnie studzi nastroje dostawców, spodziewających się wartego kilkaset milionów RUMu, wielokrotnie powtarzając, iż jego zdaniem do stworzenia systemu informacyjnego w służbie zdrowia wystarczy projekt integrujący kilka używanych już przez NFZ i apteki rozwiązań.

Jak sam mawia: to nie będzie projekt za 600 , raczej za 6, albo co najwyżej 60 milionów złotych. W obecnej sytuacji nawet taka suma jest jednak godna zainteresowania, nawet dla największych dostawców.


Cze 6 2006

Nie takie łatwe pieniądze

Przeoczyliśmy ciekawą ofertę ogłoszoną kilka miesięcy temu przez MCI Management.

Fundusz szuka nowych, potencjalnie interesujących spółek technologicznych, w które mógłby zainwestować. Jest gotów zapłacić nawet do 5 tys. euro za informacje o atrakcyjnej, małej firmie, której działalność mógłby finansować.

Taka oferta świadczy o tym, że rynek funduszy venture capitals jest gotów na kolejną falę inwestycji (pisaliśmy o tym kilka miesięcy na łamach Computerworld). I niestety ma chyba problem ze znalezieniem atrakcyjnych projektów, które mógłby współfinansować.

Być może oferta MCI Management to nie są wcale takie łatwe pieniądze. Sami długo zastanawialiśmy sie kogo możnaby polecić. Niestety znalezienie potencjalnie interesujących spółek nie jest takie proste.