Maj 17 2006

TKM – Telekomunikacja Kolejowa Mobilna

Zwycięstwo Telekomunikacji Kolejowej w przetargu na wolne częstotliwości GSM 1800 (www.computerworld.pl/news/93194.html) nie wstrząsnęło rynkiem telekomunikacyjnym. Jeśli już to rynek trząsł się ze śmiechu. Że słono przepłacili za coś czego nikt naprawdę nie chciał kupić, że nie mają pojęcia o biznesie detalicznym, że ogólnie bliżej im do wagonu WARS niż do restauracji Magdy Gessler. Fakt. Telekomunikacja Kolejowa to nie Vodafone i długo jeszcze nie będzie jej stać na zakup powierzchni reklamowej na koszulkach piłkarzy Manchesteru United. Nie wygląda jednak aż tak źle jakby chciała to przedstawiać rządząca trójka operatorów, której strasznie zależy na zachowaniu status quo na rynku telefonii mobilnej w Polsce.

Dzisiaj publikujemy wywiad z Krzysztofem Mateyem, prezesem Telekomunikacji Kolejowej, a niegdyś naczelnym naszego bratniego PC Worlda. Prezes dzielnie broni się przed krytyką jaka spadła na firmę po poniedziałkowej decyzji UKE i wyjaśnia co ma zamiar zrobić z pozyskanymi częstotliwościami. Strategia oparta na współpracy z MVNO to dość oczywisty kierunek. Pomysły na budowę sieci kolejowej GSM-R i sieci łączności specjalnej GSM-T też nie są z gruntu skazane na niepowodzenie, a potencjalnie mogą przemienić się w żyłę złota. Nie kupujemy natomiast pomysłu, żeby budowę mobilnego imperium zacząć od zaoferowania tanich komórek 150 tysiącom pracowników kolei. Chyba bardziej opłacalna byłaby budowa sanatoriów na Górnym Śląsku.

Krzysiek Matey mówi w wywiadzie, że budowa sieci TETRA w oparciu o infrastrukturę Telekomunikacji Kolejowej to realizacja idei “taniego państwa”. Rozumiemy, że z matką władzą trzeba dobrze żyć, zwłaszcza jeśli jest bezpośrednią zwierzchniczką, ale tu chyba lekko przesadził. Zwłaszcza, że dopiero co w imieniu państwowej spółki zaciągnął zobowiązanie na 0,5 mld złotych. Mimo wszystko trzymamy kciuki za kolejarzy.


Maj 17 2006

Radio Erewań: Betacom zwalnia czyli zatrudnia

Niepokojące sygnały docierają z firmy Betacom, której kurs giełdowy leci na łeb na szyję. Najpierw informacja PAP z 15 maja br. przytoczona za internetowym wydaniem Pulsu Biznesu: “Zarząd podjął decyzję o redukcji zatrudnienia w I kw. o ok. 9 proc., co pozwoli na znaczne obniżenie kosztów w najbliższych kwartałach”. Przykra wiadomość, ale nie tylko Betacom zwalnia. Ku naszemu zdziwieniu dzień później na łamach Pulsu Biznesu zarząd tłumaczy świeżo ogłoszone marne wyniki kwartalne : “To przede wszystkim efekt zwiększenia zatrudnienia o ponad 60 proc. oraz inwestycji w nowe kompetencje”. To jak – rozdają czy kradną te rowery na Placu Czerwonym?

Odpowiedzi nie znamy, postaramy się szybko rozwiać wątpliwości. A na marginesie, nauczyliśmy się z rezerwą podchodzić do beletrystki publikowanej w raportach kwartalnych różnych spółek. Czasami wyjaśnienia słabszych wyników brzmią tak przekonująco jak usprawiedliwienia, które uczniowie klas początkowych sami wypisują sobie w dzienniczkach.


Maj 17 2006

Sternicy wracają na ląd

W Ster-Projekcie zawsze mieli słabość do ludzi z przeszłością w bankowości i finansach. Pracowali tu m.in. Grzegorz Fitta, wcześniej szef informatyki w banku BPH, Janusz Zawiła-Niedźwiecki, który odpowiadał za IT najpierw na giełdzie a potem w PZU oraz Marek Ujejski, ex CIO w BGŻ. Piszemy “pracowali”, bo ostatni ze znanych bankowców na dniach odchodzi z ABG Ster-Projekt.

Najkrótsza, a zatem najbardziej tajemnicza, była przygoda Janusza Zawiły-Niedźwieckiego. Przyszedł w październiku 2005 r. zaanonsowany jako dyrektor handlowy spółki. Przepracował bodaj miesiąc. Teraz dowiadujemy się, że podobno wcale nie był dyrektorem handlowym (mimo że tak podano w oficjalnym komunikacie spółki) a zaledwie doradcą zarządu występującym z pozycji niezależnego konsultanta. Ponieważ po miesiącu zorientował się, że związek ze Ster-Projektem szkodzi jego niezależności, czym prędzej współpracy zaniechał… Strony internetowej firmy konsultingowej Janusza Zawiły-Niedźwieckiego nie udało nam się odnaleźć. Znaleźliśmy za to harmonogram konsultacji, które dr inż. Zawiła-Niedźwiecki prowadzi dla studentów Politechniki Warszawskiej.

Zatrudnianie byłych klientów przez dostawców (żeby nie było – nie mówimy o wyżej wymienionych, ale ogólnie o zjawisku) to przemilczany temat. Znane są przypadki m.in. w Computerlandzie, a z zagranicznych firm w Oracle i IBM. Oczywiście, nikt nie może zabronić jakiejś firmie zatrudnić człowieka tylko dlatego, że ten wcześniej w dobrej wierze zadecydował o zakupieniu od niej systemu informatycznego. Wydaje się nam tylko, że żona Cezara na taki układ by nie poszła, zwłaszcza jeśli wcześniej byłaby zatrudniona w administracji albo w państwowej firmie. Ale jak wiadomo żona Cezara i jej małżonek Cezar żyli dawno, dawno temu.