Mar 2 2006

Coż za zbieg okoliczności

Warszawska ulica już huczy od plotek – prezes Betacom Mirosław Załęski zarobił 1,1 mln złotych sprzedając 34 tys. akcji spółki. Jego kolega z pracy Robert Fręchowicz, członek zarządu Betacom sprzedał 30 tys. akcji ze swojej puli.

Nieprzychylni wskazują na dziwną koincydencję pomiędzy faktem sprzedaży akcji przez członków zarządu, a upublicznieniem dzień pozniej informacji o zerwaniu przez IBM umowy partnerskiej z Betacomem. Produkty IBM składają się na mniej więcej 15% rocznego przychodu Betacomu.

Nie do końca rozumiemy o co tyle hałasu. W końcu obaj panowie wciąż pozostają znaczącymi akcjonariuszami. Robert Fręchowicz ma ponad 242 tys. akcji Betacomu, stanowiących prawie 12% udziałów , a Mirosław Załęski ma 204 tys. papierów spółki, czyli nieco ponad 10% kapitału. A że po upublicznieniu konfliktu z IBM kurs Betacomu spadł o 2,5%? No cóż nikt nie lubi dokładać do interesu.


Mar 2 2006

Margingate, czyli afera z marżami w oczach branży

Na fali zawirowań w trójkącie IBM, Computerland, Betacom różni życzliwi komentatorzy zdarzeń rynkowych pomagają nam zrozumieć mechanizmy wielkiego biznesu, a przy okazji odkurzają plotki z zamierzchłej i niedawnej przeszłości.

Furorę – co widać również w komentarzach do naszych artykułów – robi wątek audytu wewnętrznego, który jesienią 2005 r. miał miejsce na ul. 1 Sierpnia w Warszawie. Przedłużająca się obecność zagranicznych kontrolerów w siedzibie IBM Polska była początkowo źródłem spekulacji o rychłym opuszczeniu przez Dariusza Fabiszewskiego gabinetu dyrektora generalnego. Teraz kwestia audytu powraca w kontekście margingate. Podobno kontrolerzy mieli znaleźć co najmniej kilka umów, które budziły ich wątpliwości. Na owych fakturach widniały nazwy spółek Computerland i Betacom.

Nasz ulubiony wątek sensacyjny dotyczy jednak Prokomu. Podobno przed rokiem IBM zażądał od Prokomu odszkodowania w wysokości miliona dolarów, co również miało związek z odstępstwem spółki od umówionych marż. Sprawa rozeszła się po kościach, firmy się między sobą porozumiały. Jedynym zgrzytem było to, że na konferencji dla partnerów, jeden z pracowników IBM publicznie zilustrował patologie w relacjach partner-vendor przykładem Prokomu. Nie wiemy czy jeszcze pracuje przy ul. 1 Sierpnia.


Mar 2 2006

Siemens zaczął wierzyć Polsce?

Siemens zamierza wykorzystać doświadczenia wrocławskiego centrum rozwoju oprogramowania i rozbudować swoje ośrodki rozwojowe w Polsce, informuje nowa Rzeczpospolita. Podobne centra rozwoju technologii nie tylko informatycznej powstaną w oddziałach pracujących dla Boscha i Fujitsu- Siemens. Swój ośrodek programujący ma też rozwijać we Wrocławiu brytyjska spółka Siemensa Roke Manor, zajmująca się telekomunikacją i systemami sterowania ruchem na autostradach.

Prezes Siemensa podał, że koncern rozgląda się za nowymi lokalizacjami dla swoich ośrodków badawczo-projektowych. Krzysztof Kuliński, szef Centrum Rozwoju Oprogramowania mówi, iż pod uwagę brane są miasta średniej wielkości na terenach północno-zachodniej i południowej Polski z ośrodkami naukowym i z dobrą infrastrukturą komunikacyjnądonosi dziennik. Siemens wrócił na nasz rynek w 1991 roku. Dwanaście firm należących do koncernu zatrudnia ponad 5 tys. ludzi.

Najwyższy czas! Do tej pory Siemens zainwestował w Polsce ok. 1 mld złotych. Brzmi niby dobrze, ale jak popatrzy się na listę największych inwestorów zagranicznych trudno zarzucić Niemcom rozrzutność. Na liście PAIZ pokazującej stan inwestycji bezpośrednich na koniec 2004 rok Siemens zajmuje dopiero 50 miejsce!

Menadżerowie z Siemensa od lat narzekali, że nie są w stanie przekonać władze jednego z największych niemieckich koncernów do inwestycji u swoich bezpośrednich sąsiadów. Czyżby zmiana “niezbyt energicznego” Karola Romanowskiego na Niemca Petera Baudrexla, dokonana jeszcze w listopadzie 2004 roku zaczęła wreszcie przynosić jakieś wymierne efekty? Mamy nadzieje że tak.