Lip 9 2015

PIS z nowym pomysłem na informatyzację po wyborach

Informatyzacja raczej nie stanie się tematem wielkiej batalii przedwyborczej, ale w PIS zaczęła się dyskusja, jak ułożyć państwową informatykę po wyborach. Gra idzie o to, kto przedstawi najlepszy projekt i obejmie tę działkę po ewentualnym zwycięstwie na jesieni.

Na czoło harcowników wysuwa się poseł Jarosław Zieliński, w latach 2006-2007 wiceminister spraw wewnętrznych i administracji oraz szef resortowego zespołu zajmującego się projektem PESEL2. Zieliński przygotował dokument Informatyzacja Polski – Nowe Podejście. Stwierdza w nim, że „zamiast nowoczesnej i przyjaznej administracji mamy niedokończone projekty, niewyjaśnione afery korupcyjne, oraz umocniony monopol dużych, międzynarodowych korporacji, będących prawdziwymi beneficjentami projektów informatycznych realizowanych przez ostatnie osiem lat„. Dalej zarzuca koalicji PO-PSL, że „cały „impet cyfrowy” jest skierowany na pospieszne wykorzystanie środków unijnych – tak, aby jak najszybciej dostępne pieniądze wydać na cokolwiek, bez żadnej strategii i refleksji na temat realnych korzyści„. Stara się jednak zniuansować tę ocenę, dostrzegając udane przykłady informatyzacji, do których zalicza elektroniczne księgi wieczyste, Centralną Ewidencję i Informację o Działalności Gospodarczej i e-Deklaracje2. Oczywiście, przykładów negatywnych wylicza znacznie więcej.

Zieliński przedstawia pomysł na przebudowę rządowej informatyki, który ma prowadzić do „skończenia z chaosem decyzyjnym i realizacyjnym, oraz zapewnienie rzeczywistej współpracy i koordynacji działań w obszarze informatyzacji„. W jego planie informatyzacja przestanie być domeną jednego ministerstwa. Postuluje utworzenie stanowiska Pełnomocnika Rządu do Spraw Informatyzacji i Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni RP, któremu miałyby podlegać Rządowe Ośrodki Informatyki przy wybranych, kluczowych ministerstwach. Dzisiaj to CPI, COI i CSIOZ. Ostatecznie zostałyby one scalone w Rządową Agencję Informatyczną.

Zieliński zapowiada powstanie długookresowej strategii informatyzacji dla poszczególnych obszarów administracji, ułatwienia dla polskich firm w zdobywaniu rządowych kontraktów informatycznych oraz zakaz zamawiania usług doradczych przez urzędy.

Ale próby przebicia się z pomysłem na informatyzację do kierownictwa partii widać nie tylko w PIS. W ruchu Pawła Kukiza za gościa obeznanego z informatyką uchodzi samorządowiec z Dolnego Śląska i członek zarządu wrocławskiego MPK Patryk Wild. W przeszłości jako wójt gminy Stoszowice zapisał na swoim koncie kilka udanych lokalnych projektów informatycznych. Podobno spotkali się z nim niedawno Ludwik Dorn,w rządach Marcinkiewicza i Kaczyńskiego wicepremier i szef MSWiA, oraz jego polityczny przyjaciel, a prywatnie także ojciec chrzestny, Piotr Piętak, który u Dorna był wiceministrem. Obaj panowie krążą po orbitach coraz bardziej odległych od słońca galaktyki PIS, czyli Jarosława Kaczyńskiego. Można przypuszczać, że chcieli przez Wilda sprzedać Kukizowi swój pomysł na informatyzację, a może przy okazji kilka innych kwestii, które mogłyby Kukiza zainteresować, gdyby miało go zainteresować coś poza JOW-ami. Jak to z tym spotkaniem było, dokładnie nie wiadomo, ale Wild ostatnio posprzeczał się z muzykiem  i teraz jeszcze bardziej nie wiadomo.

O ile informatyczne ruchy wokół Kukiza to element politycznego folkloru, o tyle dokument Zielińskiego stanowi poważną propozycję, choć nie pozbawioną słabości. Zieliński pisząc o informatyzacji ogranicza się wyłącznie do spraw związanych z e-administracją. Nie zajmuje się w ogóle kompetencjami cyfrowymi, przeciwdziałaniem wykluczeniu cyfrowemu czy jednolitym rynkiem cyfrowym. Za to w Unii Europejskiej coraz silniejsze jest stanowisko, że to właśnie tych kwestii powinna dotyczyć informatyzacja, a e-administracja to sprawa należąca do administracji. Polska do tej pory silnie angażowała się w powstanie europejskiego rynku cyfrowego. Czy PIS chce tę sprawę odpuścić, czy tylko na razie o niej zapomniał – pożyjemy, zobaczymy.