Sie 17 2016

Leśkiewicz zrezygnował. COI znowu bez dyrektora

coi-rafal-leskiewicz-centralny-osrodek-informatyki_nowe

Po niespełna trzech miesiącach w fotelu dyrektora Rafał Leśkiewicz zrezygnował z kierowania Centralnym Ośrodkiem Informatyki. To oznacza, że COI będzie miał wkrótce czwartego już w tym roku szefa.

Informacja jest – jak to się ostatnio mówi – megazaskakująca. Po 80 dniach urzędowania z funkcji dyrektora rezygnuje człowiek, który dopiero co zadał sobie sporo trudu, żeby ją w konkursie zdobyć. Przy tym Leśkiewicz, w końcu archiwista, raczej nie podejmuje decyzji pod wpływem emocji. Czyli miał powody, by złożyć dymisję. Jakie? Tu wpływamy na tak lubiane przez Bywalca wody plotek, domysłów i spekulacji, tym bardziej fascynujące, że od rezygnacji mija druga doba, a żadnego komunikatu jak nie było, tak nie ma.

Leśkiewicz nie był wymarzonym kandydatem na to stanowisko. Minister Anna Streżyńska ogłaszając konkurs na dyrektora zapowiadała, że na czele COI powinien stanąć doświadczony menedżer z sektora komercyjnego IT. Taki kandydat chyba się nie znalazł: wybór Leśkiewicza, szefa jednego z wydziałów w Instytucie Pamięci Narodowej, był sporym zaskoczeniem. Background archiwisty na pewno nie dawał mu mocnej pozycji na starcie. W dodatku szybko znalazł się między młotem a kowadłem.

Po rezygnacji Nikodema Bończa Tomaszewskiego w styczniu przedstawiciele Ministerstwa Cyfryzacji poddali ostrej krytyce dotychczasowe dokonania COI. Pracownicy usłyszeli, że do tej pory robili głównie buble, co z pewnością nie działało na nich budująco. Niepewność pogłębiło powołanie tylko tymczasowego dyrektora, Adama Sobczaka, który w Ośrodku był właściwie na pół etatu, a potem przedłużający się konkurs na nowego szefa.

Leśkiewicz od początku próbował uspokoić nastroje w COI i to mu się nie udało. Temperaturę w firmie podnosiły krytyczne materiały prasowe („Jak stracić 100 milionów” we Wprost, „System Rejestrów Patologicznych” w Dzienniku Gazecie Prawnej), pisane z tezą i często rozmijające się z faktami. Leśkiewicz wobec pracowników nie zgadzał się z zarzutami, ale na zewnątrz w przeciwieństwie do Bończa Tomaszewskiego nie zabrał głosu, bo musiałby zakwestionować także część zarzutów MC. 

Żabą, której Leśkiewicz mógł już nie przełknąć, była sprawa eDok, systemu do obiegu dokumentów w urzędach rozwijanego i sprzedawanego przez COI. Równolegle z nim Podlaski Urząd Wojewódzki stworzył swój system EZD (Elektroniczne Zarządzanie Dokumentacją), którym zainteresowało się kilka innych urzędów. MC uznało, że administracja powinna używać jednego systemu i zleciło audyt eDok i EZD firmie Laboratrium.ee, specjalizującej się dotąd raczej w projektowaniu interfejsów. Po audycie Ministerstwo zleciło przygotowanie koncepcji tzw. EZD RP. Mają ją opracować NASK wraz z – uwaga! – dotychczasowym audytorem, Laboratorium.ee. Dla COI oznaczało to prestiżową porażkę.

Leśkiewicz nie był już w stanie opanować rozgoryczenia w zespole. Z COI zaczęły odchodzić kluczowe osoby zajmujące się Systemem Rejestrów Państwowych i eDok. Ich brak, pikujące nastroje załogi, presja terminów i dorzucanie kolejnych zadań COI – to wszystko mogło sprawić, że Leśkiewicz przestał wierzyć w powodzenie swojej misji.


Maj 2 2016

Leśkiewicz z IPN na dyrektora COI

Dr Rafał Leśkiewicz, do tej pory szef Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów, obejmuje stanowisko dyrektora Centralnego Ośrodka Informatyki.

19

Pod koniec stycznia stanowisko dyrektora COI stracił Nikodem Bończa Tomaszewski, który nie chciał zgodzić się na wprowadzenie do kierownictwa COI nowych ludzi, desygnowanych przez minister Annę Streżyńską. W efekcie w COI doszło do poważnego kryzysu, bo po odwołaniu Bończa Tomaszewskiego do dymisji podał się cały zarząd Ośrodka. Pani minister powierzyła obowiązki dyrektora Adamowi Sobczakowi, który podobno ma nadal pozostać w COI jako doradca Leśkiewicza.

Leśkiewicz, podobnie jak Bończa Tomaszewski, jest archiwistą. Jest to o tyle zaskakujące, że min. Streżyńska zapowiadała, iż COI powinien pokierować ktoś z doświadczeniem menedżerskim w komercyjnych firmach informatycznych. Plan słuszny, chociaż wiadomo było, że trudno będzie znaleźć straceńca, który chciałby zamienić dyrektorski fotel w prywatnej firmie na gorące krzesło w COI, bo i przetrwać tam trudno i ze względu na ustawę kominową zarobić się nie da.


Kwi 12 2016

Ruman odwołany z wiceministra cyfryzacji

Zrzut ekranu 2016-04-12 o 13.21.00

Od początku kwietnia Szymon Ruman nie pracuje już w Ministerstwie Cyfryzacji. Został doradcą zarządu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych do spraw komunikacji społecznej i legislacji.

Ruman był pierwszym z wiceministrów powołanym jeszcze w listopadzie do nowego Ministerstwa Cyfryzacji. Powierzono mu sprawy związane z regulacjami prawnymi i e-Państwem, ale już w styczniu drugi z tych obszarów musiał oddać wiceministrowi Piotrowi Woźnemu.

Nastąpiło to tuż po odwołaniu Nikodema Bończa Tomaszewskiego ze stanowiska dyrektora COI. Ruman był postrzegany jako człowiek mocno z nim związany (do listopada odpowiadał za kwestie prawne w COI), a zmiana w COI była efektem ostrego konfliktu między Bończa Tomaszewskim a minister Anną Streżyńską. Podkopało to pozycję samego Rumana. W zamian za oddane sprawy e-Państwa nie otrzymał żadnych nowych kompetencji (choć w MC brakuje osoby bezpośrednio odpowiedzialnej za sprawy regulacyjne na poziomie europejskim), a same sprawy legislacji krajowej nie wymagają w Ministerstwie Cyfryzacji utrzymywania stanowiska wiceministra.

Ruman jest człowiekiem licznych zainteresowań, w dodatku z pasją publicystyczną. Z równą łatwością może poprowadzić wywiad ze śpiewaczką i popełnić sążnisty tekst, jak rozwiązać kwestię aborcji. Z komunikacją społeczną w PWPW na pewno świetnie sobie poradzi.