Paź 6 2014

Szanse Magdaleny Gaj w ITU

Za miesiąc wielki sprawdzian dla prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. W południowokoreańskim Busan Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny ITU wybierze nowego wiceprzewodniczącego. Magdalena Gaj od dwóch lat intensywnie zabiega o to stanowisko.

ITU jest agendą ONZ z siedzibą w Genewie, która reguluje rynek telekomunikacyjny i radiowy. Zwycięstwo Gaj miałoby duże znaczenie dla rynku w Polsce. W ciągu dwóch lat ITU rozdzieli 200 mln euro na programy rozwojowe, badawcze i standaryzacyjne. Decyzje ITU mają też wpływ na dostęp do częstotliwości w naszym kraju. Przeforsowane przez Rosjan na forum tej organizacji decyzje w sprawie spowolnienia zwalnia częstotliwości analogowych spowodowały opóźnienie startu telewizji cyfrowej w Polsce.

Gaj ma pięciu kontrkandydatów, ale też spore szanse. W głosowaniu może natrafić na opór Rosji, ale z drugiej strony pomóc może jej Francja (Gaj ma bardzo dobrą opinię w Orange) oraz państwa afrykańskie i azjatyckie, w których zjednanie prezes UKE włożyła sporo wysiłku. To m.in. jej podróże do Azji i Afryki były przyczyną ostrej krytyki w raporcie NIK.

NIK zauważył, że wydatki prezes UKE na podróże zagraniczne wzrosły w ciągu dwóch lat 37-krotnie (w roku 2011 5,7 tys. zł, w 2012 – 113 tys., w 2013 – 210 tys.). A ponieważ Gaj nie podróżuje sama, koszt delegacji zagranicznych, w których brała udział w 2013 r. (z ciekawszych kierunków: Chiny, Burkina Faso, Bahrajn i Tajlandia) przekroczył 382 tys. zł. Gaj tłumaczyła kontrolerom, „iż powszechnie przyjętą w kontaktach międzynarodowych praktyką jest, że minister odpowiedzialny za sprawy łączności i szef organu regulacyjnego nie uczestniczy w spotkaniach samodzielnie – obniża to prestiż pełnionej funkcji, a tym samym i kraju, jako wiarygodnego partnera – najniższy poziom reprezentacji to delegacje minimum 2–3 osobowe”.

NIK ostatecznie doszedł do wniosku, iż „prezes UKE podejmując decyzje o zagranicznych wyjazdach delegacji UKE nie kierował się zawartym w art. 44 ustawy o finansach publicznych wymogiem dokonywania wydatków w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasad uzyskiwania najlepszych efektów, z danych nakładów oraz optymalnego doboru metod i środków służących osiągnięciu założonych celów”.

Wśród całej masy ustaleń NIK wypunktował najdrobniejsze uchybienia. Na przykład: „prezes UKE rozliczając podróż do Turcji nie odliczyła kosztów obiadu i kolacji w dniu 2 maja 2014 r. (po 15,90 USD), chociaż posiłki takie zapewnił organizator (w ocenie Prezesa UKE Magdaleny Gaj posiłki te były niepełnowartościowe)”. Albo: “Prezes UKE oraz osoby towarzyszące nierzetelnie rozliczyli delegacje służbowe, naruszając przepisy rozporządzenie ws. diet. Prezes UKE rozliczając podróż do Serbii pobrała ryczałt na dojazd z i na lotnisko (40 euro) oraz ryczałt na dojazdy komunikacją miejscową (16 euro), chociaż dojazdy te miała zapewnione – na cały okres pobytu miała do nieodpłatnej dyspozycji limuzynę z kierowcą.”

Po publikacji raportu NIK branża zaczęła sobie pokpiwać z UKE jako biura Gaj Travel. Żarciki jednak szybko się skończą, jeśli Gaj zdobędzie stanowisko w ITU. Wróble ćwierkają, że przy takim obrocie spraw na stanowisko w Genewie może też liczyć odpowiedzialna za rynek telekomunikacyjny wiceminister administracji i cyfryzacji Małgorzata Olszewska, która dzielnie sekunduje prezes Gaj w jej staraniach. Nawet jeśli wymaga to od niej wyjazdów do Burkina Faso czy Bahrajnu.