Gru 2 2015

Schorowane e-zdrowie idzie do piachu

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł stwierdził, że nie ma żadnych szans na zakończenie w terminie projektów związanych z e-zdrowiem. W nowym roku nie ruszą nawet pojedyncze elementy P1, czyli „Elektronicznej platformy gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych”.

Radziwiłł poinformował po posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia, że ze względu na niedające się odrobić opóźnienia po konsultacjach zdecydował o zamknięciu programu. Zapowiedział, że chce „tak wygasić program, aby możliwe było zachowanie pieniędzy, które dostaliśmy i skorzystanie z tej częściowej i niedoskonałej pracy, która została wykonana”.

Minister Radziwiłł zapowiedział, że cały projekt e-zdrowia zostanie ograniczony, a prace będą kontynuowane. Chce w nich wykorzystać istniejące elementy, jeśli będą się do tego nadawać. Radziwiłł uznał, że ryzyko konieczności zwrotu unijnego dofinansowania nie jest duże, a w 2016 i w 2017 roku muszą znaleźć się pieniądze z budżetu na dokończenie projektu.

Mówi się, że błędy lekarzy kryje ziemia. Błędów informatyków nie da się tak łatwo pochować. Projekt P1 był tak zabagniony i zlagowany, że nie mógł ruszyć w terminie, a ściągnięty do MZ Grzegorz Bliźniuk musiałby być cudotwórcą, żeby to zmienić. Zresztą, w Ministerstwie Zdrowia nie powinno się wierzyć w cudotwórców, bo lekarze straciliby robotę. Toteż Radziwiłł nie miał innego wyjścia, jak zamknąć projekt.

Ciekawe, jak minister chce przekonać Unię, żeby jednak przyłożyła się do sfinansowania tej skuchy.


Lis 24 2015

Bliźniuk ma reanimować P1 w Ministerstwie Zdrowia

Grzegorz Bliźniuk, który na giełdzie nazwisk pojawiał się jako konkurent Anny Streżyńskiej do stanowiska ministra cyfryzacji, dość nieoczekiwanie odnalazł się w gabinecie politycznym ministra zdrowia.

Tło ponoć jest takie: Bliźniuk dostał propozycję z Ministerstwa Cyfryzacji, ale także z Ministerstwa Zdrowia. W tym drugim przypadku miała to być osobista prośba ministra Konstantego Radziwiłła, aby Bliźniuk pomógł reanimować budowaną przez CSIOZ platformę P1 („Elektroniczna platforma gromadzenia, analizy i udostępniania zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych”).

Radziwiłł był w grupie ekspertów oceniających P1, w tym samym czasie, gdy Bliźniuk doradzał CSIOZ w sprawie najważniejszych projektów. Stąd przekonanie dzisiejszego ministra, że Bliźniuk zna się na rzeczy i może nie tyle doprowadzić do sukcesu, co zmniejszyć rozmiary nadciągającej katastrofy z rozliczeniem P1.

Sytuację z P1 najkrócej można opisać tak: platforma nie działa, a trzeba ją rozliczyć do końca roku, bo stracimy unijne dofinansowanie, które ogółem miało wynieść ok. 600 mln zł. Ile z tego przepadnie – dokładnie nie wiadomo, bo zagadką pozostaje, jak Unia oceni projekt, w którym większość modułów jest gotowa (a mówiąc precyzyjniej zostały dokonane ich odbiory), ale do kupy to się nie składa, bo nie zrobiono szyny usług, która wszystkie te moduły miała integrować. Czyli są koła, rura wydechowa, nawet silnik i zydel dla traktorzysty, tylko nie ma traktora, do którego dałoby się cały ten majdan doczepić.

Bliźniuk do końca roku wiele nie zrobi. Możliwy scenariusz ogranicza się właściwie do minimalizowania strat. W takim scenariuszu trzeba rozliczyć projekt częściowo w takim zakresie, w jakim to możliwe, składając jednocześnie obietnicę uzyskania pełnych wskaźników realizacji za rok. A w ciągu tego roku dokończyć brakujące moduły, ale już bez unijnego wsparcia.