Maśniak w EY

Leszek Maśniak, do początku tego roku Executive Partner w firmie Gartner, dołączył dzisiaj do zespołu EY, dawniej Ernst & Young. W szklanym wieżowcu przy Rondzie ONZ będzie odpowiadał za obszar cyfrowej transformacji. Według EY to jeden ze światowych megatrendów, które w kolejnych latach przeorają całą światową gospodarkę. Maśniak staje zatem u pługa, którym EY będzie przewracał polską glebę.

Maśniak od siedmiu lat pracował dla Gartnera, z tego przez ostatnie pięć był szefem polskiego biura. Zrósł się z tą korporacją do tego stopnia, że jak ktoś pomyśli Gartner, to od razu do głowy przychodzi mu Maśniak. I odwrotnie. Dlatego ten transfer może być sporym wzmocnieniem dla EY. Wcześniej Maśniak przez 17 lat informatyzował Agorę, wydawcę Gazety Wyborczej.

Odejście Maśniaka z Gartnera to efekt zmian w tej firmie. Na początku roku z Partnera odjęto mu Executive, a operacyjny zarząd nad polskim biurem miał sprawować w trybie remote jakiś gość z Nowego Jorku. Wychodzi to chyba tak sobie, bo Maśniakowi udało się połączyć korporeguły z indywidualnym sznytem, a klienci podobno to polubili. No i zrobił się problem, bo tajemniczy boss z NY Polskę znał do tej pory tylko z zestawień w Excelu. Dlatego Gartner w kwietniu, już po odejściu Maśniaka, zaczął szukać lokalsa na jego miejsce, ale na razie nikt rokujący się nie nawinął. Więc jakby ktoś, coś, to do Gartnera.


komentarze 4 dla “Maśniak w EY”

  • Yoda napisał:

    No, paru lokalsow chwilowo wolnych by sie znalazlo. A wiadomo czy Gartnera interesuja bardziej mlodzi zdolni do wszystkiego czy doswiadczeni ktorzy w niejednej korpo raportowali? A moze swieze spojrzenie z publika – sporo tam sie zmieni jesienia 🙂

  • Marakuja napisał:

    „Bywalcze”, popełniłeś news na poziomie „Faktu”. Żenada.

  • Kavitha napisał:

    Ha! Się doigrał zatem. Owszem nie gapski gość jest, ale raczej wypłynął właśnie dzięki Gartnerowi. Myślę sobie więc, że jako prezes spółki prowadzącej Gartnera w Polsce mniej mu na ręce patrzono. Kiedy przeszedł jako zwykły pracownik zaczęto go rozliczać z rezulatatów, a tu z tego co słyszało się po mieście od tych, którym doradzał, bywało różnie. W rozmowie z nim dawało się odczuć przerośnięte ego, a to może być kolejny powód dla którego poleciał z Gartnera. Zraził do siebie wiele osób, a on bez zawahania stwierdzi, że wszyscy bez wyjątku go podziwiają… typ narcyza. No nic, zobaczymy jakie będą dalsze koleje losu.

    A swoją drogą to jak czytam Bywalcze Twego posta to ani chybi sam LM chyba Ci ten tekst podszepnął, bo daje się wyczuć jego megalomanię i typ przaśnego dowcipu.

  • JędrzejM napisał:

    Zapomnieliście napisać, że w tym samym czasie Malinowski przeszedł z I-Waya do eKsnczera! Kurczę piszcie o czym istotnym a nie za przeproszeniem jakieś duperele. EY był i jest tym czym był, Gartner chyba też nie straci pozycji lidera i autorytetu (a może i coś zyska, sądząc po wpisach powyżej) więc po co marnować czas symaptyków plotek z grajdołka IT? 🙂

Skomentuj