Nikt nie płacze po Bondzie

Gen. brygady Krzysztof Bondaryk, szef Narodowego Centrum Kryptologii podał się do dymisji. Ani Minister Obrony Narodowej, ani sam zainteresowany nie wyjaśniają przyczyn tej nieoczekiwanej rezygnacji. Trwa budowa docelowej siedziby Centrum na terenie osiedla Piaski w Legionowie (27 ha terenów powojskowych) i można było oczekiwać, że pomysłodawca doczeka jego otwarcia.

Bondaryk jako szef Narodowego Centrum Kryptologii odpowiadał za sprawy związane z cyberbezpieczeństwem w resorcie obrony. Centrum zyskało pewną sławę, kiedy opublikowało ogłoszenie o poszukiwaniach informatyków. Z krótkiego ogłoszenia jasno wynikało, że w Centrum toczą się prace nad złośliwym oprogramowaniem, które można wykorzystać do ataków cybernetycznych w skali militarnej. Po tej wpadce projekt został całkowicie utajniony i teraz już nikt nie ma pojęcia, czym się Centrum naprawdę zajmuje.

Bywalec rad byłby się tego dowiedzieć. Okazją mogłaby być na przykład konferencja prasowa odchodzącego generała Bondaryka. Ale konferencji nie było, choć Bywalec wyobraża sobie jej przebieg. A więc…

Nazywam się Bond…aryk. Krzysztof Bond…aryk. Nie powiem, dlaczego pokłóciłem się z ministrem. Żyj i pozwól umrzeć. Wyrazistym generałom nie jest po drodze z obecnym wicepremierem Tomaszem Siemoniakiem. Tak zakończył swoją karierę w MON gen. dyw. pil. dypl. Leszek Cwojdziński, który zaczął tworzyć Inspektorat Implementacji Innowacyjnych Technik Obronnych (i3TO), okrzyknięty zawczasu mianem polskiej DARPA, teraz instytucję całkowicie zmarginalizowaną. Czy tak się stanie z Narodowym Centrum Kryptologii? Poproszę o następne pytanie.

Chciałem, żeby w NCK pracowali najlepsi z najlepszych, wychowankowie elitarnego kierunku na WAT, który specjalnie udało się uruchomić. Chciałem, żeby w NCK pracowało 300 osób i żeby zajmowali się prowadzeniem badań, tworzeniem i wdrażaniem technologii kryptologicznych na potrzeby polskiej armii, służb specjalnych i administracji. Chciałem, aby Centrum Operacji Cybernetycznych było naszą tarczą i mieczem. Ale wojsko inaczej chyba rozumie, co oznacza cyberwojna.

Cóż, mogę sobie odpocząć na generalskiej emeryturze, ale może jeszcze się komuś przydam. Dużo wiem. Moim kapitałem jest wiedza o państwie i jej ludziach. Nie zmieniam też swojego poglądu na kryptografię. To fundament bezpieczeństwa. Nie można pozwolić, by ktokolwiek nas wyręczył w tej dziedzinie. Świat to za mało.


Skomentuj