Projekty CSIOZ nie są zagrożone

Michał Boni na Komisji Innowacyjności i Nowych Technologii oświadczył, że projekty Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia” są niezagrożone, wszystkie uwagi zostaną wdrożone i nie widzi powodów, aby zatrzymywać projekt P1. Niewątpliwie dyrektor CSIOZ – Leszek Sikorski – który również był na spotkaniu Komisji – ucieszył się z wypowiedzi Ministra Administracji i Cyfryzacji.

Umowy ze zwycięzcami czterech przetargów na poszczególne elementy Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych (P1) zostaną podpisane do 30 marca br. Przypomnijmy są to: Unizeto, Asseco Poland z Kamsoft, HP Polska oraz Sygnity.

Łączna wartość podpisanych umów to ok. 327 mln zł.

„Lecz mamy ledwie trzymiesięczny zapas. Gdyby ktoś chciał ten projekt wywrócić, może to zrobić, ale wtedy będziemy w bardzo trudnej sytuacji. Proszę państwa o wsparcie. Nie mam żadnych wątpliwości do tego projektu. Owszem, NIK podnosił sprawę szorstkiej przyjaźni między CSIOZ a NFZ. Lecz dzisiaj sprawy toczą się lepiej. Te projekty muszą mieć lidera, lepiej będą wtedy będą działać” – stwierdził Michał Boni.

Michał Boni powiedział także, że Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wysłało pismo do odpowiedniego organu Komisji Europejskiej odpowiedzialnego za fundusze europejskie z prośbą, aby na przyszłość unijni urzędnicy opierali się w swoich ocenach na oficjalnych dokumentach, a nie doniesieniach prasowych.


komentarzy 7 dla “Projekty CSIOZ nie są zagrożone”

  • Jan napisał:

    Niezagrożone, co nie oznacza, że mają jakikolwiek sens, poza zarobkiem dla firm realizujących zamówienie. Projekt P1 nie przyniesie jakiejkolwiek korzyści ani dla pacjenta, ani dla rządu.
    1. Zadaniem projektu P1 jest umożliwienie wymiany danych medycznych pacjenta o niezdefiniowanym standardzie, pomiędzy nieistniejącymi systemami w szpitalach.
    Każdy zdrowo myślący student informatyki nie zaproponowałby takiego rozwiązania, ponieważ dostałby z zaliczenia pałę, co nie przeszkadza politykom podjąć takie działania w świetle jupiterów. Pałę dostanie, ponieważ standard kodowania danych medycznych ma podstawowy wpływ na architekturę całego systemu. CSIOZ zrobił coś kuriozalnego – narzucił sztywną architekturę systemu, opartą na tzw. szynie integracyjnej i dał wolną rękę co do wyboru standardu kodowania danych medycznych. A powinno być na odwrót. Najpierw powinno określić się standard kodowania danych medycznych, a następnie przystąpić do wyboru optymalnej architektury systemu. Tą drogą poszli Duńczycy. Polecam Panu Boniemu wizytę w tym roku w maju w Kopenhadze. Koledzy z Danii może uświadomią naszemu Cyfrowemu Guru w jakie bagno został wmanewrowany. CSIOZ wybrał drogę obraną przez brytyjski National Health Service (NHS). Brytyjczycy zaczęli w 2005 a skończyli w 2010 wielką klapą. System został wręcz rozmontowany (ang. scrapped) po wyrzuceniu w błoto 7,7 miliardów GBP. To jeszcze nie wszystko. Audyt systemu przeprowadzony na zlecenie rządu brytyjskiego wykazał, że nie ma on żadnego wpływu na funkcjonowanie służby zdrowia w kraju. Właściwie należy pogratulować Panu Boniemu. Jest bardzo oszczędny – wyrzuca w błoto 40- krotnie mniej pieniędzy w porównaniu z kolegami z Anglii.
    Co do oprogramowania w polskich szpitalach – jest ono przede wszystkim przeznaczone do rozliczenia usług z NFZ. Zakres gromadzonej informacji jest zdecydowanie zbyt wąski, by umożliwić na przykład ocenę jakości świadczonych usług.
    2. Zadaniem projektu P1 nie jest ingerowanie w oprogramowanie w szpitalach. Jednym słowem szpitale zostały pozostawione same sobie z problemem wyboru oprogramowania i pokryciem kosztów jego wdrożenia. I tu pałę dostaje Pani Marszałek Ewa Kopacz. Popełniła kardynalny, strategiczny błąd. Otóż ocena jakości świadczeń medycznych wymaga wprowadzenia po pierwsze jednolitego standardu kodowania danych medycznych w cały systemie, po drugie wprowadzenia standardu obiegu informacji medycznej, umożliwiającego automatyczną ocenę jakości i kosztów świadczeń medycznych w szpitalach. To właśnie ta strategia zahamowała wzrost kosztów świadczeń medycznych w Danii, a jej zlekceważenie stanie się gwoździem do trumny systemu P1 w Polsce.
    3. Wdrożenie jednolitego standardu kodowania danych medycznych w Danii kosztowało 7,5 miliona EURO. Uniwersalny portal medyczny, który rząd duński zafundował za damo wszystkim interesariuszom systemu ochrony zdrowia (lekarzom, szpitalom, pacjentom, aptekom, samorządom, ministerstwu zdrowia) kosztował 8 milionów EURO.
    Pozdrawiam fachowców z CSIOZ i naszych światłych decydentów politycznych. Idę zjeść pączka.

    • Auth napisał:

      Jak już pisałem, nie jestem ekesertpm od BI, ale moje dotychczasowe doświadczenie z systemami OLTP pozwala mi stwierdzić, że gdybym był odpowiedzialny za budowę nowego rozwiązania na pewno oddzieliłbym funkcjonalność raportową do osobnej bazy. Po prostu zbyt wiele problemf3w powoduje uruchamianie na bazie transakcyjnej bardzo skomplikowanych zapytań dla raportf3w.Kwestia, jak często ją aktualizować jest interesująca i zapewne zależy od potrzeb biznesu. W pewnych przypadkach wystarczy raz dziennie i moje rozwiązanie z CQRS byłoby przesadą. W innych natomiast ważne jest, aby raporty agregujące dane były aktualne co do minut.@ProcentDlaczego baza do zapytań jest szybsza?1. Bo jest zdenormalizowana i zapytania na potrzeby list/szczegf3łf3w mają mniej joinf3w2. Bo można uruchomić dowolną ilość serwerf3w bazodanowych hostujących bazę do odczytu i w ten sposf3b skalować tę warstwę niemal liniowo@GutekCo jest nie tak z tą normalizacją? Czegoś nie zajarzyłem? UA:F [1.8.7_1070](from 0 votes)

  • Jan napisał:

    Wróciłem przejedzony i aby nie być gołosłownym rozwinę temat. Stawiam tezę, że kierownictwo CSIOZ, które przygotowało postępowanie przetargowe w trybie zamówienia publicznego na „Zaprojektowanie, realizacja i nadzór gwarancyjny systemów w ramach Projektu „Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych” „ CSIOZ-WZP-6151-PO-3/11, ogłoszone 14 lutego 2011 roku (całkowicie oparte na studium wykonalności w/w projektu w wersji 2.2.3 z 21 grudnia 2009 roku) nie ma koncepcji realizacji tego projektu, a los całego przedsięwzięcia ciąży na Wykonawcy projektu, którego decyzje są poza wszelką kontrolą. Teza ta oparta jest na analizie w/w studium wykonalności, które pozostawia bardzo szerokie pole manewru dla Wykonawcy projektu w rezultacie czego końcowy rezultat jest całkowicie nieprzewidywalny. Postawioną tezę zilustruję w oparciu o dwa, bardzo konkretne przykłady:
     Stwierdzenie, że organizacja Medycznych Baz Danych w wariancie W1 (zaproponowany jako optymalny do realizacji systemu) jest podobna do rozwiązania w Danii (str. 304, tabela poz. 1) na przykładzie SUP jest nieścisła i wskazuje na niezrozumienie podstawowych zasad działania duńskiego systemu. Przywołany SUP był jednym z wielu projektów prowadzonych podczas wdrożenia systemu w Danii, którego zadaniem było tymczasowe umożliwienie dostępu do informacji w istniejących już systemach Electronic Health Record (EHR). Duńczycy wprowadzili jednolity model danych EHR w całym kraju i po skonwertowaniu danych do docelowej, obligatoryjnej postaci EHR – SUP stał się niepotrzebny. W Polsce mechanizm SUP nie ma racji bytu, ponieważ nie mamy systemów EHR (dane przechowywane są w papierowej formie). Oto cytat z 46 strony dokumentu „National IT Strategy for the Danish Health Care Service 2003–2007”: „Concurrently with the development of EHR standards and concepts, these will be integrated with the EHR systems. Subsequently the SUP method will be phased out.” W tym samym dokumencie we wstępie na 5 stronie możemy przeczytać: „The implementation of electronic health records in the Danish hospital system is among the areas of focus, as are initiatives designed to create coherence across sector and disciplinary boundaries in health care service. Thus, the way is paved for providing the individual patient with the best coherent care. Lars Løkke Rasmussen Minister for the Interior and Health” W związku z tą deklaracją Duńczycy wprowadzili standardową, obligatoryjną postać EHR, do której sięgają wszyscy uprawnieni interesariusze systemu ochrony zdrowia i od opracowania tego standardu rozpoczęli prace nad projektem systemu. Twórcom studium wykonalności zależało na odniesieniu do duńskiego systemu, gdyż jest on niekwestionowanym wzorcem dla innych systemów informacyjnych służby zdrowia w Europie i poza nią (Brazylia, Australia). Mogli wręcz skopiować duńską koncepcję (uwzględniając najnowsze europejskie standardy upraszczające jej realizację), ponieważ przetarg na studium wykonalności rozpoczął się w styczniu 2008 roku, a Duńczycy ukończyli budowę systemu w 2007 roku. Aby ją skopiować, najpierw należy ją przeanalizować i zrozumieć, dlaczego system według niej zrealizowany odniósł tak oszałamiający sukces. Tej pracy nie wykonali ani Twórcy studium wykonalności, ani Zamawiający, w rezultacie czego opisane powyżej nieścisłości pozostają niezauważone przez obie strony.
    Analiza Projektu P1
    2
     Stwierdzenie, że organizacja Medycznych Baz Danych w wariancie W1 (zaproponowany jako optymalny do realizacji systemu) jest podobna do rozwiązania w Wielkiej Brytanii (str. 304, tabela poz. 4) jest prawdą, która całkowicie kompromituje Twórców studium wykonalności i Zamawiającego. To właśnie ta organizacja Medycznych Baz Danych i brak jednolitego standardu przechowywania Rozszerzonych Danych Medycznych w szpitalach stała się powodem totalnej klęski systemu National Health Service (NHS) w Wielkiej Brytanii. 15 czerwca 2010 roku zostały opublikowane główne tezy poufnego raportu z audytu systemu informacyjnego NHS. Otóż okazało się, że po wydaniu 7 miliardów GBP nie ma praktycznie żadnych korzyści z wprowadzenia w/w systemu. Oto główne wnioski: „Executive Summary The Government’s policy documents published in 2005/8 anticipated a number of benefits of the SCR, which were: i) Better care – the SCR would improve clinical decision-making ii) Safer care – the SCR would reduce the risk of harm, particularly medication errors iii) More efficient care – the SCR would speed up consultations between doctors and patients iv) Reduce the need for onward referrals – the SCR would avoid A&E visits, hospital admissions and unnecessary call-outs of ambulances v) More satisfied patients – because people would be able to state their care preferences, receive better care and access their health record via Healthspace. The UCL draft report concludes: “Overall the evidence that the SCR programme had so far achieved the benefits set out was limited.” Specifically: i) There was evidence of improved quality in some consultations, particularly those which involved medication decisions ii) There was no direct evidence of safer care but findings were consistent with the conclusion that the SCR may reduce rare but important medication errors iii) There was no consistent evidence that the SCR made consultations quicker iv) There was evidence that the SCR was particularly useful in patients unable to communicate or advocate for themselves v) There was no evidence of a reduction in onward referral vi) The impact of the SCR on the satisfaction of patients was impossible to assess. On HealthSpace: i) There was no evidence to date of improved personalisation of care ii) There was no evidence to date of increased patient empowerment or increased ability to manage long term conditions iii) There was no evidence to date of improved accountability, quality improvement or safety as a result of patient input to the data quality process iv) There was no evidence to date of reduced NHS costs v) There was no evidence to date of improved health literacy in patients as a result of using Healthspace.” Opublikowanie tego raportu zbiegło się z decyzją o wstrzymaniu prac nad projektem, a obecnie projekt został definitywnie zakończony (BBC News z 22 września 2011): „NHS to overhaul 11bn GBP IT Project The board running an 11bn GBP IT project for the NHS is to be scrapped, allowing hospitals to choose their own computer systems, the government is to announce.”
    Analiza Projektu P1
    3
    Którą drogą pójdzie Wykonawca projektu, duńską czy angielską ? Zarówno Twórcom studium wykonalności, jak i Zamawiającemu jest wszystko jedno, ponieważ oba systemy uznają za referencyjne. Analiza zakresu gromadzenia Rozszerzonych Danych Medycznych (tabela nr 15, str. 200, poz. „Historia zdrowia i choroby” ) oraz brak jakiejkolwiek informacji o wdrożeniu standardu przechowywania tych danych – świadczy, że będzie to droga angielska. Duńczycy rozpoczęli swoją drogę od zbudowania narodowego standardu EHR: „The majority of initiatives concerning the first period of the IT strategy (January 1st 2003– December 31st 2005) bear on the development and implementation of electronic health records (EHRs). The focus is on initiatives aiming at the development of common standards, concepts, classifications etc., as well as on initiatives ensuring good integration between EHRs and the other IT systems available in the health care service.” (str. 15 dokumentu „National IT Strategy for the Danish Health Care Service 2003–2007”). Twórcy studium wykonalności i Zamawiający nie widzą takiej potrzeby i to świadczy, że nie mają pojęcia jak wykonać tego rodzaju projekt. Mieliśmy w Polsce unikalną sytuację jeśli chodzi o oprogramowanie w szpitalach. Oprogramowanie gromadzące dane pacjenta w elektronicznej formie praktycznie nie istniało. Szpitale w większości posiadają wyłącznie oprogramowanie do rozliczeń kontraktów zawartych z NFZ. Był to wręcz idealny moment do wprowadzenia jednolitych standardów kodowania danych medycznych w szpitalach, co w przyszłości znacznie uprościłoby budowę systemu informacyjnego, którego głównym zadaniem byłoby zapewnienie wymiany informacji pomiędzy nimi (to jest główny cel budowy systemu P1!). Więcej, dobrze dopracowane standardy kodowania danych medycznych, oparte na europejskiej normie EN13606 cz. 2 i zunifikowanej terminologii medycznej uczyniłyby projekt P1 całkowicie zbędnym, ponieważ wymiana danych pomiędzy szpitalami, byłaby automatycznie zapewniona! Tymczasem, szpitale usiłując wykorzystać środki z UE pędzą na wyścigi z przetargami na oprogramowanie typu EMR (Electronic Medical Record). Każdy dostawca będzie miał swoją własną metodę kodowania danych i ta zostanie zaakceptowana, ponieważ nie ma polskiego standardu! Dopuszcza się więc do powstania „polskiej wierzy Babel”, gdzie systemy szpitalne nie będą w stanie wymienić ze sobą żadnych danych. Równolegle w czasie powstaje system P1, który ma ten problem rozwiązać. Sytuacja jest kuriozalna. Zamiast zapobiec problemowi, spokojnie się przyglądamy jak powstaje i budujemy równolegle system, który ten nabrzmiały w przyszłości problem będzie musiał rozwiązać! Najciekawsze jest to, że CSIOZ w nowej perspektywie budżetowej 2014-2020 zgłosił nowy projekt „E-dokumentacja medyczna usługodawców” za 500 mln zł. Z logicznego punktu widzenia, to właśnie ten projekt powinien być wykonany jako pierwszy, a potem mogłoby się okazać, że projekt P1 jest całkowicie zbędny. Czyli CSIOZ zdaje sobie sprawę z konieczności rozwiązania wspomnianego wyżej problemu. Jeśli tak, to dlaczego kontynuowany jest przetarg na de facto zbędny już projekt P1 ? Czyżby jedynym celem jego realizacji było wytransferowanie środków do firm wykonawców ?

  • Ciekawy napisał:

    A ja jestem ciekawy co by było jak by jakims cudem za jakiś czas projekty CSIOZ okazały by sie JEDNAK zagrożone …

  • T. napisał:

    „Czyżby jedynym celem jego realizacji było wytransferowanie środków do firm wykonawców ?”
    ‚Janku / Kubaniu {na innym forum}’ – a którą firmę Ty reprezentujesz ?

  • kubania napisał:

    Pomyłka, T. Nie jestem jankiem, na innym forum zamieszczono cytat z wypowiedzi, która jest moim zdaniem najmądrzejszym od dłuższego czasu komentarzem do sytuacji – projektu CSIOZ jako powtórki ze „sprawy Kaplera” tylko na pół miliarda. Zawieramy umowy (nie wnikam teraz w imię czyjego interesu) a potem będziemy sie zastanawiali, jak wytłumaczyć, że popłynęo 500 milionów z podatków a nic z tego nie mamy jako społeczeństwo, poza koniecznościa uregulowania rachunku.
    Nie sądzę też, żeby Janek był przedstawicielem firmy, w przeciwieństwie do paru innych komentatorów na obu forach.

  • Jan napisał:

    Szanowni Państwo!
    Jestem akcjonariuszem firmy Polska Racja Stanu S.A. Moja spółka ma 38 milionów akcjonariuszy, fatalny Zarząd, pracuje bez Rady Nadzorczej, a jej akcje ciągle idą w dół. Mam nadzieję, że przypadek systemu P1 wejdzie do historii jako ostrzeżenie do czego może doprowadzić głupota, niekompetencja, zaślepienie i chciwość. Jeśli system ten zostanie zrealizowany, cofnie on nasz kraj w rozwoju o 15 lat. Oto wyliczenie: po zrealizowaniu systemu P1, CSIOZ zamierza zabrać się za opracowanie struktur danych medycznych dla usługodawców. Zgodnie z harmonogramem CSIOZ, projekt ten planowo ma się zakończyć w 2020 roku. Jeśli do tego dojdzie, znajdziemy się dokładnie w tym punkcie, gdzie była Dania w 2005 roku. Jakkolwiek nie jest to zbyt precyzyjne określenie, ponieważ Duńczycy w 2006 roku uruchomili wspomniany powyżej uniwersalny portal umożliwiający dostęp do EHR dla pacjentów, lekarzy, szpitali, aptekarzy i samorządów. Jeśli założymy, że w 2020 roku CSIOZ zauważy istnienie, czegoś, co nazywa się EHR, to w ciągu następnych 5 lat może zbuduje portal podobny do tego w Danii. Czyli w 2025 roku osiągniemy poziom rozwoju, taki jak Duńczycy w 2006 roku – przepaść 19 lat. Jakkolwiek nie jest to zbyt precyzyjne określenie, ponieważ Duńczycy przystępując do wdrożenia EHR (w 2002 roku), opracowali również standard obiegu informacji w systemach medycznych, który umożliwił automatyczną ocenę jakości każdego świadczenia medycznego. Światły CSIOZ, jeśli się połapie o co chodzi w 2025 roku, uruchomi projekt, który zakończy w 2030. Wtedy przepaść osiągnie 24 lata. CSIOZ przejdzie do annałów historii, jako ta organizacja, która wdrożyła strategię „wstecznego rozwoju”. Trzeba przyznać, że to ewenement w skali światowej. Chciałbym nieśmiało zapytać, jak czują się firmy – wykonawcy zlecenia na system P1 – świadomie przystępując do realizacji tej ……. (zabrakło mi określenia). Kończąc chciałbym obalić mit, jakoby system P1 miał cokolwiek wspólnego z systemami opartymi o EHR. Otóż nie ma z nimi NIC wspólnego i nie jest w stanie przyczynić się w jakikolwiek sposób do powstania systemu EHR z prawdziwego zdarzenia. System P1 realizuje koncepcję Internetowego Konta Pacjenta, czyli z angielska – Sumarycznego Rekordu Pacjenta (Summary Care Record – SCR). Jest to dokładnie ta, skompromitowana całkowicie przez Angielskie wdrożenie koncepcja. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie skakał na głowę do przepaści. I właściwie nikt nie skacze! Firmy informatyczne wezmą co swoje, CSIOZ weźmie co swoje, Zarząd już dawno uda się na zasłużony odpoczynek, tylko pozostała część spółki pójdzie w rozsypkę. Tylko kogo to obchodzi …

Skomentuj