Prezes HP strzela z grubej fuzji

Przez długi czas Mark Hurd, prezes HP, milczał na temat fuzji z EDS, ale jak już wreszcie przemówił to z właściwym sobie wdziękiem zapowiedział, że w ciągu trzech lat zwolni 25 tysięcy pracowników, czyli mniej więcej populację Grodziska Mazowieckiego. W polskim oddziale na razie nie zwalniają, ale połączenie z EDS i tutaj odcisnęło swoje piętno. Wskutek decyzji o planowanej likwidacji działu konsultingu i integracji HP, zatrudnieni tam specjaliści mają być rozlokowani w innych działach, a część z nich może trafić do EDS, który prawdopodobnie pozostanie odrębnym organizmem w ramach „Grupy Hewlett-Packard”.

Nasi reporterzy z terenu donoszą, że nie wszyscy konsultanci HP są zadowoleni z takiego obrotu spraw. Doskonale rozumiemy, bo gdyby ktoś wpadł na pomysł, żeby część naszej załogi przenieść do bratnich miesięczników Kino Domowe i PC World, a resztę wyekspediować do redakcji Misia, to również pojawiłyby się głosy niezadowolenia.

Wracając do HP i EDS, to przewidujemy, że pierwszą zauważalną konsekwencją fuzji będzie kilka procesów rekrutacyjnych prowadzonych przez firmy jak najbardziej trzecie. W ramach reorganizacji w HP Polska likwidowane są stanowiska szefa usług (Artur Wieretiło) oraz szefa konsultingu (Jacek Piotrowski). Ostatnie zmiany dotykają także kilku osób o nazwiskach doskonale znanych bywalcom konferencji o zarządzaniu IT.

O menedżerach polskiego EDS, którzy na fali fuzji mogliby podążyć alternatywną ścieżką kariery nie piszemy, bo niestety ani jednego nie znamy. Korporacja tak skrzętnie ukrywa ich przed światem, że przeciętnego redaktora CW od pierwszego pracownika EDS Poland dzieli na LinkedIn dłuższy „dystans społeczny” niż do senatora Obamy.


Skomentuj