Na kłopoty Marciński

Wciągał za uszy nasz rodzimy przemysł teleinformatyczny do Unii Europejskiej, gdy przez kilka lat był radcą w polskim przedstawicielstwie przy UE. Podtrzymywał przy życiu upadające Ministerstwo Nauki i Informatyzacji po rządach Wojciecha Szewko. Następnie stawiał na nogi projekt informacji wizowej (VIS) w ramach przygotowań Ministerstwa Spraw Zagranicznych do wejścia Polski do Strefy Schengen. Wreszcie podjął się kolejnej mission impossible: został dyrektorem na tworzonego Departamentu Społeczeństwa Informacyjnego w MSWiA.

Gwoli przypomnienia departament ten został zlikwidowany przez wiceministra Grzegorza Bliźniuka na początku jego kadencji w 2006 r. Fortuna kołem się toczy, ponieważ Grzegorz Bliźniuk był uprzednio podwładnym Włodzimierza Marcińskiego. Teraz przyjdzie mu lepić z niczego 40-osobowy zespół specjalistów od społeczeństwa informacyjnego, który musi poradzić sobie z realizacją strategii zamówioną przez wiceministra Witolda Drożdża w Ernst&Young.

Bruksela od dawna domaga się spójnej polityki w tym zakresie, nie może bowiem zdzierżyć, że środki unijne na ten cel leżą w zapomnieniu, a MSWiA dotychczas nie umiało ich sensownie spożytkować. Włodzimierz Marciński będzie miał się okazję wykazać swoim kunsztem dyplomatycznym, zakładając, że… premier wreszcie podpisze nowy statut MSWiA ustanawiający Departament Społeczeństwa Informacyjnego.

W naszej ulubionej piosence z serialu telewizyjnego „Na kłopoty Bednarski” – „Wszystko gra, tres bien, sehr gut” przewija się taki bon-mot: „Bednarski weźmie się do roboty, zrobi cud”. Później zaś słyszymy: „Rzecz cała w wielkim skrócie zabili go i uciekł/ Więc kiwa palcem w tył i przód”. Trzymamy kciuki za Pana Włodka, aby i tym razem mu się udało.


komentarze 32 dla “Na kłopoty Marciński”

  • klasyk napisał:

    fajna sprawa. Miałem okazję współpracować z p. Włodkiem wiele lat temu (ja po stronie vendora on wtedy w MSZ). Potem przypadkowe spotkanie w Brukseli. Zawsze b. wysoko go postrzegałem, nie tylko za zorganizowanie, popychanie rzeczy do przodu, ale i wysoką kulturę osobistą. Powodzenia !

  • Pindzur napisał:

    Oj chyba cos Bywalec sie obmylil, bo ile pamietam to ksywe „Junior” mial w MNiI niezapomniany wiceminister Wojciech Szewko 😉

    A z innej = powaznej beczki: Pan Wlodzimierz jest najlepszym i chyba jedynym mozliwym wyborem. Ostatni dyrektor b. DSI czyli dr Bogucki kieruje Departamentem Informatyki Ministerstwa Pracy i omija gmach przy Batorego szerokim lukiem. Moze i szkoda, bo to jeden z najlepszych w Branzy specjalistow od funduszy strukturalnych na informatyke a tu akurat nie znam kompetencji WM. Inni to raczej nie ta kategoria, ale moze sie myle.

    Dlatego, powodzenia dla Pana Wlodzimierza!

  • Grzegorz Bliźniuk napisał:

    Gratuluję Panu Ministrowi Włodzimierzowi Marcińskiemu podjęcia nowego wyzwania. Nie wątpię, że zostanie to zakończone pełnym sukcesem i zaspokojeniem ogromnych oczekiwań w tym względzie.

    Myślę, że niezwykle pomocna będzie tutaj stosunkowo już liczna grupa świetnych specjalistów z Departamentu Informatyzacji MSWiA, zajmujących się problematyką społeczeństwa informacyjnego.

    Życzę sukcesów i pozdrawiam serdecznie, Grzegorz Bliźniuk

  • pitry napisał:

    Kolejny Dziadek Laskowy będzie uzdrawiał polską informatyzację. Już widzę jak ciągnie ten wózek z zapałem …

  • Yurek napisał:

    A ja uwazam ze to zly pomysl. Gdy funkcjonowal jeden Departament Informatyzacja ruszyla z kopyta inie bylo rywalizacji miedzy departamentami.
    @Pindzur: wspomniany b dyrektor DSI wcale nie byl taki rewelacyjny i chyba slusznie omija MSWiA szerokim lukiem

  • pp napisał:

    Od roku 2006 w Departamecie Informatyzacji zbudowano dobry zespol od społeczenstwa informacyjnego. Na tej podstawie można dalej budowac…

  • Wszystko bez sensu napisał:

    O co tutaj chodzi? Przeciez DSI w 2005 kiedy dyrektorem był Bogucki i jego szefem Marcinski był beznadziejny. Potem Slowikowski i Dagiel musial po nich sprzatac. A teraz znowu bierze to Marcinski? Wogle bez sensu.

  • Henryk napisał:

    kiedy funkcjonowalo MNI i dwa departamenty odpowiadajace za informatyzacje to trawily czas (a glownie DSI) na klotniach.
    przypomnijmny ze DSI rozwiazano, a b. dyrektora przesunieto na inne stanowisko, po kontroli NIK.
    Min Blizniuk powolal jeden silny, sprawny i co najwazniejsze skuteczny Departament zajmujacy sie Informatyzacja kraju i od razu byly efekty.

  • Bez sensu napisał:

    Znowu zaczna sie dyskusje na konferencjach co jest wazniejze „informatyzacja” czy „spoleczenstwo”.

  • Efekt napisał:

    Gdzie te efekty?
    Od upadku komuny nie udało się przecież żadne poważne przedsięwzięcie informatyczne. I wlasnie szczegolnie ostatnie 2,5 roku to porażka za porażką. Lepiej ich nawet nie wymieniać.I ich bohatera – tego, co powiedzial „Wszyscy to Prokom, nawet ABG”. 🙂

  • Brak efektow napisał:

    Prawda to, efektow dzialania min. Drózdza nie widac. Jedynie odgrzewa stare kotlety, Marcinskiego i Boguckiego. Czekamy i nic nie widzimy. A glosowalem na PO i PO co?

  • WMarciński napisał:

    Pragnę podziękować za pokładane w mojej nowej pracy nadzieje. Postaram się im sprostać. Chciałbym doczekać się podobnych określeń po kilku latach, gdy będę opuszczał świetnie zorganizowany, mocny merytorycznie i przyjazny departament, w którym moje koleżanki i koledzy odniosą sukces i satysfakcje zawodową.
    Nad opiniami krytycznymi pochylam się ze zrozumieniem. Konstruktywna krytyka buduje. Zapraszam do otwartej współpracy. W tworzonym departamencie jest jeszcze kilka etatów dla osób kreatywnych, zaangażowanych, znających złożoność materii rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Będą one miały szanse przyczynienia się do czegoś ważnego i potrzebnego, zadbają aby „para nie szła w gwizdek” a pieniądze nie były rzucane w błoto. Mam pełną świadomość, że zagadnienia społeczeństwa informacyjnego są horyzontalne i że działania administracji to jedynie niewielka ich część. Zależy mi na określeniu pewnej linii demarkacyjnej do jakiego stopnia i w jaki sposób administracja może i powinna uczestniczyć w procesie rozwoju społeczeństwa informacyjnego. Gdzie jest rola rynku, biznesu, samoregulacji i niezależnych procesów społecznych. W końcu wszyscy jesteśmy już członkami społeczeństwa informacyjnego i jesteśmy odpowiedzialni za jego dalszy rozwój.
    Włodzimierz Marciński

  • Sara napisał:

    Panie Marcinski
    Przeczytałam wpis od pana i jestem zdegustowana. Jak to jest, że tera dopiero będzie pan szukac sposobów na spoleczeństwo informacyjne? Czy to znaczy, że wcześniej jako wiceminister w rządzie SLD-óchów nie miał pan pomysłu na społeczeństwo informatyczne? To po co pan teraz przychodzi? A czy pana obecni przełożeni też nie powiedzieli panu, jaki jest pomysłna społeczeństwo informacyjne? Czyli co, nie mają go i czekają na propozycję Ernest&Young? Jestem pełna obaw!
    Jak pan ocenia ten kierunek rozwoji społeczeństwa informacyjnego: http://www.xlaski.pl?

    Sara S

  • Ernest Bang Bang napisał:

    @ Sara – ignorancja i arogancja są to dwie nierozłączne siostrzyce, w jednym ciele i w jednej duszy (Giordano Bruno)jak pokazuje komentarz. Wyrazam ubolewanie iz, przedmowczyni rozroznienia nie czyni pomiedzy spoleczenstwem informacyjnym a informatycznym (ow termin jest mi nieznany) a prawo do krytyki jednak dzierzy ..

  • Realistka napisał:

    Chyba Redakcja zablokowała komentarze…?

  • Realistka napisał:

    Podzielę swój komentarz na części, bo w całości nie poszedł…

    Nie od dziś wiadomo, że jak się nie ma pojęcia co robić to się robi… dobrą minę i reorganizację…

    Ten rząd zaczął od zastąpienia dwóch ekspertów informatycznych – jakimi byli wiceministrowie MSWiA za rządów PiSu – panowie Bliźniuk i Piętak (ich kompetencje trudno kwestionować nawet jeśli ktoś nie akceptuje niektórych koncepcji przez nich realizowanych lub stylu wystapień p. Piętaka). Zastąpiono ich jednym wiceministrem – Witoldem Drożdżem, który poza tym, że był członkiem założycielem marginalnego Stowarzyszenia Administratorów Bezpieczeństwa Informacji oraz polskiego oddziału Stowarzyszenia Rozwoju Systemów Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji ISMS ma znikome doświadczenie w kreowaniu lub ocenie strategii, a tym bardziej w prowadzeniu wielkich projektów informatycznych – nie tego uczą przecież na Wydziale Stosunków Międzynarodowych. Nie są znane żadne publikacje p. Drożdża w tym zakresie…

  • Realistka cd. napisał:

    Byłam niepoprawną optymistką, choć, mieli rację moi koledzy, którzy mówili, że „z tego drożdża chleba nie będzie…”. Jak widać nie na długo wystarczył „dryf” na tematach prowadzonych przez obrzydliwych pisowskich poprzedników, powołanie marionetkowego Centrum Projektów Informatycznych (same struktury nic nie znaczą jeśli nie stoją za nimi właściwi ludzie). Na pewno nie pomogło też pozbywanie się fachowców takich jak płk Kośla (patrz poprzedni tytuł w ”Bywalcu”), czy dyr. Seliga (a w resorcie mówi się, że w jego ślady pójdzie też dyr. Dagiel) – „murzyn zrobił swoje…”, a biały skorzysta z owoców jego pracy tylko na jak długo one wystarczą…

    Co pozostało temu rządowi? Powoływanie (czy przywracanie) nowych struktur – zawsze można powiedzieć „budowaliśmy, budowaliśmy…” oraz propaganda sukcesu (PiS i SLD mogą się tylko uczyć) – bo czym innym są takie relacje – kiedyś nazywane nowomową:http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/2/5947/Posiedzenie_Komitetu_Rady_Ministrow_do_spraw_Informatyzacji_i_Lacznosci.html
    „W trakcie obrad Komitetu, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Witold Drożdż przedstawił stan prac związanych z przygotowywaniem Strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego w Polsce do roku 2013. Podkreślił między innymi, że „musimy sprostać wyzwaniom cywilizacyjnym, które przed nami stoją. Dlatego też, żeby nadrobić dystans, który dzieli nas do innych krajów europejskich prowadzone są między innymi prace nad Strategią rozwoju społeczeństwa informacyjnego.”

  • Realistka cd napisał:

    Strategia ukierunkowana jest przede wszystkim na rozszerzenie zakresu usług publicznych, które będą udostępniane drogą elektroniczną. Ma sprawić, by administracja była przyjazna dla użytkujących ją obywateli. Głównym celem jej działań powinno być stworzenie warunków, dzięki którym systemy administracji publicznej będą otwarte na potrzeby społeczeństwa informacyjnego. Dlatego też wypracowane stanowisko zostanie poddane szerokiej debacie publicznej.”

    Uważam, że pomimo dużej kultury osobistej dyr. Marcińskiego dalej będziemy tworzyli kolejne papierowe strategie, a w przypadku głosów krytycznych dotyczących stanu ich realizacji, min. Drożdż zawsze będzie mógł po raz kolejny zreorganizować podlegle mu struktury zrzucając pełną odpowiedzialność na zarządzające nimi osoby, które nie zrozumiały jego nieznanych wizji…

    Sytuacji tej nie zmienią żadne opracowania przygotowane przez firmy konsultingowe, bo decydent zawsze musi je przełożyć na konkretne decyzje, a żeby je podjąć musi rozumieć ich przedmiot… koło się zamyka i tak do następnych wyborów…

    Cóż, kiedyś „Stasiu (Dobrzański) chciał się sprawdzić w biznesie (w PSE)…” a teraz Witek chciał się sprawdzić w informatyzacji administracji państwowej – tylko w obu przypadkach płacą za to podatnicy czyli „Pani płaci, Pan płaci – społeczeństwo”…

    To samo społeczeństwo płaci za asystentów i asystentkę ds. wizerunku min. Drożdża – jeśli ten wizerunek trzeba wspomagać to nie jest dobrze
    i chyba już nie będzie.

    P.S. Żeby było jasne głosowałam na PO z nadzieją na zapowiadane pozytywne i rzeczywiste zmiany, a nie tylko zmiany wizerunku…

  • Fakir napisał:

    @Realistka: ja wyznaje zasade ze po owocach ich poznacie. Jak dotad p Drozdz dziala racjonalnie i ostroznie.

  • Realistka napisał:

    @Fakir: Zbliża się 1/4 kadencji, a tych „owoców” nie ma. Skutki „racjonalnych i ostrożnych” działań widać jak na dłoni – co z PESEL2, co PL eID? Tutaj nie wystarczy dźwięk z trąbki „Fakira”, aby zahipnotyzować społeczeństwo…

    Oczywiście „nie od razu Kraków zbudowano”, ale w dotychczasowych działaniach brak spójnej strategii (nie tej papierowej tylko konkretnego programu działań), na razie są tylko działania taktyczne (lubię te określenia moich mundurowych kolegów).

    Brak efektów widoczny jest też na stronie MSWiA w zakładce „Informatyzacja”http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/255/3899/Menu.html, gdzie znajdują się jedynie informacje dokumentujące tematy realizowane przez poprzednich wiceministrów odpowiedzialnych za informatyzację – jest e-PUAP, CORA, Innowacyjna Gospodarka i żadnych informacji o dokonaniach obecnego kierownictwa…

    Naprawdę staram się być realistką, a nie pesymistką – po czynach ich poznajecie, a właściwie niestety po ich braku…

  • Fakir napisał:

    @Realistka: Uwielbienie dla PiS przeslania Ci rzeczywistosc. No bo gdzie te efekty poprzedniej ekipy? Wspomniany Pesel2 polozyl nie kto inny jak Pan PP = ojciec chrzestny Zelaznego Ludwika.

    Dla mnie przykladem rozsadnego dzialania nowej ekipy jest wlasnie to ze odtwarza sie Departament Spoleczenstwa Informacyjnego, a na jego czele nie stanie byly (albo nowy) „guru” a czlowiek rozsadny o niekwestionowanej pozycji.

  • Fakir napisał:

    Ciekawe w ogole skad sie wziely te informacje o powrocie bylego „guru” do DSI. Przeciez on ma tak na…ne w MSWiA ze chyba tylko kretyn myslalby ze muglby tam wrocic.

  • Realistka napisał:

    @Fakir: Zamiast rzeczowych argumentów najłatwiej przypisać uwielbienie dla PiS, SLD, czy Fidela Castro 🙂

    Moje wcześniej zamieszczone opinie dotyczyły braku konkretnych działań ze strony odpowiedzialnego obecnie za informatyzację min. Drożdża, pomimo wielkich zapowiedzi prawie rok temu – i nie interesuje mnie jaka partia rekomendowała go na to stanowisko…

    „Zasługi” min. Piętaka dla PESEL2 są powszechnie znane, ale obecny minister zapowiadał (patrz http://www.mswia.gov.pl/portal/pl/2/5230/Priorytety_dzialania_MSWiA.html) znaczące zmiany i „rzeczywiste działania”, a na zapowiedziach powtarzanych na kolejnych konferencjach się kończy…(a jest ich wiele i chyba zbyt wiele bo brakuje czasu na wymierną pracę)

    Informacje o przejściu dyr. Marcińskiego do MSWiA były publicznie potwierdzane przez niego samego – chyba nie robiłby tego bez uzgodnienia z min. Drożdżem.

  • Hans napisał:

    Moze Bywalec zbanuje ten watek albo podrzuci jakis nowy ciekawy, bo zdominowala go dysputa pomiedzy Fairem i Realistka, w ktorej nie jestesmy pewni nawet plci rzeczonych.

    A co do niecheci MSWiA do „guru” to jak mniemam Fakir(a) pisal o b. dyrektorze b. DSI w b. Ministerstwie Nauki i Informatyzacji dr Boguckim (ksywa Guru).

  • Abu Quba napisał:

    nabieram podejrzeń, że może Bywalec nas w ogóle osierocił albo strajkuje? co prawda z Bywalcem jest tak jak z wieloma służbami publicznymi: dość trudno odróźnić kiedy strajkują, a kiedy nie

  • Buława w plecaku napisał:

    Jeśli panowie piętak i Seliga to specjaliści to leperr też jest specjalistą 🙂
    piętaka to chociaż kurz pokrył jak i stracone przez niego unijne pieniądze.
    Pan Seliga to sobie za państwową kasę jako doradca do emerytury posiedzi, więc aż taka krzywda znowu mu się nie dzieje. Pomysły poprzednio były poronione i teraz też. Wtedy nie było specjalistów i teraz też nie ma. Trudno oczekiwać by za te pieniądze co są oferowane znaleźli kogoś wartościowego. Są tam sami znajomi królika. Co pewien czas jakiś niedouczony dziennikarz wyjedzie w TV z „jednym okienkiem” a te okienko się robi, robi, robi …
    Jest strategia lizbońska na temat innowacyjności więc może my być pewni że jeszcze wnuki naszych ministrów i dyrektorów będą do Brukseli latali (a w każdym samolocie pan Seliga), podpisywali dokumenty, kreślili wizje, ustalali kierunki. Usługi elektroniczne oczywiście jakieś się pojawią, ale koszty działania tej urzędniczej machiny będą nieadekwatne do zysków.

  • Twardo stojacy na ziemi napisał:

    @Bulawa itd – w odroznieniu od poprzednikow-turystow dyr Seliga to specjalista szanowany w strukturach europejskich za ogromna dobra robote ktora robil. Nikt nie neguje ze robota w Departamencie Informatyzacji za min Blizniuka szla jak na kolkach. A po poprzednikach zostalo pare nikomu niepotrzebnych papierkow.

  • YoYo napisał:

    Bywalec do roboty! Dosc lezenia bykiem na plazy! Podrzuc jakis nowy tekst Juz tych glupot w tym watku czytac nie mozna.

  • buława bez plecaka napisał:

    @Twardo stojacy na ziemi

    Seliga może i jest szanowany, ale my nie mówimy o szacunku a o efektach pracy, a właściwie ich braku. A rozporządzenie dzięki któremu nie jest już zastępcą dyrektora to raczej mu szacunku nie przysparza.
    Nie chodzi mi nawet o pana Seligę, niech sobie lata po całej europie, nie ja mu płacę za bilety. Jednak dalej twierdzę że efektów brak teraz i ich w przyszłości nie będzie.

  • Ziemowit napisał:

    Podobnie jak „klasyk” miałem okazję współpracować z p. Włodkiem wiele lat temu (ja po stronie MSWiA on wtedy w MSZ). Jest to niewątpliwie człowiek dużego formatu o czystych intencjach, o bardzo wysokiej kulturze osobistej , o ogromnej wiedzy i bardzo wysokiej skuteczności realizowania do końca złożonych przedsięwzięć. G R A T U L U J Ę !!!
    Przypominanie przez jakiegoś żółtodzioba , że ten wybitny specjalista ma już parę lat czyli musiał mieć osiągnięcia za niesłusznych jego zdaniem rządów jest grubo poniżej pasa … chociaż w tym przypadku może być akurat komplementem bowiam właśnie za komuny akurat coś się udawało (uruchomiono własne systemy informatyczne w konsulatach, opracowano PESEL wraz z własnym silnikiem bazy danych, który pracuje do dnia dzisiejszego).

  • Sharon napisał:

    Sharon Stone sexy movie <a

  • odgrzybianie murów napisał:

    odgrzybianie murów

    Na kłopoty Marciński | Bywalec Computerworld.pl

Skomentuj