Nie mieli nic na profesora

48284-smallJak donosi PAP, minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, oficjalnie przeprosił Janusza Filipiaka, prezesa klubu Cracovia, za – jak się okazało – bezpodstawne zatrzymanie i doprowadzenie go do prokuratury. Sprawia nie miała związku z korupcją w polskiej piłce, ale z „dużymi niejasnościami” http://www.sport.pl/pilka/1,65029,5121947.html ” target=”_blank”>dotyczącymi umów z jednym z piłkarzy Cracovii – Pawłem Drumlakiem.

Sąd uznał, że prokuratura nie miała podstaw do zatrzymania Filipiaka i zastosowania poręczenia majątkowego. W sprawie tych nieprawidłowości będzie prowadzone postępowanie wyjaśniające – zapowiedział rzecznik dyscyplinarny w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie.

Nie bardzo wiemy jak skomentować tę sytuację. Nie możemy przecież napisać, że „okazało się, iż profesor jest w Krakowie nie do ruszenia”. To mogłoby sugerować, że ma coś na sumieniu.

Posiadanie klubu piłkarskiego to nie tylko prestiż, ale również duże problemy. Przytoczymy więc słowa, które już kiedyś cytowaliśmy. Janusz Filipiak miał powiedzieć: „Żona ma do mnie pretensje, pyta: po co to kupiłeś, przecież widzę, jak cię to wykańcza”. Mam wielu wrogów, jestem atakowany, ale trudno. Nie wycofam się z futbolu.”


komentarzy 6 dla “Nie mieli nic na profesora”

Skomentuj