Stuknęła bańka

Sieć Play pochwaliła się, że ma już milion klientów. Na starcie były drwiny z „oryginalnej” kampanii reklamowej, później pojawiły się komentarze, że „Play to nie drugi Heyah” (nowa sieć znacznie wolniej zdobywała klientów), a jeszcze później spekulacje o rychłym przejęciu tego operatora przez któregoś z konkurentów. Czy ten scenariusz wkrótce się ziści, tego nie wiemy. Nie zmienia to faktu, że Play znacznie przyspieszył – zwłaszcza pod koniec 2007 r. – i przekroczył ze sporym naddatkiem swój pierwotny plan (750 tys. abonentów do końca roku).

Play to oczywiście nie jedyny z nowych gracz w nieco odmłodzonej lidze operatorów. W 2008 r. czekają nas kolejne debiuty, marek nieznanych dotąd na rynku usług komórkowych. Szkoda tylko, że nie będziemy się już nimi tak ekscytować jak „wejściem czwartego” czy przydzielaniem licencji na UMTS osiem lat temu.


komentarze 2 dla “Stuknęła bańka”

  • DT napisał:

    Hm, a właściwie DLACZEGO sądzi Pan, że lepiej żeby była prosta,
    ale obowiązkowa, niż trudna a nieobowiązkowa? Pomyślmy – w obu
    wariantach możemy skalować (ekstrapolować?) efekt jako funkcję
    na dwa sposoby, co daje nam cztery możliwe wyniki w nieskończoności.

    1) Prosta i obowiązkowa matura z matematyki doprowadzi do upraszczania
    zadań z roku na rok, aż w końcu (dosłownie) będzie nadal
    obowiązkowa, ale będzie wystarczyło dodać 2+2, żeby zdać. Czyli
    obowiązkowość będzie zwykła formalnością.

    2) Prosta i obowiązkowa matura z matematyki doprowadzi do utrudniania
    zadań z roku na rok , pod hasłem podnoszenia jakości edukacji nowych
    pokoleń, co sprawi, że za iks lat każde pokolenie maturalne będzie
    (daj Boże) pokoleniem geniuszy, wyprowadzających z pamięci dowód
    twierdzenia Fermata
    pl.wikipedia.org/wiki/Wielkie_twierdzenie_Fermata

    3) Trudna , lecz nieobowiązkowa matura z matematyki doprowadzi
    do sytuacji w której wprawdzie większość nie zdaje bo im się nie chce,
    bo nie muszą, za to ci, którzy zdają, są naprawdę dobrzy – podejmują
    się nawet naprawdę trudnych zadań – ktorych trudność będzie rosła z
    roku na rok

    4) Trudna, lecz nieobowiązkowa matura z matematyki doprowadzi do
    sytuacji, w której wprawdzie większość nie zdaje bo im się nie chce,
    bo nie muszą, a ci którzy zdają są wprawdzie dość dobrzy, ale
    nie jacyś wybitni, bo z różnych powodów trudność zadań będzie jednak
    spadać z roku na rok.

    A teraz wypadałoby uporządkować te cztery możliwości wg kolejności
    od najbardziej pożądanych ,do najmniej korzystnych ( dla kolejnych
    pokoleń 🙂 I co, wychodzi, że prosta, ale obowiązkowa jest lepsza
    niż trudna i nieobowiązkowa? A która z każdej pary jest bardziej
    prawdopodobna? Pomijając fakt, że ja w ogóle jestem
    przeciwny obowiązkowemu czemukolwiek ( z OC na czele ;-), na szczęście
    LICEUM ( czy też jak to się tam teraz nazywa ), nie jest obowiązkowe,
    i jak ktoś nie chce w ogóle podchodzić do matury (?), to nie musi..

    PS. A co do wdzięczności dla lekarzy, fizyków, inżynierów i matematyków,
    dokładam się całym sercem, to dług prawie nie do spłacenia.. A wiem
    co mówię, bo akurat się tak ostatnio złożyło, że mam przyjemność
    współpracować jako informatyk przy analizie cyfrowych wyników badań z zakresu medycyny nuklearnej – urządzenia i systemy z którymi pracuję – oraz ich twórcy – producenci sprzętu, oprogramowania, a także
    projektanci standardów takich jak np. DICOM zaimponowali
    mi nieprawdopodobnie.. pl.wikipedia.org/wiki/DICOM

    PPS. Nawiasem mówiąc, matury z matematyki nie zdawałem 😉 Ale dzięki
    temu, że nie zdawałem, gdzieś mi się ta matematyka plącze jako
    nieobrobiony przeze mnie kawałek pola, a marzenie o studiach
    ściśle matematycznych – prześladuje.. 🙂

    pozdrawiam 🙂

  • Jakub Chabik napisał:

    @DT

    Ja także nie zdawałem matury z matematyki, ale i tak potem na studiach informatycznych musiałem ten materiał opanować (z nawiązką). Zresztą, matematyka jako taka nie kręciła mnie i nie kręci: wolę zastosowania. W kwestii inżynierów i DICOM – rzeczywiście, jest co podziwiać. Zawsze uważałem, że twórcy standardów do bardzo istotna, acz niedoceniana grupa: http://www.computerworld.pl/artykuly/353088/Papier.wiara.i.cuda.html

    Co do matury, to myślę, że patrzy Pan przez matury, którą my zdawaliśmy, która była faktycznym egzaminem dojrzałości. Podchodziło do niego jakieś 40% młodzieży w danym wieku, zdawało ok. 30% i generalnie stanowiła jakąś cezurę oddzialającą człowieka na poziomie od człowieka bez poziomu.

    Teraz jest inaczej. Do matury podchodzą praktycznie wszyscy i praktycznie wszyscy ją zdają. Istotny jest więc nie sam egzamim, a do jakiego wysiłku uda się skłonić podchodzącego. Myślę, że korzystniej jest aby cała populacja miała podstawy przedmiotów ścisłych i przyrodniczych, niż by elita osiągała wyżyny. To znaczy elitę i tak się wykształci, na elitarnych studiach (których w Polsce trochę brakuje…). Ale jeśli chcemy by ludzie rozumieli związek pomiędzy marżą kredytową a wysokością raty, prędkością samochodu a jego zniszczeniami albo by potrafili sceptycznie odnieść się do rewelacji o wpływie konfiguracji planet w dniu urodzenia na nasze życie – to podstawowa matura z matymatyki wydaje się dobrym pomysłem.

Skomentuj