Ze stacji Telekomunikacja do Della

W ostatnim czasie Telekomunikacja Polska stała się istotnym graczem na rynku… pracy. Wczoraj podano, że Dell zatrudnił dwóch do niedawna pracowników TP na prominentne stanowiska. Ireneusz Kulka został szefem marketingu, a Wiesław Strąk dyrektorem finansowym.

Aż kusi, żeby zapytać czy te rekrutacje to efekt udanej współpracy przy promocji Neostrady z laptopami Della?


komentarze 3 dla “Ze stacji Telekomunikacja do Della”

  • wloczynet napisał:

    No cóż, nie jest tajemnicą, że TP świadomie sprowadza poziom kompetencji pracowników do poziomu McDonalds”a. Zostało już tylko kilka perełek w tej firmie…

  • marioo napisał:

    nie wiem czy można o nich mówić „nasi piłkarze” – wszystko co osiągnęli zawdzięczają Niemcom. Kubica to chociaż jeździ pod polską flagą

  • DT napisał:

    R.K. podobno powiedział kiedyś, że gdyby oglądał F1 w telewizji,
    to by zasnął.. co do liczących się światowych firm informatycznych,
    jakoś tak się składa, że żadna mi nie imponuje, imponują mi
    za to osiągnięcia firm ( w tym polskich ), których sukces
    definiują obiektywne kryteria. W rodzaju wyjątkowych osiągnięć
    na polu informatyki, które z przyjemnością wyszukuję
    w cichych skądinąd, i często zapadłych, kątach galaktyki 🙂
    Co do syndromu „tanecznicy, której przeszkadza rąbek spódnicy”,
    staram się zwracać uwagę wyłącznie na krytykę formułowaną przez „wygranych”, innymi słowy – jeżeli WYGRANY zgłasza, że piłka była
    krzywa, to może i coś w tym jest, ale w przypadku przegranych,
    dochodzenie, czy rzeczywiście była, czy też chodzi o
    usprawiedliwienie porażki, nie ma większego sensu..

    Akurat nie jestem zupełnie fanem futbolu, może przez brak
    telewizora 😉 Ale co do polskiej informatyki –

    „[…] nie mamy modelu patriotyzmu, który wskazywałby na
    indywidualny i zespołowy sukces jako na coś bardzo pożądanego i
    patriotycznego […]

    rzekłbym, że kolejność do jakiej się Pan odwołuje jest tu hiper-istotna – zespołowy sukces wszak zbudowany jest z sukcesów
    indywidualnych. O sukcesie reprezentacji decyduje znakomity
    bramkarz, fenomenalny obrońca, niesamowity atakujący czy legendarna
    gra skrzydłowego. Podczas kiedy w PL ( czyżby relikt komuny ? )
    panuje przekonanie, że jest odwrotnie.. czyli sukces indywidualny jest paradoksalnie pochodną sukcesu zespołowego.. a tak, moim zdaniem, nie powinno być. Nawoływanie do „pracy zespołowej” w PL
    oznacza dla mnie podjęcie odpowiedzialności za ewentualne porażki
    „zespołu”, i podzielenie się ewentualnym tego „zespołu” sukcesem.
    Podczas gdy sukces zespołowy zbudowany na indywidualnych
    osiągnięciach żadnej z tych rzeczy nie wymaga. I ten fakt proponuję
    przyjąć jako punkt wyjścia do definiowania modelu patriotyzmu, czy
    polskości 2.0, czy to w informatyce, czy w sporcie..
    W młodzieńczej wizji świata czasów szkolnych każdy mecz polskiej reprezentacji był dla mnie Wielkim Wydarzeniem, ponieważ reprezentacja (hipotetycznie) składała się z Naszych Wielkich Sportowców, dla których każdy mecz był szansą na pokazanie klasy Polskiego Bramkarza czy Polskiego Kapitana Drużyny. Dziś reprezentacja składa się w mojej głowie z ludzi, dla których mecz jest szansą na wygraną reprezentacji.. Kogoś obchodzi wygrana czy przegrana „reprezentacji” składającej się z kto-by-ich-wszystkich-spamiętał ? 🙂

Skomentuj