W mediach o zarobkach

Właśnie otrzymaliśmy nowy, styczniowy numer miesięcznika Press, a w nim, najbardziej interesujące nas zarobki w konkurencyjnych pismach, radiu i TV. Widzimy znaczący wzrost płac, choć prawdziwą zazdrość wzbudziła w nas dopiero stawka „najlepiej opłacanego” wiceprezesa Agory – 61 tys. zł.

W związku z tym – zwłaszcza, że wiele piszemy ostatnio o wzroście płac w branży IT, mamy pytanie do wiernych Czytelników Bywalca, jak u nich jest z zarobkami? Wzrosły tak gwałtownie w 2007 roku? A może przewidywane są znaczące podwyżki na ten rok? Jeśli nie to może branża też powinna ogłosić pogotowie strajkowe jak górnicy, lekarze… Czy Polska stanęłaby bez IT?

Życzenia pomyślności w Nowym Roku. Spóźnione, bo dopiero co wróciliśmy z nart i snowboardów.


komentarzy 12 dla “W mediach o zarobkach”

  • Jurek_L napisał:

    Zarty, zartami ale slyszalem calkiem powazna plotke ze w jednym z urzedow padlo podejrzenie na tamtejszego szefa IT ze ostatnia awaria serwerow to byla „awaria” bo zaraz pojawil sie u tamtejzego dyrektora generalnego narzekajac ze musza byc podwyzki bo najlepsi admini mu uciekaja do biznesu …

  • James_Blond napisał:

    Dlatego powinniśmy założyć mafię IT … znaczy .. tego chciałem powiedzieć Korporację tak jak prawnicy .. i lobbować lobbować … 😉

  • Abu Quba napisał:

    Związek zawodowy IT powinien wymusic na rządzie interwencyjny skup roboczogodzin w przypadku osłabienia rynku i zagrozić strajkami głodowymi przeprowadzanymi w serwerowniach

  • Jerzy K. napisał:

    Trafna analiza.

    Może spoza granic PL widac inaczej, ale to co Pan opisuje idealnie koreluje z artykulem który czytałem jakoś 2-3 lata temu w Newsweeku (nie pamiętam autora). Tam bito na alarm ze polska administracja w szybkim tempie jest wypłukiwana przez PiSowcow z tych urzedników WCZOŁGALI nasz kraj do UE. Ten proces sie nie zmienil za PO i w tej chwili administracja składa sie w przeważającej mierze z BMW (biernych, miernych ale wiernych), którzy wykonaja bezmyslnie i jak najszybciej najgłupsze polecenie polityków.

    Zrobiliśmy dokładnie coś przeciwnego do tego co zrobiły inne kraje „nowej Unii” no i teraz pijemy to piwo. W takich resortach jak MSW czy MON, gdzie jest styk ze służbami mundurowymi jest to szczególnie widoczne. Mundurowe zupactwo znajduje wiernych sojuszników w BMW i wie co mówic i robic żeby polityk był kontent. Każdy myślący normalniej (czy mówiący prawdę) dostaje kopa na orbite. A jak wiadomo ryba psuje sie od głowy:

  • croolick napisał:

    > Ostatni mój wpis na temat katastrofy smoleńskiej – hipotetyczna notatka prasowa, która ukazałaby się, gdyby pilot jakieś 5-10 sekund wcześniej pociągnął za stery i zwiększył ciąg – nie spotkała się z uznaniem Czytelników.

    Błąd! Mi się bardzo spodobał, tym bardziej, że opisywał moje osobiste przemyślenia w pełnym polotu ironicznym tonie. Tylko ja i pewnie wielu innych nie czujemy potrzeby potrząsania szabelką, gdy rzeczywistość nie zgadza się z naszymi wyobrażeniami.
    Zawsze jest tak, że nieprzychylni jakimś sądom będą chętniej protestować – wypowiadać się – komentować, niż zwolennicy danej tezy. Pozdrawiam

  • Paweł Krawczyk napisał:

    Opisana przez Ciebie kultura nie ma nic wspólnego z wojskiem ani administracją publiczną – a że jest ona w NASZYM wojsku i administracji powszechna to wynik tego, że są to struktury zdeformowane. To co opisujesz to typowa kultura postkolonialna, w której zasady obowiązują wszystkich tylko nie kacyków. Jest to kultura odwróconej odpowiedzialności – kontrola jest największa na dole hierarchii, a najmniejsza na górze, czyli tam gdzie decyzje mają najpoważniejsze skutki. Dlatego chcąc postawić na swojej działce budkę będziesz musiał się przez pięć lat użerać z urzędnikiem, ale żeby wydać 20 mln na jakiś projekt wystarczy, że tak się będzie „wydawało” dyrektorowi departamentu.

  • Jakub Chabik napisał:

    @Jerzy, @croolick:
    Dzięki za dobre słowo; rzeczywiście jest tak, że o negatywny komentarz łatwiej.

    @Jerzy, @Paweł:
    Najgorsze, że taki system kiedy raz zaistnieje, staje się samoreplikujący. Miernoty zatrudniają miernoty, a ponieważ one zdają sobie sprawę z własnej marności, cierpliwie czekają na swoją kolej, by zatrudnić kolejne miernoty, które im nie zagrożą. Te zaś czekają na swoją kolej… itd. Znacie? Odwiedźcie administrację, wyższą uczelnię, ale także wiele firm.

  • Yo Yo napisał:

    @Jakub Chabik: tak to jest struktura samoreplikujaca, co wiecej z systemem immunologicznym: gdy miernoty tak narozrabiaja ze jest syf totalny i strach u tylka to struktura uruchamia kamikadze vel szambonurkow czyli ludzi ambitnych ktorym pozwala dzialac w sposob sensowny i racjonalny zeby tylko wyczyscic smrod. Jak skoncza robote wydala ich opluwajac profilaktycznie. Tak jak zuzyte leukocyty wydalane sa z ropa z wrzodu …

    Jesli najwartosciwosze jednostki wydalane sa za dobra robote jaka robia to nie moze byc naprawiane.

    @Pawel Krawczyk: pol biedy jesli to bedzie dyrektor – on odpowiada dyscyplinarnie. Minister nie odpowiada za nic i przed nikim.

  • Jerzy K. napisał:

    @Yo Yo: to tylko kolejny smutny dowód na to ze nasza administracja i sluzby mundurowe sa organizacjami zdeformowanymi i afunkcjonalnymi. Takie organizacje potrafia tylko trwac i brac pieniadze a wszelkie „nowe wyzwania” to tylko preteksty do wydalania tych którzy śmią zakłócic błogostan.

    Jakie na to wyjście – słyszałem tylko o jednym jedynym przykładzie zbudowania od podstaw sensownej struktury zarzadzajacej. Po zamachu w Chle Pinochet wszystkich urzednikow spedzil na stadion (wcale nie lewakow) a specjalistom od zarzadzania z Chicago pozwolil zbudowac OD PODSTAW nowe urzedy. Zaden b. urzednik nie mial prawa aplikowac do nowego urzedu i to dozywotnio (poza tymi ktorych uprzednio wyrzucila ekipa Allende ale to po 5 latach i zdaniu egzaminu). I zadzialalo.

  • DT napisał:

    Ech, wie Pan, pracuję jako informatyk na różnych szczeblach
    organizacji „opartych na wiedzy”, już kilkanaście lat, i w moim odczuciu każdy z tych punktów jaki pan wymienił, w organizacjach z którymi się zetknąłem, już wiele lat temu został zohydzony i przekształcony w swój anty-odpowiednik. Generalną regułą
    jest mówienie głośno, o tym, że takie zasady w tych organizacjach
    panują, i czerpanie profitów z ich omijania „po cichu”.
    Wielkie banki, i inne, w tym największe instytucje finansowe w kraju, podejście „oparte na wiedzy” w moim odczuciu ignorują, do tego stopnia, że wyrobiłem sobie nawyk oddalania się jak słyszę o „podejściu opartym na wiedzy”, bo w moim rozumieniu jest to przekładnia starego (?) przysłowia w stylu „ktoś, kto mówi ci że nie jesteś głupi, z całą pewnością uważa cię za głupszego od siebie”.. Akurat z instytucjami wojskowymi miałem niewiele styczności, ze 2-3 razy w ciągu tych lat realizowałem jakieś malutkie projekty.. ale tam z kolei biurokratyzacja i „BMW” jest wg mnie jeszcze dalej posunięta.. co do systemu samoreplikującego się, polecam bardzo głośny swego czasu
    artykuł o „prawie parkinsona”, dostępny w PDF m.in. na stronie
    w wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Parkinsona.
    A co do katastrofy w Smoleńsku, jak zwykle ciśnie się na usta
    cytat z ulubionego źródła – mianowicie sądzę, że „ostatnią rzeczą jaką zobaczyli” pasażerowie feralnego lotu był „płomień pochodni Wyatta..”

    ..

  • DT napisał:

    Ah, i ostatnie słowo jeszcze – „rzeczywistości nie da skłonić przymusem, żeby słuchała się rozkazów” – tutaj zgoda na 100% 😉

  • DT napisał:

    A armia poszukuje 🙂 dla zainteresowanych 😉

    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8056866,Wojsko_potrzebuje_20_tys__ochotnikow_do_Narodowych.html

    http://www.profesjonalizacja.wp.mil.pl/pl/41.html

Skomentuj