Microsoft potrzebuje PR

… oczywiście PR Managera, bo sam koncern słynie z umiejętnej promocji. Firma od kilku miesięcy szuka osoby, która zajęłaby się kontaktami z prasą, na miejsce Bartłomieja Danka, skupionego teraz przede wszystkim na promocji produktów Microsoft.

Gdybyśmy byli złośliwi zaproponowalibyśmy, któregoś z pracowników biura prasowego Prokomu, którzy w ostatnich dniach uwijają się jak w ukropie. Ale nie jesteśmy. I nigdy nie byliśmy!


komentarzy 5 dla “Microsoft potrzebuje PR”

  • A napisał:

    Firma MS powinna pomyślec o tym jak pozbyc się „bagażu” z HP, który ciąży w polskim oddziale od circa dwóch lat. PR sam się zrobi. Pan Bartek Danek to tylko trybik w tej machinie. A ten „Tytanic” już uderzył w górę lodową…….. Co będzie dalej ?

  • lostinspace napisał:

    oj cos wyglada, ze ten bagaz z hp sie tylko poglebia…

  • Michał napisał:

    Przez ostatnie ok 7-8 lat korzystałem z kilku dystrybucji Linuksowych, jednak za każdym razem występował ten sam problem…. zawsze, ale to zawsze pojawiała się jakaś przeszkoda. Od konfiguracji monitora CRT w Debianie i Gentoo, problemy z kartami graficznymi (nVidia – mniejsze, ATI – dość spore), to po przesiadce na Ubuntu jakieś dziwne problemy z wydajnością i błędami przy aktualizacji po inne błędy, które skutecznie odbierały przyjemność korzystania z komputera.

    Jako osoba, z wykształceniem informatycznym (prawie, tylko praca mgr do napisania 🙂 ) byłem sobie w stanie z większością problemów poradzić (z nieocenioną pomocą znajomego, który system znał na wylot i Windowsa w ogóle nie używał), ale … no właśnie zajmowało to często kilka godzin, czy nawet dni. I o ile w czasach kiedy nie pracowałem mogłem sobie na to pozwolić, to teraz już niestety nie bardzo.

    System jak dla mnie ma działać i co by różne osoby nie mówiły, Windows (obecnie 7, wcześniej XP, Viste sobie odpuściłem) doskonale się sprawdza. Nie muszę siedzieć i kombinować dlaczego coś nie działa (a wszędzie piszą, że powinno), dlaczego pojawiają się takie a nie inne komunikaty (i co one oznaczają).

    Linux to fajna zabawka (dla zwykłych użytkowników, nie mówię o zastosowaniach serwerowych), ale tylko jak ma się na nią czas. Takie pomysły jak Pana, aby pokazać coś innego w szkole, są godne pochwały, ale właśnie przez te różne problemy, jakie się w tym systemie pojawiają, efekt będzie wg mnie odwrotny od zamierzonego. Linux niestety jeszcze nie dorósł do tego aby zainstalować go u „zwykłego Kowalskiego” i długo ten stan się raczej nie zmieni.

  • Marcin napisał:

    Taaa…

    A na drugim biegunie mamy MS Windows które za wszelką cenę chroni użytkownika, przed tym co się dzieje „pod maską”. Czyli w pewnym momencie aplikacje zaczynają wyglądać dziwnie, nie pojawia się część przycisków, ale w żadnym wypadku nie można użytkownika przestraszyć jakimś systemowym komunikatem o braku jakiegoś zasobu :-). Przegięcie nastąpiło gdy tak obciążony PC wyświetlił „dokument” WORD bez części treści (bez kilku wewnętrznych akapitów)…

    To ja już wolę za dużo tekstu, w przypadku problemów zawsze można przeklepać do Google i dosiedzieć się o co chodzi.

    A w przypadku problemów z okienkami w Windows, to co mam zrobić ? Alt+PrintScreen i wkleić do Bing”a ?

    Czyli windows to profesjonalny system służący typowemu Kowalskiemu do zabawy, a Linux to zabawkowy system do poważnych zastosowań ;-).

Skomentuj