Harry Potter i Pesel 2

Sam Wiesz Kto vel Minister Magii wywalił ze dyrektorskiego stanowiska Dariusza Boguckiego. Trwają poszukiwania nowego nauczyciela czarnej magii, tfu, tego co doprowadzi projekt PESEL 2 do szczęśliwego końca. Ale jak wiadomo Sam Wiesz Kto vel Minister Magii potrafi zaskoczyć wszystkich – nawet siebie, toteż nie przykładamy wielkiej wagi do tej informacji o dymisji w magicznym świecie. Nie pierwsza to i nie ostatnia. Zresztą, nazajutrz może się okazać, że za wyciągnięciem czarodziejskiej różdżki Ministra Magii projekt cudownie zacznie się posuwać do przodu.

Skądinąd wiadomo, że Ministerstwo Magii podpisze umowy z 16 firmami na modyfikację oprogramowania stosowanego w gminach do obsługi PESEL i aktów stanu cywilnego, by mogło ono współpracować z warstwą centralną nowego PESEL. To ciekawy pomysł na wykonanie w terminie zadania, pod warunkiem, że firmy rzeczywiście wykonają swoje zadanie na czas, zaś urzędnicy dostrzegą konieczność ich dopilnowania.

Odntotujmy przy okazji pozytywną zmianę w magicznym świecie. Dotychczas prywatny biznes teleinformatyczny nasłuchał się aż nadto przykrych słów ze strony Sam Wiesz Kogo vel Ministra Magii. Oto na stronach tegoż resortu pojawiło się zaproszenie do dyskusji na forum Pesel 2, gdzie każda z firm będzie mogła zabrać głos i doradzić Sam Wiesz Komu vel Ministrowi Magii jak wyczarować sukces.

Już byśmy zatem radośnie nagłośnili kolejny sukces Ministerstwa Magii, ale doczytaliśmy informację do końca. A tam stoi jak wół, że „Użytkownikami uprawnionymi do przeglądania i wypowiedzi na forum są firmy uczestniczące w procesie modyfikacji oprogramowania dla ZSI PESEL2 (aplikacje lokalne) w urzędach gmin i urzędach stanu cywilnego. Forum będzie moderowane przez Biuro Projektu PESEL2”. Znowuż będą równi i równiejsi?!


komentarzy 5 dla “Harry Potter i Pesel 2”

  • abu quba napisał:

    daj boże że się w końcu z Grzegorzem B nawzajem powyrzucają

  • Znajacy napisał:

    Dariusz Bogucki polegl nie tyle przez konflikt z Ministrem Magii (jak go nazywa Bywalec) ale w zwiazku z afera o rzekomo niewydane pieniadze na PESEL2.

  • pantokrator napisał:

    pętak jest w porzo, jak by nie on to świat był by smutniejszy.

  • Zelmer napisał:

    Nic z tego nie rozumiem bo MSWiA dokonuje kadrowego harakiri: z wlasnej nieprzymuszonej woli, bez blizej okreslonych przyczyn, oddaje na rynek jednego z najlepszych w kraju specjalistow od funduszy unijnych w zakresie ICT.

  • Lucy napisał:

    I’ve been in Warsaw for 11 years, being of Polish extraction means I have never coreedinsd myself an expat’. In any case, the era of the classic expat in Poland is over; it ended with the economic downturn of 2001-02. In the late ’90s, Warsaw was awash with real expats. Here today gone tomorrow expats posted to Warsaw one day, off to Tokyo, Caracas, Abu Dhabi, Almaty or Beijing the next. They’d spend 90% of their life working, the rest fraternising with other expats at the Pink Club, the Hash House Harriers, events at the British School, and at one another’s houses. In themselves they were OK it was their British-born wives that were utterly unspeakable. With zero sympathy or understanding of Poland, its traditions or its history, these braying harridans would launch into tirades about how awful Poland was (stupid people, appalling weather etc) and how they couldn’t wait to move to Houston, Paris or Stockholm or anywhere with a Body Shop and Marks and Spencers.Most of these expats are long gone; their jobs done by locals. Some of them ditched the braying baggage and acquired Wife No. 2, generally younger, more attractive, more intelligent, more driven, more focused and a better adjunct to the gene pool. They stayed on. Most of the Brits I know in Warsaw fall into this category. They speak passable Polish, know what 1918, 1939, 1944, 1956, 1970, 1981 and 1989 all mean, have children in Polish schools, and are here for good. I do not consider them expats in any way, no more than I’d consider a Pole living in the UK for a decade or more an expat.However, I would call for a greater understanding among Polish bureaucrats when dealing with someone for whom Polish is not their first language, not to treat them as brain-damaged children, but to offer every them possible assistance.

Skomentuj