I jak tu nie lubić Sygnity?

W Warszawie na przemian upał i deszcz. W zaprzyjaźnionych firmach nuda. Kto w tej sytuacji pomoże dziennikarzom? Oczywiście nieocenione Sygnity (d. ComputerLand i Emax).

Rada nadzorcza w samym środku sezonu ogórkowego funduje dziennikarzom kilkugodzinne oczekiwanie pod salą, w której dyskutowana jest kandydatura nowego prezesa. A dziennikarze z wdzięczności za newsa nawet nie narzekają, że to już późne popołudnie czy, na to, że już od godziny wpuszczają na koncert Stonesów na Służewcu. Nie narzekają nawet, że kandydatura do bólu przewidywalna (choć jak solidarnie podkreślali członkowie rady kandydatów na prezesa Sygnity było kilku).

Teraz tylko czekać jak na zmiany w Sygnity zareaguje rynek. Podobno na dniach dowiemy się o zmianie zatrudnienia co najmniej kilku pracowników firmy. I to w zgoła nieoczekiwanym kierunku.


komentarzy 6 dla “I jak tu nie lubić Sygnity?”

  • Zainteresowany napisał:

    Kto wie czy i nie nastapia do Sygnity transfery ze zgola nieoczekiwanego kierunku. Podobno jednym z glownym tematow na slynnym juz posiedzeniu byl brak kompetencji firmy w obszarze podpiecia sie pod transporter z unijnymi pieniazkami.

  • Anonim napisał:

    Tabelkomaniacy pożegnali się z firmą… Ale tak to jest jak się stawia na ładne wykresy i liczby i nie dba o ludzi…

  • Kos napisał:

    A tak z innej strony patrząc na ten nasz rynek IT nachodzi taka refleksja. W jakim celu firmy wchodzą w fuzje? Jak były małe to prężnie działały, instalowały jakieś komputery w szkołach i urzędach, nawet jaką bazę danych popełniły, która działała. Teraz wielkie molochy, które nie są w stanie normalnie działać.

    Niech mnie ktoś przekona, że jest inaczej. Fuzja Computerlandu i Emaxu (fuj, cóż to za nazwa Sygnity. Kto to wymyślił?) to wielki niewypał, sprawcy przejęcia Spinu przez ABG dokumentnie rozwalili dobrze (kiedyś) funkcjonującą firmę, a teraz sami mają kłopoty. Ludzie uciekają drzwiami i oknami.

    Ech…

  • Tomek napisał:

    Pięć lat temu coś takiego jak CL mogło mieć miejsce. Teraz klienci chcą mieć coś nowego, nowe technologie, nowe rozwiązania, nowe podejścia do problemów. Firma która się nie rozwija, przestaje z czasem istnieć. CL nie ma żadnych kompetencji w oferowaniu nowych rozwiązań, co oni chcą sprzedać? bazę danych Oracle? jakiegoś starego CRMa? Przestarzałe aplikacje? chcą za to jakieś kosmiczne pieniądze.
    CL stawia na duże projekty i dużych klientów. Teraz bardzo rzadko robi się projekty informatyczne trwające 3 – 5 lat i przy których pracuje 200 osób. Nikt już czegoś takiego nie chce.
    Aplikacje rozwijane przez CL jak np: ZBYT zastępowane są tańszymi, wydajniejszymi, nowymi rozwiązaniami z zagranicy.
    Ludzie którzy chcieli coś zmienić, pójść dalej, wprowadzić CL na nowe ścieżki zostali zwolnieni. W Sygnity, CL czy jak to teraz się nazywa, pozostali jedynie „starzy wyjadacze” bez wizji, bez chęci do nauki nowych rozwiązań, przyzwyczajeni do jednej technologii no i niedługo pewnie bez pracy.

  • MBA napisał:

    Tak to jest, jak prezes skończy kursa wieczorowe, zatrudni kolegę ze studiów i postanowią się przekonać na własne oczy co robi firma konsultingowa (może i my kiedyś zostaniemy konsultantami?).

    Firma konsultingowa zmarnuje zarządowi sporo czasu, pokaże parę wykresów, błyśnie paroma obcymi zdaniami (po angielsku, a jakże). No i powstanie PLAN.

    A w CLandzie to zawsze był burdel, dlatego nikt kto wyleciał z CLandu nigdy nie został zatrudniony w Prokomie. Burdel, bezhołowie, co chwila zmieniali się szefowie projektów a projekty i tak było wirtualne.

Skomentuj