ICG i BCC podobieństwo nie całkiem przypadkowe?

Przezorni producenci filmowi po napisach końcowych zwykli umieszczać zastrzeżenie, że „wszelkie podobieństwa do rzeczywistych postaci itd. itp. są całkowicie przypadkowe„. Wygląda na to, że o podobny disclaimer będą musiały zadbać także firmy IT.

Od ponad miesiąca firma ICG (d. Icon Consulting Group) specjalizująca się we wdrożeniach SAP, przemianowała się na spółkę ICG Wdrożenia SAP. Skądinąd pewnie słusznie, bo dzięki temu nie nawet najmniej domyślni klienci nie będą mieli wątpliwości czym się zajmuje.

Sęk w tym, że podobnym hasłem „wdrożenia SAP” posługuje się inna firma specjalizująca się… oczywiście we wdrożeniach SAP. I całkiem przypadkiem jest o także firma poznańska, w dodatku były pracodawca kilku menedżerów z ICG, oczywiście BCC. Czyżby i tym razem wszelkie podobieństwo… było całkowicie przypadkowe?

Panowie pewnie zaraz dojdą do porozumienia. Być może nawet bez udziału prawników. Tego typu podobieństwa to i tak nic takiego. Samych tylko firm zajmujących się IT ze słowem Matrix w nazwie jest przynajmniej kilkanaście. Nie licząc solariów, zakładów fryzjerski, pracowni psychologicznych, czy studia tatuażu.


komentarzy 8 dla “ICG i BCC podobieństwo nie całkiem przypadkowe?”

  • Indi napisał:

    Tym bardziej sprawa śmieszna – że BCC jak i inne firmy nie zapytały się „firmy matki” czy mogą używać tego logo i napisu w swojej nazwie 🙂
    byc może BCC czuje się zagrożona na rynku i dlatego wytacza armaty przeciwko ICG i …(a to dopiero początek….walki o utrzymanie rynku)

  • reader napisał:

    widac, ze bywalec wrocil z urlopu i znowy zaczal bywac 🙂

  • Redakcja napisał:

    Szanowni Czytelnicy!
    Bywalec nigdy nie przestal bywac!!! Widac jednak nie bywal w miejscach odpowiednio interesujacych….

  • Piotr napisał:

    Zupełnie normalna sprawa. ICG próbuje upodobnić się do naprawdę dobrej firmy na rynku i wykorzystać ich renomę. A że w ICG pracują byli pracownicy BCC to rozumieją, że warto naśladować BCC.

  • tolep napisał:

    „Na pewno potrzbujemy rzetelnych, nieskażonych ideologią, interesami i interesikami badań nad klimatem.”

    Do czego i jacy „my”? jakich „badań nad klimatem”, lelum polelum?
    Meteorologia istnieje i ma się dobrze.

    Karczmy na skutym lodem Bałtyku głupie kilkaset lat temu są faktem historycznym, podobnie jak tegoż morza odtajanie. Jak ci ciemni nieoświeceni przeżyli bez klimatologów? Niesamowite.

    Zgadzając się z tym, że zmiany temperatury to JEST PROBLEM, którym TRZEBA SIĘ ZAJĄĆ, przechodzi Pan na ICH stronę. Deklaracje „jestem sceptykiem” niczego tu nie zmienią. Podobnie twierdząc, że np. „trzeba się zająć problemami służby zdrowia” człowiek wypowiadający tę frazę określa się jako socjaletatysta (tfu!)

    Rzeczywista linia podziału nie jest wyznaczona przez pytanie „JAK się zająć problemem…” tylko przez pytanie „CZY problemem, którym należy się zająć jest…”

  • nick/imię napisał:

    >>Część z nich, np. Rosja czy Kanada, tylko czeka na globalne ocieplenie.

    Ogólnie to jest tak by plusy nie przysłoniły nam minusów.

    Pod lodem są złoża ale to śpiew przyszłości. Gorzej z realnymi problemami. W Kanadzie w wiecznej zmarzlinie buduje się jak na betonie, twardym stabilnym gruncie. W przypadku ocieplenia Część z nich, np. Rosja czy Kanada, tylko czeka na globalne ocieplenie (w które ja nie wierzę) wielkie tereny staną się nie stabilne, podmokłe.
    Nie jest to trywialny problem że „domek trochę osiądzie” To są drogi, rurociągi, sieci energetyczne, właściwie cała infrastruktura.
    Oczywiście problem zależy od skali zjawiska, ale trzeba i to mieć na uwadze, jeśli się oczywiście wierzy eko-terrorystom.

  • TakCzySiak napisał:

    Dziękuję za wskazanie, że istnieje coś takiego jak ITER. Z przyjemnością poczytałem o tym w wikipedii.

  • marioo napisał:

    Mamy nową kategorię społeczną w stosunku do „EKOzadymy” : „niewierzący ale praktykujący” do których i ja się zaliczam 🙂

Skomentuj