Bóg, Honor, Ojczyzna

Jak się dowiedzieliśmy, wraz z nową władzą w jednym z urzędów centralnych pojawiły się nowe kryteria oceny menedżerów IT. Wśród wymogów stawianym nowo zatrudnionym były dwa, które z trudem można określić jako merytoryczne. Pierwszy to brak posiadania teczki TW w IPN, a nawet bycia członkiem jakiejkolwiek organizacji kojarzonej z PRL, a więc możliwość powiedzenia z czystym sumieniem, że nie było się w układzie. Drugi zaś to bycie… praktykującym katolikiem.

Niestety nie wiemy, któremu z koalicjantów podlega ten urząd. Można jedynie zgadywać…


komentarzy 15 dla “Bóg, Honor, Ojczyzna”

  • alesz napisał:

    Bóg, honor i właściwy wzrost – czyli nie większy niż średnia arytmetyczna prezydenta i premiera – to dużo lepsze kryteria.

    ALesz

  • Ciekawy napisał:

    Czyzby trzesienie stolkow w PESEL2 mialo cos tu na rzeczy ???

  • JN napisał:

    a co ze sportem po dzisiejszej informacji Gazety Prawnej?

  • Michał Małyszko napisał:

    Może to nie być łatwe (wymagany hardware Apple), ale moim zdaniem dobrze byłoby pokazać też OS X Appla.

  • Wojciech Ściesiński napisał:

    Bardzo cenna inicjatywa 🙂

    Proponuję spojrzeć w kierunku
    1. Edubuntu http://www.edubuntu.org
    2. Linux-EduCD http://www.linux-educd.pl

    Powodzenia!

    Chętnie poczytam jak Wam poszło.

  • Paweł Krawczyk napisał:

    Przede wszystkim proszę nie podważać swojego wizerunku przez wmawianie dziecku, że coś jest łatwiejsze jeżeli istnieje ryzyko, że naocznie będzie mogło stwierdzić że nie jest 🙂

  • tolep napisał:

    Czy w ramach szkolnej licencji dziecko może sobie zainstalować na domowym komputerze PowerPointa? Jeśli tak, niech Pan zostawi to tak jak jest.

    1. nauczyciel (i jednocześnie szkolny administrator?) musiałby być naprawdę doświadczonym linuksiarzem z właściwym podejściem do użytkownika i jego potrzeb.
    2. akurat PowerPoint jest niekwestionowanym standardem de facto i bezdyskusyjnie najlepszym programem do tworzenia prezentacji.
    3. „informatyka” w podstawówce ma na celu nauczenie sprawnego posługiwania się komputerem w tzw. realu. A real mamy Windowsowy.
    4. prezentacja? na język polski? do czego to doszło. Czy rzeczywiście potrzeba efektów specjalnych, a może dokument w rodzaju PDF by wystarczył?
    5. dzieci w szkole nie nadają się na przedmiot zmian naprawdę rewolucyjnych. Drobne kroczki typu OOo są znacznie skuteczniejsze. (alternatywnych przeglądarek już nie trzeba wprowadzać)

  • nick/imię napisał:

    Marudzenie.
    Co z tego że Pan się uparł na otwarte oprogramowanie jak poważni producenci wolą Microsoft. Niech Pan zobaczy że nie ma programu typu SAS, Rational, które by dokonywały eksportu do formatu OO, wszystkie do word, excel. Nawet są wtyczki do excela bo niestety biznes z tego korzysta. Dlatego niech osoby odpowiedzialne za rozwój wolnego oprogramowania wpłyną by dało się korzystać z open office w poważnych zastosowaniach, by odt był możliwy do eksportu itp.
    Inaczej co kilka lat będziemy się cieszyć że jakieś małe miasto wybrało linuxa, a później po cichu się wycofało (bo o porażkach się nie mówi) lub na linuxie postawiło wirtualną maszynę i tam Windows XP.

  • Jakub Chabik napisał:

    Dziękuję za liczne i błyskawiczne komentarze:

    @MM: Też chciałbym, ale nie mam pod ręką ani darmowego systemu, ani darmowego hardware”u.

    @WŚ: Bardzo dziękuję za namiary, ściągnąłem i wypaliłem Linux Educd. Nawet uruchomione z CD robi wrażenie bogactwem pakietów i prędkością działania. Za parę dni zainstaluję na jednym z moich starszych komputerów, zobaczymy jak wtedy będzie hulał. Wielkie dzięki! Edubuntu jeszcze lepsze, ale na razie nie w Polsce 🙁

    @PK: Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że obsługa prostego pakietu typu Google Docs czy Open Office jest prostsza niż zaawansowanego typu MS Office. Dzieciaki nie są głupie – zorientują się, że momentami Linux może wymagać większego zaawansowania niż Windows. Tylko mądry nauczyciel może tym pokierować w taki sposób, żeby niestandardowe zadania były dla bardziej zaawansowanych uczniów.

    @tolep:
    ad 1. nie wydaje mi się, to nie te czasy kiedy do każdej instalacji trzeba było doktoratu z IT
    ad 2. zgoda, co w niczym nie zmienia faktu, że dzieciaki nie muszą się uczyć korzystania z komercyjnego Worda w sytuacji, gdy mają darmowe odpowiedniki w zupełności wystarzcające do ich zastosować
    ad 3. Real mamy taki jaki sobie wychowamy; ja chcę wychować użytkowników komputerów i internetu, a nie użytkowników oprogramowania Microsoftu
    ad 4 i 5. innym razem

    Pozdrawiam wszystkich i jeszcze raz więlkie dzieki; czekam na dalsze komentarze!

  • Janusz napisał:

    Witam Pana !
    Miałem podobny problem z moimi córkami, może nie konkretnie z nimi a z ich szkołą i informatyką, kilka lat temu (obecnie córki mają 20, 22 i 23 lata).Otóż wtedy zaproponowałem panu od informatyki, który nota bene akurat trochę znał się na innych niż M$ systemach operacyjnych, warunkowe wprowadzenie równolegle dystrybucji linuksa o nazwie Mandrake – obecnie Mandriva i polski odpowiednik Xtreme.Warunkowość polegała na tym, że nauczyciel po dwóch m-cach zaznajamiania uczniów z linuksem (od podstaw, tak jak i Windows) przeprowadził małe referendum w klasie córki na temat :który system operacyjny będzie nauczany.Ze sporą przewagą wygrał linux.W klasie średniej córki linux przegrał „o włos” zaś u najmłodszej wygrał znów linux.Obecnie w takiej sytuacji (jak Pan) zaproponowałbym linuksa Madrivę lub Xtreme.Oba są komercyjne ale mają wersje całkowicie free.Trzeba tylko doinstalować ręcznie kodeki a-v, OpenOffice”a, bezpłatne programy Adobe (Acrobat Reader,Flash plugin),może drivery do kart graficznych ATI i NVidii.Wybór programów w tzw.repozytoriach jest ogromny – kilka tys.sztuk i ciut-ciut.Dystrybucja ta (Xtreme wprost wywodzi się z Mandrivy) jest moim zdaniem najłatwiejsza dla początkujących, ładnie się prezentuje graficznie a i możliwości jak na naukę informatyki spore.Więcej szczegółów znajdzie Pan w sieci, wystarczy „zagooglować”.Życzę powodzenia

  • Stanisław Bartkowski napisał:

    Z moich doświadczeń mogę powiedzieć, że najprostszym i najfajniejszym linuksem jest ubuntu.
    Jeśli chodzi zaś o sam problem, to zalecałbym ogromną ostrożność. Szkoła to naprawdę nie jest miejsce do przeprowadzania rewolucji czy pole bitwy systemów operacyjnych, przeglądarek i pakietów biurowych. Dzieci szkolne także nie powinny być wykorzystywane do przeprowadzania jakiś dziwacznych eksperymentów z cyklu „który system operacyjny jest lepszy”.
    Lekcje w szkole powinny mieć na celu jakiś określony efekt edukacyjny, nie do końca rozumiem, jak się w tym mieści równoległe nauczanie dwóch różnych systemów czy pakietów. Może lepszym rozwiązanie jest zasugerowanie nauczycielowi żeby na zajęciach pozalekcyjnych pokazywał jakieś alernatywne rozwiązania ? Z drugiej strony zajęcia pozalekcyjne z Open Office czy Google Docs ? Chyba można ten czas spożytkować na ciekawsze rzeczy.
    Obawiam się, że to co z pozoru wygląda na rzecz prostą – linuks i Open Office – to w praktyce bardzo się komplikuje. A co gorsza, zrobione nieprofesjonalnie, odbije się na dzieciach, które zamiast odnieść z tych zajęć korzyść, wyjdą tylko z mętlikiem w głowie.

  • czytelnik napisał:

    Zgadzam się z przedmówcami. Dzieci powinny poznać wszystkie platformy oraz alternatywne programy do poszczególnych systemów. Jeśli ktoś będzie pracował w mediach, w DTP, w reklamie powinien znać Mac OS. Gdyby dzieci uczyły się w szkołach o produktach z jabłkiem, być może komputery Apple nie stanowiłyby 1 proc. komputerów w Polsce a np. 10-30 proc., jak jest w innych krajach.

    Co do Linuksa – jak napisał Janusz, Mandriva i EXtreme to systemy komercyjne. Szkoła z jednym belfrem od informatyki to nie miejsce na darmowe systemy wymagające samodzielnej instalacji dodatków, kodeków, aktualizacji itd. Powinien też być help desk.

  • mpk napisał:

    a moim zdaniem wybor oprogramowania uzywanego w nauczaniu informatyki na poziomie podstawowym to problem calkowicie drugoplanowy. wazne czego sie uczy. co z tego, ze nauczymy kogos sprawnej obslugi programu X, skoro w momencie pojawienia sie czegokolwiek nowego (funkcji, problemu, whatever) uzytkownik rozlozy bezradnie rece?

    uczmy dzieci dostrzegania schematow – przeciez sila rzeczy interfejsy programow o zblizonym przeznaczeniu beda pelne podobienstw (a ctrl-v nie dziala tylko w wordzie), pokazmy, ze system plikow ma strukture drzewiasta, a nie jest workiem z ikonkami, wyksztalcmy w nich wyobraznie/intuicje pozwalajaca radzic sobie w sytuacjach nieszablonowych i ”last but not least” pokazmy im gdzie i w jaki sposob szukac pomocy/poszerzac wiedze.

    majac takie podstawy czlowiek (zakladajac minimum checi) w krotkim czasie nauczyc sie pracy z dowolnym systemem operacyjnym, pakietem biurowym czy programem do obrobki grafiki.

  • Jakub Chabik napisał:

    Dzięki za komentarze – odpowiedź na blogu.

Skomentuj