Paradoksy innowacyjnej Polski

Krzysztof Głomb, prezes Stowarzyszenia Miasta w Internecie, żali się w wywiadzie, który można przeczytać w naszym serwisie publicstandard.pl, że kuleje u nas innowacyjna gospodarka. Ależ skąd, Panie Prezesie, trzeba tylko lepiej poszukać.

1. Mieszkańcy Szczecina podróżują do Krakowa autostradą przez Berlin. Tak jest szybciej. Jak ta innowacja się przyjmie na Ścianie Wschodniej, to do Kijowa będziemy jeździć przez Rumunię (o ile tamci szybciej zbudują o nas autostrady)

2. Jeżeli chcesz się zamieszkać w Szczecinie, to pamiętaj, że najtańsze mieszkania, ba! wille, są po niemieckiej strony granicy. Są już całe ulice wykupione przez obrotnych rodaków. A jak masz pieniądze na inwestycje, np. na wakacyjny apartament nad morzem, to zamiast myśleć o Świnoujściu czy też Międzyzdrojach, pomyśl o Alhbecku.

3. Na Śląsku samorządy jeden za drugim podłączają swoją sieć wodociągową do czeskiego przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjnego. Woda u sąsiadów jest zdecydowanie tańsza. „I my też byśmy sprzedawali taniej, jakby gminy zaprzestały pobierać podatki za grunt pod siecią wodociągową” – odpowiadają polskie firmy.

4. Gminy z pięciu województw Ściany Wschodniej nie mogą się doczekać jak ruszą przetargi na budowę regionalnych sieci szerokopasmowych za pieniądze unijne. Ale niektóre uchwaliły plany zagospodarowania przestrzennego zabraniające stawiania jakichkolwiek masztów radiowych. Udokumentowany rekord Polski w zdobywaniu pozwoleń na inwestycję telekomunikacyjną wynosi wszakże 60 miesięcy!

Moglibyśmy wymieniać te „innowacje” w nieskończoność. Kto tu w końcu zacznie myśleć?


komentarze 2 dla “Paradoksy innowacyjnej Polski”

  • He he he napisał:

    Wcale sie nie dzieje gorzej w kraju z innowacyjnoscia drogi redaktorze Bywalcu: Pan Prezydent Wroclawia (oby zarzadzal miastem wiecznie …) zarzadzil szeroko zakrojona akcje marketingowa na rzecz sciagniecia sfrustrowanych urzednikow z Warszawy do Wroclawia

  • Piotr R. napisał:

    Moim zdaniem akurat tylko producenci oprogramowania (z wyjątkiem gier) mają jedynie prawo do narzekań na piractwo ze względu na to, że jako jedyni (w Polsce) mają sprawne kanały dystrybucji.

    Inna sprawa, że większość legalnych nabywców musi się niestety liczyć z otrzymywaniem spamu 🙁

    Jeśli chodzi elektroniczną dystrybucję gier to głównym problemem są absurdalnie wysokie ceny często przy jednoczesnym sprzedawaniu ich w formie subskrypcji (por. Steam) bez możliwości ich dalszej odsprzedaży, blokady regionalne i np. brak możliwości legalnego nabycia wersji nieocenzurowanej itd.

Skomentuj