Gra w „dziada”

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej http://www.sport.pl/pilka/1,65050,4060783.html ” target=”_blank”>trener piłkarzy Arki Gdynia grozi, że odejdzie z zespołu, bo główny sponsor Ryszard Krauze miał się z nim spotkać w ostatnią niedzielę, ale nie przyszedł… Trener Stawowy, bo o nim mowa, być może zna się na futbolu, wie jak obsztorcować zawodników w szatni, ale o branży informatycznej to ma mgliste pojęcie.

Panie trenerze! Więcej pokory. Znamy takich VIP-ów ze złotymi Rolexami, co przez pół Polski jechali na wyznaczone w południe spotkanie z prezesem Krauze, cierpliwie czekali pod gabinetem wodząc wzrokiem za urodziwymi asystentkami zarządu, by o 3. nad ranem dowiedzieć się, że mogą próbować szczęścia w innym terminie. I tak latają między Gdynią a Warszawą, a prezes gra z nimi „w dziada”.

Wcześniej trener Stawowy długo pracował z innym wybitnym mecenasem sportu – prezesem Januszem Filipiakiem. Masochista jakiś?


komentarze 3 dla “Gra w „dziada””

Skomentuj