Jak wkurzyć dziennikarzy? Poradnika część druga….

….bo za pierwszą może uchodzić wpis poniżej dotyczący imprezy Microsoftu…

Dawno już nie widzieliśmy kolegów po piórze tak wkurzonych i rozczarowanych jak na wczorajszej krakowskiej konferencji prasowej Google z Gregiem Badrosem, szefem europejskich działów badawczo rozwojowych firmy z Mountain View….

Być może to zaskoczenie wynika z faktu, że nie bywamy na briefingach z szefową MSZ P. Anną „Proponuję-żeby-Państwo-nie-zadawali-żadnych-pytań” Fotygą….

Przedstawiciele Google byli niemal równie enigmatyczni. „Ile osób planują Państwo zatrudnić w Krakowie?” – pytali dziennikarze. „Tylu, ilu wartościowych kandydatów znajdziemy?” – odpowiadał szef polskiego ośrodka Wojciech Burkot. „Kilkunastu? Kilkudziesięciu? Stu? Tysiąc?” – dociekali dziennikarze. „Jeśli przyjdzie tysiąc wartościowych osób to tyle zatrudnimy” – odpowiadali niezrażeni przedstawiciele Google.

Podobne przekomarzanki towarzyszyły pytaniom o projekty realizowane w Krakowie, czy przyszłość samej korporacji. Rozczarowanych dziennikarzy nie udobruchały nawet gustowne czarne koszulki polo z logiem koncernu szczycącego się hasłem „don’t do evil”.

Nieskromnie przyznamy, że udało nam się wyciągnąć z przedstawicieli Google ciut więcej informacji. Wywiad z Gregiem Badrosem w jednym z najbliższych numerów Computerworld.


Jeden komentarz dla “Jak wkurzyć dziennikarzy? Poradnika część druga….”

  • Bakunin napisał:

    Hmm… Wydaje mi sie, ze dziennikarze sie wkurzyli bo nie do konca rozumieja specyfike Google”a, jak i charakter centrum R&D. Google zatrudnia tysiace inzynierow rocznie… i naprawde jak znajdzie tysiac dobrych kandydatow do pracy w Krakowie, to zapewniam, ze dla kazdego starczy zajecia. Wiec, zanim sie dziennikarze zaczna wkurzac, niech sie zainteresuja jak wyglada proces rekrutacyjny w Google”u…

    A do dziennikarzy wkurzonych mam pytanie: ile napisza jeszcze w tym roku artykulow i na jaki temat. Wszelkie wymijajace odpowiedzi w stylu, ze to zalezy od wydarzen, rynku itp. potraktuje swietym oburzeniem.

Skomentuj