Ultimatum

„Jeśli natrafię na próby obstrukcji w przetargach, to jestem zdecydowany anulować wszystkie postępowania. Pomyślę sobie tylko, że polskie firmy nie są kapitalistycznymi i nie chcą zarobić 200 mln złotych, skoro przeistaczają się w psa ogrodnika” – wyjawił w wywiadzie dla CW wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Piotr Piętak (zapis rozmowy w najnowszym wydaniu Computerworld).

Załóżmy, że tak się stanie. Kto zatem zbuduje PESEL 2? Według Piotra Piętaka zespół informatyków z gospodarstwa pomocnicznego MSWiA, opłacanych z pieniędzy unijnych. Wspomogą ich również byli pracownicy Departamentu Rejestrów Państwowych. Innym pomysłem wiceministra na usprawnienie informatyzacji administracji publicznej, albo jak kto woli na zwiększenie konkurencyjności, jest państwowe przedsiębiorstwo informatyczne. To jej państwo powierzałoby budowę różnych systemów informacyjnych. Wreszcie Piotr Piętak ogłasza, że powstanie Instytut Technik Informacyjno-Administracyjnych afiliowany przy Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. Słuchaczem tego Instytutu będzie mógł być każdy pracownik administracji publicznej po maturze. Gdy zda końcowy egzamin, będzie dostawał podwyżkę i propozycję nowego wyższego stanowiska. Instytut powstanie za pieniądze unijne w ramach priorytetu 4. „Dobre państwo”, na który jest przeznaczonych 400 mln złotych. Poznanie wiedzy o UE i jej procedurach będzie jednym z głównych celów tej placówki. Do tego dojdzie nauka zastosowania IT w administracji publicznej.

Kochano branżo, jeśli ktoś z Was będzie marudził i wybrzydzał na ministerialne SIWZ, ale głosował na PiS, nie będziemy Was bronić. Sami tego chcieliście. Jeśli zaś chodzi o Instytut, to ten pomysł może się obronić. Takich kursów brakuje urzędnikom, zwłaszcza po Krajowej Szkole Administracji Publicznej (KSAP)… Natomiast informatyczne przedsiębiorstwo państwowe. Spuśćmy litościwie kurtynę milczenia. Jedno już mamy. Nazywa się Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych SA.


komentarze 3 dla “Ultimatum”

  • Konyo napisał:

    Powstanie takiego Instytutu uwazam za swietny pomysl. Nasza administracja cierpi raczej na niedomiar wiedzy niz jej nadmiar. Podejrzewam ze natchnieniem dla frankofona min PP jest francuska ADELE.

    Ciekawym tylko kto bedzie wykladal sluchaczom „sprawy europejskie” bo z tego co wiem wszyscy ludzie ktorzy by mogli cos ciekawego powiedziec zostali odeslani na tor postojowy.

  • Abu Quba napisał:

    Państwowe Przedsiębiorstwo Informatyczne to znakomity pomysł!Prowadzi wprost do ustalenia cen regulowanych na roboczogodziny prac programistycznych, a z czasem tez pewnie do interwencyjnego skupu usług konsultingowych przez odpowiednią agencję państwową. Działającą oczywiście w interesie rynku. Socjaliści są jednak niezniszczalni.
    A propos, we Francji oczywiście tez jest PPI – nazywa się Bull.

  • Jeremi napisał:

    Moze ten pomysl z firma panstwowa (PWPW ?) to jest pomysl na zatrudnienie ludzi ktorych wiedza jest dla administracji uzyteczna a z powodow politycznych nie za bardzo mozna trzymac ich na eksponowanych stanowiskach w urzedach. Lepsze niz trzymanie bodajze najlepszego speca od programow unijnych w ICT jako magazyniera.

Skomentuj