Benefis Piotra Piętaka

To był niezapomniany wieczór. Prawie 100 osób słuchało z napięciem wykładu wiceministra Piotra Piętaka, odpowiedzialnego za rejestry państwowe, w tym budowę systemu PESEL 2. Profesor Bolesław Szafrański ma prawo być dumny z tego, że na jego międzyuczelnianym seminarium „Problemy badawcze i projektowe informatyzacji państwa” (Szkoła Główna Handlowa, Wojskowa Akademia Techniczna i Uniwersytet Warszawski) Piotr Piętak, polityk PiS i współtwórca programu wyborczego tej partii, publicznie zadeklarował, że nie ma żadnego UKŁADU.

28331-small

Sytuacji w Polsce są winne pozostałości po peerelowskich procedurach, czyli SYSTEM. „My informatyzujemy bałagan” – odkrywa prawdę starą jak świat. Dlaczego? Gdyż w minionych latach nikt nie zadał sobie trudu przeprowadzić zmian systemowych w konstrukcji państwa. Nie należy szukać winnych w ludziach i agentach, w lecz w systemie. Nic dziwnego, że Piotr Piętak wyznaje „coraz bardziej jestem antypisowski”.

28333-small

Na dowód tego przypomina jak powielokroć opowiadał o firmach IT, które informatyzowały bez powodzenia centralne instytucje państwowe. „Ależ one informatyzowały peerelowskie procedury które miały się do wolnego rynku jak pięść do nosa” – brzmi. Toteż w imię wolnego rynku i kapitalizmu (niezwykłe wyznanie jak na przedstawiciela partii rządzącej) należy zacząć od sanacji prawa, gdyż „nasza administracja jest jak domek z kart”.

Żeby państwo miało wiedzę o sobie, musi tą wiedzę przejąć od firm zewnętrznych. W jaki sposób? Wkrótce powstanie państwowy Instytut Technik Informacyjnych i Informatycznych, kuźnia kadr elektronicznej administracji. Jego absolwenci mają prowadzić takie projekty jak PESEL 2 czy też stworzyć profesjonalny Urząd ds. Informatyzacji. Urząd byłby kontrolerem obiegu informacji w państwie.

28332-small

Właśnie na jego przykładzie Piotr Piętak udowadniał jak program wyborczy PiS naprawy państwa legł w gruzach. Nie było mocnych, by przełamać resortowe spory jak taki urząd zorganizować, który sprzeciwiałby się bezsensownym projektom informatycznym. Ale jeśli takowy urząd powstanie wewnątrz MSWiA, to będzie klęska. Dlaczego? Politycy PiS zrozumieli tylko tyle, że wystarczy silny lider (np. Piotr Piętak), by budować odpowiednie systemy informatyczne w państwie, przy czym nic innego nie zmieniając. „Wstydzę się za polityków” – wyznaje i dopowiada, że w sejmie może raptem z trzech posłów (Ludwik Dorn, Jan Rokita, Waldemar Pawlak) mają pomysł na sprawne państwo z nowoczesną administracją publiczną. „Charyzmatyczny przywódca nie rozwiązuje problemu. To kwestia procedur i organizacji” – mówi, powołując się na ostatnią książkę prof. Jadwigi Staniszkis „O władzy i bezsilności”, głoszącej pochwałę władzy sieciowej.

Branża słuchała z przejęciem literackiego wywodu Piotra Piętaka. W poniedziałek jak przesłuchamy ponownie taśmy (nagrywaliśmy jawnie) odniesiemy się do poglądów ministra, że „państwo nie jest firmą”. A na razie odliczamy czas, kiedy Piotr Piętak zostanie odwołany ze stanowiska za podważenie dogmatu braci Kaczyńskich o wszechobecnym UKŁADZIE.


komentarzy 10 dla “Benefis Piotra Piętaka”

  • niebywalec napisał:

    Pan Minister chyba musi nieco odświeżyć swoją wiedzę o zarządzaniu IT… to nie jest belletrystyka, to już jest dojrzała wiedza i mnóstwo good practices, tylko niech to ktoś zrozumie i przetworzy na „poetykę” rządową, a nie tworzy własne, kosmiczne teorie. Podawanie jako wzorcowych doświadczeń rządu francuskiego zakrawa na lekką kpinę, a wypowiedzi na temat „inności” informatyki rządowej, o ile ktoś je weźmie na poważnie, cofną nas w rozwoju o 20 lat… Pomocy!

  • Yaico III napisał:

    Zaiste ciekawy to byl wyklad.

    Dla mnie byl dowodem ze istnienie tworu pt „dzial informatyzacja” jest nieporozumieniem – mowmy ODDZIELNIE o informatyce w administracji (co celnie opisal min Pietak) i o technologiach spoleczenstwa informacyjnego – co jest z kolei scisle zwiazane z innowacyjnoscia gospodarki i ma sie do administracji jak piesc do nosa! Pewnie dlatego ani razu nie padl w wykladzie ulubiony przez innego podsekretarza z MSWIA epitecik „czerwoni guru spoleczenstwa informacyjnego”. Czyzby nadchodzila amnestia dla katorznikow …

    ps do bywalca dziekuje za zamieszczenie zdjatka ze mna 😉

  • Wacek napisał:

    Byłem na tym wykładzie i muszę podkreślic, że sala nie słuchała z przejęciem. Raczej właściwym określeniem jest: z politowaniem

  • Tomek napisał:

    Do Yaico III (?): zapomniales dodac ze wspomniany inny podsekretarz byl na sali podobnie zreszta jak b podsekretarz w b MNiI.

  • Bogdan napisał:

    Wszystko zalezy od perspektywy – np. dla programistow Krakow to raj (zaglebie firm developerskich). A dla sieciowcow niestety pustynia – brak powaznego biznesu dla ktorego warto otworzyc oddzial wspierajacy uslugi sieciowe IT;)

  • MMR napisał:

    Gdy miałem swoja „przygodę” z przemysłem IT w Niemczech jedną z rzeczy jaka zwróciła moją uwagę było bardzo częste umiejscawianie firm IT w małych miejscowościach. Często sie zdarza, ze w miastach liczących 150 tyś. miszkańcow znajdziemy kilka firm liczących ponad 300 pracowników i jednocześnie kilka centrów badawczych – takim przykładem jest ULM – Neu Ulm na południu Niemiec. W Ulm jest też uniwersytet!

    Powodów jest oczywiście wiele. A jedna z podstawowych jest INFRASTRUKTURA.

    Przytoczę teraz przykład chyba ekstremalny: miałem okazje współpracować z firmą produkującą oprogramowania i będącą w swoim zakresie jednym z liderów rynku w Niemczech. Siedziba firmy mieści sie w Północnej Westfalii w … wiosce liczącej 1000 mieszkańców oddalonej od najbliższego miasta o prawie 40 km. Nie przeszkadzało to właścicielowi wybudować sporego budynku a DT podłączyć mu do firmy światłowód z ogromną przepustowością. Dla właściciela prowadzenie rozmów handlowych z jednoczesnym widokiem na park krajobrazowy? Bezcenne… 🙂

    A i pracownicy dojeżdżają często prawie 100 km do pracy co zajmuje im … mniej niż 1 godzinę – autostrady i szybka kolej + sprawna komunikacja miejska. W Ulm jeden pracownik dojeżdżał z Monachium (120 km) – najpierw koleją (ICE) 40 min a potem tramwajem 10 min. Wielu z nas jedzie w Warszawie ponad godzinę.
    Inny w wspomnianej wiosce dojeżdżał samochodem z kolegą ponad 70 km – dojazd zajmował im 30 min (oczywiście autostrada jaka była w pobliżu)

    Zarobki – różnice oczywiście są. Ale jak sie uwzględni koszty życia nie są one duże.

    Oczywiście pozostają takie sprawy jak centrale firm czy urzędów niemieckich – i tam firmy mają biura handlowe itd.

    Inną kategoria jest chyba Wielka Brytania (nie mam tu chyba właściwej wiedzy i mogę sie mylić) ale patrząc na to, iż 20% populacji mieszka w i około Londynu to tam wszystko mieści się raczej w jednym miejscu 🙂

    Pozdrawiam

  • zz napisał:

    Czy informatyka to jest ”help desk”?

  • Jakub Chabik napisał:

    Myślę, że MMR dotknął sedna sprawy – to kwestia infrastruktury – zarówno tej technologicznej, jak i tej pozwalającej na dojazdy (lub – coraz częściej – pracę w domu). Ze perspektywy moich trzydziestu paru lat mogę powiedzieć, że jakość infrastruktury w Polsce szybko się podnosi. Na razie w metropoliach poza Warszawą, wkrótce – także w średnich i mniejszych miejscowościach. Dzisiaj największe inwestycje IT są lokowane w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Gdańsku; jutro będą lokowane w Zambrowie, Olkuszu, Chojnicach i Szamotułach. Za pieniędzmi pójdzie kadra i wreszcie zrobi się normalnie – czyli w Polsce będzie miał miejsce zrównoważony rozwój.

    @zz Nie, informatyka to nie tylko help desk. Tylko że w innych obszarach IT to wygląda tak samo.

Skomentuj