Buntownik zza Odry

Jürgen Gallmann ma szanse stać się ikoną buntu przeciwko reżimowi wielkich korporacji IT. Cichym idolem wszystkich country managerów, dyrektorów generalnych i prezesów.

Do piątku Gallman był szefem Microsoft Deutschland GmbH. Stanowisko nie byle jakie – ponad 2000 ludzi w ośmiu biurach, obroty w miliardach dolarów, w rok 5 milionów sprzedanych Xboxów. Ex-szef planował zatrudnić w tym roku więcej osób niż pracuje w polskim Microsofcie. Nie zdążył, bo posprzeczał się z Redmond o nadmierną ingerencję w działalność niemieckiego oddziału. Skarżył się, że centrala nie rozumie lokalnych uwarunkowań niemieckiego rynku. Poprosił o rozwiązanie umowy, napisał pożegnalnego maila, wstał zza biurka i wyszedł.

Odczuwamy schadenfreude. Wydawało się, że tylko nasi dyrektorzy narzekają na szefów z Londynu czy Paryża, tak jak polscy piłkarze na zagranicznych trenerów, którzy sadzają ich na ławce rezerwowych. Ileż to razy słyszymy: „gdyby ten taki owaki dał nam więcej swobody …”. A co do specyfiki niemieckiego rynku, nawet nie staramy się jej zrozumieć. Z trudem radzimy sobie z rynkiem polskim.


Jeden komentarz dla “Buntownik zza Odry”

Skomentuj