Google prawie gotowy do inwestycji w Polsce (prawie robi różnicę)

Czasami logiki internetowego kapitalizmu nie potrafimy pojąć. Z dnia na dzień Google podejmuje decyzję o zakupie serwisu YouTube, który według specjalistów jest puszką Pandory skrywającą niezliczoną ilość procesów o naruszanie praw autorskich. Naprawdę nie trzeba doktoratu z prawa na Harvardzie, by wiedzieć, że nie jest to czcze gadanie. Niezrażony Google wykłada na stół 1,6 mld USD w przekonaniu, że zrobił świetny interes.

Trudniej przychodzą firmie decyzje o mniejszych wydatkach. Choćby o utworzeniu ośrodka badawczo-rozowojowego przy jednej z polskich uczelni. Koszt przynajmniej 10 tysięcy razy niższy i zero ryzyka. Do tego zdolni i pracowici ludzie, piękne kobiety, a niedługo mają powstać autostrady. Tymczasem sprawa ciągnie się od miesięcy. Wybrano szefa polskiego Google R&D, na dniach ma ruszyć rekrutacja menedżerów projektów, a mimo to nadal nie ma decyzji – gdzie w Polsce i czy w ogóle w Polsce? Szybciej poszłoby gdyby PAIZ zaproponował Google’owi sprzedaż którejś z polskich renomowanych uczelni w całości. Za 1,6 mld USD mógłby sobie kupić krakowską AGH, a studenci do spółki z Comarchem zrobiliby takiego YouTube’a w dwa miesiące.

Znana jest historia News.com (to ich podsłuchiwała szefowa rady nadzorczej HP), który zadarł z Google. Dziennikarka serwisu przez pół godziny intensywnego używania wyszukiwarki stworzyła precyzyjny profil prezesa Erica Schmidta i napisała ile ma dzieci, domów, ile wydaje na dobroczynność, ile ma akcji, opcji itp. Taka „wyszukiwarka Lesiaka”. Google śmiertelnie obraził się na News.com, jak PiS na TVN. Mamy nadzieję, że Wojciech Burkot, pewny kandydat na szefa labu Google’a w Polsce świadom jest potęgi narzędzi tej firmy i nie będzie miał za złe, gdy podamy publicznie, że robi fajne zdjęcia. Liczymy, że pod jego wodzą Google zrobi wreszcie jakąś rozsądną alternatywę dla Yahoo! Flickr.


komentarzy 10 dla “Google prawie gotowy do inwestycji w Polsce (prawie robi różnicę)”

  • Ferry rozbrojony napisał:

    Ale po jaka c*****ę im polacy? Ja wiem, ze wygrywamy nagrody w konkursach programistycznych jak w konkursach pilotow, ale to nie przeklada sie na nic. Nie ma zadnego duzego projektu OS, ktory by prowadzili polacy. dystrybucje sa smieszne aurox to sklecone na szybko fedorki a PLD, ktore od lat ””poleruje”” zaloga zlozona z 5 osobnikow nie nadaje sie do niczego po za serwerem apache.

    Takie jest niestety zycie. W Polsce nie ma dobrego oprogramowania (nie znecam sie nad Prokomem) i po za slownie jednym algorytmem szyfrujacym nic ciekawego nie wymyslilismy. To lepiej kupic uniwersytet, ale w indiach. Co zdolniejsi po prostu zwiewaja za „gramanice”, a ostatni gasi swiatlo.

  • Staszek napisał:

    „studenci do spółki z Comarchem” to jak „żołnierze do spółki z wojskiem”. „Studenci z Comarchu” brzmi zgrabniej i krócej 🙂

  • kazik napisał:

    To nie jest tak, ze nie mamy dobrych programistów czy projektantów oprogramowania. Problem tkwi raczej w sprawnym (nie tylko z finasowego punktu widzenia) zarzadzaniu tego rodzaju przedsiewzieciami. „Dobrym” przykladem tego jest dzial SDC Siemensa we Wroclawiu – przez ostatnie 2-3 lata uprawiano tam wielka propagande sukcesu, a teraz okazuje sie, ze to wielka klapa i na zwolnieniach prawie 200 osob (programisow, nie menedzerow) to sie nie skonczy …

  • Redaktor w swoim imieniu napisał:

    Wierzę, że Google otworzy wreszcie swoje centrum w Polsce. Wierzę, że uczyni to z jednego powodu – przekonania, że własnie w Polsce znajdzie odpowiednich specjalistów.

    Przekonywali nas kiedyś przedstawiciele Google, że firma nie patrzy na koszty pracy w danym kraju, tylko na potencjał intelektualny. Jasne, każdy tak mówi. Wyjątkowo jednak Google”owi wierzę. Proszę zwrócić uwagę, że ich największe centrum europejskie R&D mieści się w Zurychu. Trudno podejrzewać, że miasto to wybrano ze względu na tanią robociznę. Notabene, tu zwracam się do „Ferry rozbrojonego”, nie słyszałem o Szwajcarach jako o sile napędowej Linuxa i open source.

    Możemy się chłostać i utyskiwać jacy jesteśmy beznadziejni, ale radziłby spojrzeć na ewentualną inwestycję Google bardziej optymistycznie. Jeśli te 40, 50 czy 100 osób, które zamierza zatrudnić Google dostanie ciekawą pracę, trudniej będzie ich namówić na emigrację do Zurychu, Londynu, Redmond czy do Kalifornii. Zostaną, nauczą się, przekażą wiedzę innym. Być może ktoś z nich po jakimś czasie roztsanie się z Google i bogatszy o zdobyte doświadczenia zrealizuje coś na kształt polskiego Skype, YouTube, Flickr itp.

  • obserwator-z-CH napisał:

    >>> nie słyszałem o Szwajcarach jako o sile napędowej Linuxa i open source
    – Szwajcaria ma wlasciwie jeden z najgorszych wzkaznikow w Europie jezeli chodzi o % populacji ktory idzie na uniwersytety, ale …. ma b. dobre uwarunkowania, ktore sprzyjaja dzialanosci R&D (wysoki standard zycia, ktory jest rownie atrakcyjny dla Niemcow, Anglikow i Amerykanow jak i Hindusow czy Chinczykow, liberalna polityke przy wydawaniu pozwolen na prace czy inicjatywy kantonalne dla operacji R&D).
    Okazuje sie ze i tak w Szwajcarskich R&D pracuja ludzie z calego swiata (vide glowny artykul – 30+ narodowosci w Europejskich laboratoriach Google co pewnie daje srednia po 4-6 osob z jednego kraju bo slyszalem ze pracuje tam 100-200 osob) a Szwajcarzy pracuja w barach, supermarketach czy przy struganiu fajek z drewna ktore potem wciskaja turystom jako Schweize Heimatwerk

    >>>> Przekonywali nas kiedyś przedstawiciele Google, że firma nie patrzy na koszty pracy w danym kraju, tylko na potencjał intelektualny. Jasne, każdy tak mówi. Wyjątkowo jednak Google””owi wierzę. Proszę zwrócić uwagę, że ich największe centrum europejskie R&D mieści się w Zurychu.
    – tutaj argument kasy raczej nie wchodzi w gre (Szwajcaria jest tu dobrym punktem odniesienia), ale w globalnych projektach softwarowych R&D (Google labs, Yahoo research, Microsoft research, IBM research itp) koszty zatrudnienia w Szwajcarii, Holandii, Chinach czy w Polsce sa b. zblizone. To fakt ze przy egzekucji projektow ”my wymyslilismy tak a wy to zakodujcie” Bangalore wygrywa przed kazdym ale rozmawiamy tu o innej dzialnosci niz ta ktora prowadzi Google (z tego co wiem nie maja lokalizacji ”offshore” a wszyscy od inzyniera po vce-prezesa koduja).
    Jeszcze raz jak spojrzy sie na mape R&D Google to operacje w Europie sa w UK, Norwegii, Szwajcarii i niedlugo otworza sie w PL, wiec dlaczego mieliby obnizac koszty poprzez centrum w Polsce skoro mozna od razu zamknac te 3 lokalizacje i robic wszystko w Bangalore/Hydrabad.

    O ile sie nie myle filozofia Google jest taka ”go where the talent is” i ja wierze (badz chce wierzyc) ze nie ma w tym ”evil”.

  • Zenobius napisał:

    Za „Redaktor w swoim imieniu”: „Być może ktoś z nich po jakimś czasie roztsanie się z Google i bogatszy o zdobyte doświadczenia zrealizuje coś na kształt polskiego Skype, YouTube, Flickr itp.”
    W polsce jest bardzo duzo ludzi ktorzy maja take pomysly i byli by w stanie zrobic wiele. Problem tkwi w tym, ze w polsce bardzo trudno znalezc fundusze zeby wystartowac tego typu projekty. A fundusze venture capital, czy prywatni inwestorzy zazwyczaj wymagaja klauzuli dzieki ktorej oni moga rzadzic.
    Smiem twierdzic, ze gdyby w polsce latwiej bylo o pieniadze na start to i projektow prowadzonych przez polakow bylo by o wiele wiecej [ gorzej, ze pewnie wszyscy ktorzy by sie tu dorobili, po nadwyraz ciekawych doswiadczeniach z polskimi urzedami, woleli by przeniesc sie ze swoimi projektami poza polske 😉 ].

  • jasiek napisał:

    Trochę mnie bierze na śmiech, gdy słyszę rektora tej czy tamtej uczelni, który chwali się i mówi, że Kraków (czy Warszawa, czy jakiekolwiek inne miasto w Polsce) jest tak postępowym technologicznie miejscem i w ogóle jest środkiem wszechświata jeśli chodzi o rozwój informatyki.

    W/g mnie prawda jest taka, że niewątpliwie — reprezentujemy poziom światowy jeśli chodzi o programistów i jesteśmy równie dobrzy. Zdarzają się algorytmiczne rodzynki które miażdżą wszelką konkurencję. Ale jednocześnie zastanówmy się — czy rzeczywiście jest tak, że polskie uczelnie pchną światową informatykę do przodu? Chyba nie…

    Prawda jest brutalna. Jesteśmy znacznie tańsi niż ludzie z zachodu. Za mniej niż jedną trzecią pieniędzy które trzebaby wydać na zachodzie można zatrudnić u nas naprawdę dobrych specjalistów. Gdybyśmy byli równie kosztowni co pracownicy na przykład z UK, to nikt zupełnie by się na nas nie oglądał.

    Warto brać ten finansowy właśnie argument pod uwagę przy wszystkich debatach o poziomie edukacji w Polsce. Bo ostatnia wypowiedź rektora Tajdusia z AGH mnie po prostu rozwaliła. AGH chce być na poziomie MIT. Czy ten człowiek zdaje sobie sprawę z tego jak gigantyczna i niewypełnialna jest dziura pomiędzy AGH a MIT? Wystarczy popatrzyć na to ile godzin studenci spędzają na uczelni. Finansowanie nauki w USA i w Polsce też robi swoje…

  • Zenobius napisał:

    No coz, jezeli tak spojrzec na sprawe to duzo robia wszelkiego rodzaju konkursy w ktorych jestesmy najlepsi.
    Coprawda, nikt nie bierze pod uwage, ze takie konkursy tak naprawde o niczym nie swiadcza. Po pierwsze, w malo ktorej pracy i przy malo ktorym projekcie przydaje sie wiedza ktora jest wykorzystywana przy tych konkursach.
    Podobnie jest z praca grupowa – dobranie sie 3 osob razem i wygranie konkursu to co innego, niz zatrudnienie pracownika i wrzucenie go w grupe ludzi. W pierwszym przypadku mieli oni czas zeby sie poznac, w drugim jest brak jest tego czasu.
    Jedyne co wygrane w konkursach daja to to, ze czesc czysto biznesowych ludzi nie majacych pojecia [ i nie muszacych miec ] o miarodajnosci owych, kieruje swe oczy na Polske 🙂

  • Silicion Valley guy napisał:

    >Za „Redaktor w swoim imieniu”: „Być może ktoś z nich po jakimś czasie >roztsanie się z Google i bogatszy o zdobyte doświadczenia zrealizuje >coś na kształt polskiego Skype, YouTube, Flickr itp.”
    >W polsce jest bardzo duzo ludzi ktorzy maja take pomysly i byli by w >stanie zrobic wiele.

    Zenobius – swiete slowa!

    Nie wiem czym sie podniecacie. Mieszkam w Krzmowej Dolinie. NIGDY BYM NIE PRACOWAL W GOOGLE na tym jej etapie. Sila Silicon Valley polega na studentach przy Stanford i atmosfery doliny motywujacej ludzi z zapalem i pomyslami niezaleznie od wyksztalcenia do budowy malych firm ktore z garazy rosna do miliardowcyh kaptializacji a nie na lemmingach szukajacych pracy w duzych juz molochach.
    tak powstalo yahoo – 2 doktorantow ze stanford
    tak powstalo goog – 2 doktorantow ze stanford ktorzy pokonali yahoo wyrastajac pod ich okiem.

    podobnie bylo z hp, sun apple i wiele innych…nie podniecajcie sie pracowaniem w takich duzych firmach. jak wam dadza jedzenie, lekarza, pralnie i przedszkole w firme to pomyslcie czy tam czasem juz nie mieszkacie, a jak wam dadza 20% wolnego czasu – ale co w nim zrobicie bedzie wlasnoscia firmy- to moze warto byscie pomysleli czy dalej wasze idee sa tylko wasze.
    kazdy w krzemowej dolinie to wie i dlatego duze firmy traca talent a te sprytniejsze robia wszystko by wyciskac mlodych studencikow. budujcie za unijne dotacje taka atmosfere kolo uj i innych uczelni jaka ma stanford univ w krzemowej dolinie. budujcie wlasne firmy a nie badzcie mrowkami co sie chlubia mrowczymi konkursikami programistycznym i nieswiadomoscia pracowania na yachty i samoloty dla innych. teraz goog ma kapitalizacje 150mld usd tyle co cisco niemal jakie sa szanse ze jak dostaniecie opcje pracujac tam bede one warte 2x czyli 1000usd? czyli goog bedzie warte 300mld?

    chodzi o to zeby mlodzi ludzie zrozumielie na czym polega krzemowa dolina a na czym outsourcing do indii czy polski. budujcie wlasne firmy w polsce uzywajac srdokow UE i motywujac mlodych ludzi do budowy produktow globalnych a nie szczyccie sie pracowaniem w molochach co niczym wieznia daje darmowe jedzenie, przedszkole i lekarza…to po to byscie zyli i mysleli tylko dla nich.

    Wiec nie podniecajcie sie ze GOOGLE robi Wam laske otiwerajac tam miejsca pracy….to Wy robicie im laske chcac tam pracowac. Ja osobiscie zarabiam ok $XXX 000 rocznie. Wszystko wydaje na koszty zycia w Krzemowej Dolinie ale licze ze moja firma jaka teraz sam zalozylem bedzie kiedys warta tyle, ze zwroci mi sie zycie i otworze centrum w Polsce i Indiach. Zycze wszystkim nam Polakom nowych duzych i globalnie konkurencyjnych firm z Polski, kolo Polskich uczelni a nie zeby Polscy informatycy wyksztalceni w Polsce za wasze pieniadze pracowali na innych.

    Pozdrowienia z Krzemowej Doliny

Skomentuj