Baterie – palący problem, gorący temat

Masowa wymiana baterii wzbudza w nas coraz większe wątpliwości, czy aby akcja walki z płonącymi laptopami nie przeradza się w zawoalowaną kampanię marketingową.

Czy kiedykolwiek czytaliście Państwo tak wiele na temat notebooków Della? My na pewno nie. Za każdy razem, gdy kolejny producent komputerów deklaruje wymianę baterii w artykule pada sformułowanie: „Wcześniej na podobny krok zdecydowały się Dell, Apple itd.”. Przekaz tylko z pozoru negatywny, co uświadomił nam pewien spec od marketingu z branży pecetowej. Podobno klienci cenią sobie producentów, którzy szybko informują o problemach i wskazują rozwiązanie. O szlachetne gesty tym łatwiej, że winę (i rachunki do zapłacenia) można zrzucić na Sony, dostawcę feralnych akumulatorów.

Trwa ostra licytacja. Wczoraj do 4,1 mln baterii, które Dell już wcześniej obiecał wymienić, firma dorzuciła jeszcze 100 tys. Do gry włączyło się Lenovo naiwnie licząc, że 500 tys. akumulatorów do wymiany wystarczy, by przegonić Toshibę (340 tys.). Jednak Japończycy błyskawicznie podbili stawkę o 830 tys. sztuk i znowu w rankingu są na trzecim miejscu po Dellu i Apple’u (1,8 mln). Co ciekawe, Toshiba nadal idzie w zaparte, że stosowane w jej notebookach baterie nie grożą pożarem (na wymianę decyduje się tylko z miłości do klientów). Zaspał nieco Fujitsu Siemens, ale podobno już niebawem ma wydać oświadczenie. Strzał poniżej miliona mocno nas rozczaruje. Co na to producenci marek California Access, Aristo i Actina? Drugi raz taka okazja może się nie powtórzyć.

Na swój sposób marketingowo wygrywa też Sony. Dzięki aferze dowiedzieliśmy się przynajmniej, że słynny japoński koncern produkuje baterie do laptopów. Nie jesteśmy przesądni, ale fajnie byłoby móc Playstation 3 zasilać paluszkami Duracella. Tak na wszelki wypadek


komentarzy 21 dla “Baterie – palący problem, gorący temat”

Skomentuj