Thirtysomething Generation Show

Miło było powspominać sobie lata młodości przy muzyce Duran Duran. Simon Le Bon wokal ma już może nie pierwszej próby, ale radził sobie bardzo sprawnie. Resztę wrażeń nadrobiły sentyment, oprawa świetlna i (tym razem) naprawdę niezłe nagłośnienie. Podczas Livebox Generation Show było tez cos dla młodszych – Sistars, Myslowic no i… prezentacje nowych usług TP.

Jeśli do poprzedniego koncertu na Służewcu (Sting) uczestnicy mieli pewne uwagi (nagłośnienie), to niech teraz ktoś powie, że TP nie umie zorganizować porządnej zabawy. Koniec wieńczył pokaz sztucznych ogni, jakich – zaryzykujemy – Polska jeszcze nie widziała. Do domu widownia wracała zaopatrzona w tysiące butelek wody mineralnej marki… Livebox (mamy jeszcze kilka).

Praca w redakcji branżowego magazynu nie oznacza, że dostęp do internetu czy telefonu mamy całkiem za darmo. Prywatnie jesteśmy klientami firm telekomunikacyjnych i my też nie lubimy rynkowych monopoli. Mamy jednak cichą nadzieję, że zapędy regulacyjne UKE nie wpłyną na obniżenie budżetu marketingowego TP. Kto wtedy będzie organizować – (tu użyjemy sformułowania a la livebox generation) – tak wypasione imprezy.


Skomentuj