Konkretne targi

Gdy Polskie Towarzystwo Informatyczne obradowało na swoim Nadzwyczajnym Walnym Zjeździe z okazji swojego 25. lecia, Bywalec zajrzał na teren targów poznańskich.

Zawsze to lepiej powłóczyć się po stoiskach niźli czekać pod drzwiami na wiadomość, czy delegaci przegłosowali wprowadzenie legitymacji partyjn… tfu, członkowskich. Okazało się, że trafił na najbardziej smakowite targi, czyli Polagra-Food: Międzynarodowe Targi Przemysłu Spożywczego.

Niech się tam schowają hanowerskie hale z komputerowym żelastwem. Tu było wreszcie coś konkretnego: szynka iberyjska spod Madrytu, maślanka z Grajewa, krówki z Milanówka i oczywiście wszelkiej maści wina, piwa i nalewki (wyobraźcie sobie taką jedną na wędzonych śliwkach albo czerwone wytrawne z Krymu, a te piwa z Kujaw wciąż jeszcze szumią w głowie…).

Od kiedy Wiesiek P. policzył krowy (i kozy tyż), czujnie nadstawiamy ucha na sektor rolno-spożywczy. I słusznie. Czasy, gdy chleb piecze się w domowym piecu minęły bezpowrotnie. Na tych targach widać jak na dłoni, że maszyny przemysłu spożywczego są dzisiaj wyspecjalizowanymi komputerami. Dzisiaj Kopciuszek nie musiałby wzywać na pomoc gołębi, by oddzielić proso od zboża. Wystarczyłby jej robot do selekcjonowania sypkich produktów.

Na deser Bywalec wypatrzył stoiska kilku firm informatycznych z IFS na czele. Niezłe flaszki powystawiali, żeby przyciągnąć chłopów!

I tak trzymać, proszę państwa. Nasz znajomy, co zajmuje się rolnictwem precyzyjnym, czyli za pomocą GPS mierzy pola i bada jakość gleb, wystawia się wyłącznie na takich imprezach. Nikt go nie namówi na żaden Komputer-Expo lub Infosystem nie wspominając o CeBIT. Ale zawsze pojedzie na powiatową wystawę np. w Odrzywole.


komentarze 2 dla “Konkretne targi”

  • Smok1 napisał:

    Przeciez widac jak wygladaja taki komputer – One Laptop Per Child…
    Ad meritum – to nie tylko ja powiedzialem o tych okularach, to dosc powszechna opinia 🙂 Ale w latach 60. 70. czy nawet 80. to byli raczej goscie w brzydkich garniturach i takich wlasnie okularach. Oczywiscie zycie idzie do przodu, juz nie trzeba myslec jak maszyna, i pisac w asemblerze, monitory tez sie jakos przyjemniejsze zrobily. Stad i zmiany – to juz nie smieszni goscie a garniakach w okularach, ale faceci w dzinsach i koszulach z Carry i Ravela (Comarch) czy Gap (Microsoft wedle Joela Spolskyego). Okulary tez przestaja byc atrybutem pracy – ostatnio okulista stwierdzil mi -0,25 w jednym i -0,75 w drugim oku i zapytal czy chce okulary… Po osmiu latach pracy (plus studia, plus fascynacje licealne) to chyba niezly wynik – i mozna miec nadzieje ze w przyszlosci procent „okularnikow” w naszej branzy bedzie jednak spadal.
    Do tych odpowiedzialnych za informatyke (w naprawde duzym stopniu) dodalbym dzis takze administratorow. Wielu z nich to brudni aspoleczni osobnicy, ktorych zarzady korporacji zamykaja wraz z serwerami w jakis piwnicach czy odseparowanych data center 😉 Pomimo ze wielu z nich jest jak najbardziej lewicowa, to jednak wszyscy oni na pierwszym miejscu stawiaja dzialanie sieci i systemow. Dlatego smieszne sa gadki roznych lewicowych guru o „uwolnieniu Internetu spod wladzy Ameryki” i ze siec winna byc wolna, ze nikt nia nie moze rzadzic, etc. A przeciez tak naprawde to wlasnie rzesza anonimowych administratorow (zarzadzajacychc serwerami www, serwerami poczty czy w koncu ruterami i warstwa fizyczna ) rządzi Internetem…

  • Gerwazy napisał:

    Zgadzam sie ze Smok1”em. Jedyny znany mi przypadek jawnej polityzacji informatyki to nieszczesne rzady PiSu kiedy dzialy sie w administracji (i tylko tam) dziwne rzeczy z wyciaganiem teczek i wysylaniem „niewlasciwych kolorowo” specow na resocjalizacje. Kiepsko to im wyszlo i mam nadzieje ze sie nie powtorzy.

Skomentuj