Skandalista Hewlett-Packard

Styczniowy wieczór w Południowej Kalifornii. Mimo zmroku przyjemne dwadzieścia kilka stopni, powiew suchego pustynnego wiatru. W rozkołysanej tafli jacuzzi odbijają się twarze członków rady nadzorczej HP, potęgi rynku komputerowego. „Moi drodzy, wybaczcie śmiałość, co byście powiedzieli na fuzję z IBM” – odezwał się tęgi mężczyzna, na oko najstarszy w tym gronie. Odstawił na lśniącą marmurową posadzkę drinka z parasolką, by móc nieskrępowanie rozkoszować się widokiem osłupiałych współtowarzyszy kąpieli. Do luksusowego resortu w Indian Wells przybyli by omówić szczegóły nowej strategii mergers & acquisitions. „Na Boga, George, miej litość! Na to nie wpadałaby nawet Carly!” – jego vis a vis wzburzony wynurzył się z basenu, wsunął mokre stopy w bawełniane kapcie i bez słowa oddalił się w kierunku hotelu…

Scenkę zmyśliliśmy, ale spotkanie w Indian Wells Marriott odbyło się naprawdę i dało początek aferze, którą ekscytuje się teraz cała Corporate America. Jeden z członków rady HP anonimowo opowiedział dziennikarzowi o tajnej naradzie kierownictwa. Nie zdradził żadnych rewelacji. Raczej było to jak paplanina oficera Wieczorka o cudzoziemskich znajomych prof. Gilowskiej. Jednak przewodnicząca rady nadzorczej poprzysięgła sobie, że znajdzie kapusia, który wyspowiadał się dziennikarzowi serwisu News.com. Wynajęła detektywów, którzy szybko zidentyfikowali sprawcę, nota bene byłego doradcę prezydenta Reagana. Bulwersujący w tej sprawie jest sposób w jaki zdemaskowano autora przecieku. Prywatni detektywi, bez sprzeciwu ze strony HP, użyli hakerskiej sztuczki socjotechnicznej pretexting by zdobyć dostęp do wykazów prywatnych rozmów telefonicznych członków rady nadzorczej. Ani to legalne, ani moralne, niestety skuteczne.

Przeczuwamy, że następstwem afery będzie dalszy postęp w odbieraniu prawa do publicznych wypowiedzi pracownikom amerykańskich korporacji, także tym rezydującym w Polsce. Skończy się na tym, że zamkniemy Bywalca i założymy blog wyłącznie o ComputerLandzie.


komentarze 2 dla “Skandalista Hewlett-Packard”

  • Panzerowany napisał:

    A ja myślałem, że tu chodzi o sledztwo, jakim cudem jedna firma na B. dostaje najlepsze ceny nawet w tematach, o których dowiaduje sie z prasy, czy z Biuletynu ZP. I jak to jest, że chopaki z HP nabijają sobie siniaki od ciągłego grzmocenia sie w klatke pierwsiowa, kiedy przysiegają, ze to po prostu wykluczone: „jak to, poszli ponizej twojej ceny zakupu?” pytaja zaskoczeni, niczym dziewica w noc poslubną i tu własnie następuje owe łup! w klatkie pierwsiowe. „Przysiegam, nie daliśmy im lepszych cen niż wam, bo wy, kreujący biznes jesteście naszą najwiekszą siłą. I my jesteśmy silni waszą siłą, a madrością – mądrzy” – kontynuują. „Ale nic się nie martw, ja im lepszych cen i tak nie dam” – łup. I tak co parę tygodni. Oni sobie płuca odbiją, jak tak dalej pójdzie.

  • Bywalec napisał:

    Piękny komentarz!

Skomentuj